To proszę Państwa wypisz wymaluj taka droga. Prowadząca wzdłuż fabuły. Z synestezyjnym skrętem oraz metaforycznymi pejzażami. Droga, która wciąga, intryguje, uwodzi i… zwodzi. Tylu różnorakich odniesień dotyka Iwaszkiewiczowska narracja. Nie-łatwa, nie-uchwytna, nie-wymierna, bo kierowana na być może, na licho wie, co dalej.
I właśnie tędy zmierza inscenizatorski przekaz Magdy Małeckiej-Wippich. (spektakl radiowy – Stawisko Do Słuchania, Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów, prem. 6 X 2024). Rzecz wymagała i rozwagi, strukturalnej precyzji, i otwarcia, sugestią muśniętego symbolu. Opowiadanie Czwarta symfonia mieści się na dwu planach. Bezpośrednia lektura dla zgromadzonej w Stawisku publiczności oraz zapis w formie słuchowiska.
Wszystko razem niesie specyficzną wieloznaczność. Lekturowy trop omija performatywne bariery, drążąc rozmaite wizerunkowo-sytuacyjne plany. Wizja słuchowa nie gromadzi dźwiękowej sztukaterii, lecz wędruje bezpośrednim pobliżem mówionych kwestii i gęstych muzycznych akordów (Albert Stensen – fortepian, opracowanie muzyczne; Michał Zaborski – altówka).
Magda Małecka-Wippich po raz kolejny udowadnia fakt reżyserskiego oglądu rzeczywistości w prawdziwym emocjonalnym za i przeciw. Cały zdarzeniowy tryb po prostu jest, po prostu krąży wokół uczuciowych zapętleń stymulujących i wyniszczających akt(łac. actus = czyn) część dramatu, będąca względnie s... More twórczy. Bez sztukatorskich komponentów, natomiast wedle klarownych warsztatowych zasad. A dzięki temu pięknie wybrzmiewa mocny aktorski kwartet: Andrzej Mastalerz – Pietia; Elżbieta Nagel – Wiera; Justyna Fabisiak – Zula; Piotr Kramer – Witalij, Wasia). Zespołowa koordynacja ujawniana w dialogowym szczególe obok wyrazistej autonomii portretowych zbliżeń.
Kwiaty dla Wszystkich, ale ster w rękach Andrzeja Mastalerza. Proszę Państwa, Klasa Mistrzowska. Artysta, który ma radio w krwiobiegu. Głos soczysty, głos kameleon, głos z cicha oraz ze szczytu pękł… Jednak tu i teraz przebija wyjątkowy ton, kiedy wspaniale uzupełniają się perspektywy: porte-parole autora, narracja, monolog wewnętrzny, dialogi. Sens, smak, stylistyczny czar mozaiki niesie uważna a też spontaniczna ekspresja. Moje gratulacje!
Znakomitemu Soliście towarzyszy trójka młodych wykonawców. Trzeba powiedzieć, że to niczym niefastrygowana organiczna wymiana myśli artykułowanych i zawieszonych. Czyli trop do trzewi Iwaszkiewiczowski.
Zostanie po mnie tu mój ród
i parę słów, i parę snów,
miłości dreszcz i szczęścia głód,
z których się zrodzi pisarz znów.
(…)
Zostanie po mnie ponad szczyt
starych topoli-nieba błam,
zostanie po mnie-słuchaj, cyt!-
dźwięk, który ja tu tylko znam.
Cytat dobrze znany, lecz akurat w tym czytaniu schowany niczym lustro, gdzie widać utalentowaną aktorską młodzież szukającą pary snów, pary słów… Chociaż wyróżniłabym sugestywny cienki kontur, jakim Elżbieta Nagel ramuje, fruwając też w rejony wokalizy, sylwetkę śpiewaczki Wiery. Ale warsztat i wyobraźnię uruchamiają wszyscy troje pospołu. Dobra robota. Brawo!
Spotkanie – Słuchanie. Rozmowa z wielkim Pisarzem. Spójny, przejrzysty inscenizatorski projekt Magdy Małeckiej-Wippich. Kluczowa współobecność muzycznej materii w prezentacjach Stensen-Zaborski. Celnie usytuowany wśród szeregu barwnych aktorskich zbliżeń perfekcjonizm artystyczny Andrzeja Mastalerza. Zatem proszę Państwa: słuchajmy, przesłuchujmy, nadsłuchujmy…
Jagoda Opalińska
[Na zdj. Muzeum w Stawisku, fot. z posta na Facebooku]
