W stulecie urodzin ADAMA HANUSZKIEWICZA z Archiwum Yoricka przypominamy portret artysty poskładany 13 lat temu przez Tomasza Miłkowskiego:
Prawdopodobnie jestem ostatnim kolorowym facetem w tej branży. Po mnie zaczynają się urzędnicy i filolodzy. Bez wdzięku, bez fantazji, bez dziecka w sobie. Sam dla siebie jestem starym nudziarzem, z chorą, przetrąconą w wypadku samochodowym nogą. I co tu jeszcze analizować poza krwią i moczem?
Adam Hanuszkiewicz
Mawiało się z pewną przesadą, że największym dziełem, jakie stworzył, był Adam Hanuszkiewicz. Zawsze nienagannie ubrany, wyprostowany, z zagadkowym uśmiechem i badawczym spojrzeniem górował nad otoczeniem władczym gestem, pewnym ruchem i donośnym głosem. Lubił sprawiać wrażenie, hipnotyzować, budzić ciekawość. Kiedy siły fizyczne odmówiły mu posłuszeństwa, wycofał się z życia publicznego. Wołał nie pojawiać się w ogóle, niż narażać swoją legendę na szwank.
Wycofał się wówczas, kiedy jego artystyczne dzieci też odchodziły w przeszłość. Teatr Telewizji, którego był jednym ze współtworców, stał się swoim własnym cieniem, warszawski Teatr Nowy zamieniono na supermarket, a Teatr Mały, który powstał z jego inicjatywy, wobec roszczeń właściciela zamknął podwoje. Doprawdy nie brakowało mu w ostatnich latach powodów do goryczy, choć też i dowodów pamięci. W Muzeum Teatralnym za sprawą Xymenty Zaniewskiej odbyła się wielka wystawa retrospektywna ukazująca dorobek reżyserski Hanuszkiewicza, Festiwal Dwa Teatry w dowód uznania zasług dla sceny małego ekranu wyróżnił go specjalną nagrodą. Takich przykładów było więcej.
Ten wprawiający jednych w zachwyt, drugich w osłupienie aktor(łac. actor), osoba grająca jakąś rolę w teatrze lub fi... More, reżyser, dyrektor teatrów, był właściwie samoukiem. Wprawdzie uczęszczał na zajęcia w studiu aktorskim w Rzeszowie (1945), ale prawie natychmiast zdał aktorski egzamin eksternistyczny (1946), a potem również eksternistyczny egzamin reżyserski (1963), kiedy miał już za sobą sławnego Apolla z Bellac Giraudoux, Beniowskiego, Annę Kareninę, Zemstę w Teatrze Telewizji, a Zamnrtwychwstanie w wg Tołsto9ja i berenke racine’a w Teatrze Powszechnym. Rozległa aktywność artystyczna Hanuszkiewicza spotykała się z kontrowersyjnym przyjęciem krytyki – twórca wielokrotnie podawał reinterpretacji dzieła zaliczane do kanonu literatury dramatycznej, zwłaszcza romantyków, stosował niekonwencjolane rozwiązania sceniczne, adaptował niesceniczne dzieła literackie dla potrzeb sceny, m.in. Przedwiośnie Stefana Żeromskiego (1964), Zmartwychwstanie Lwa Tołstoja (1961), Zbrodnię i karę Fiodora Dostojewskiego (1964). Powszechne uznanie zyskały jego freski sceniczne oparte na poezji Cypriana Norwida (Norwid, 1970), poemacie Juliusza Słowackiego Beniowski (1971), pamiętnikach Aleksandra Fredry Trzy po trzy (1973). Zwłaszcza Norwid zebrał mnóstwo pochwał od znawców i laików, dostrzegano bowiem „chwalebność czynu teatralnego, polegającego na wcieleniu teatralnym poezji norwidowskiej, ale także zastosowaniu najaktualniejszych środków teatralnych do tego dziewiętnastowiecznego prekursora współczesnej myśli i form” (Jerzy Zagórski). Za dyrekcji Hanuszkiewicza warszawski Teatr Powszechny stał się jednym z najlepszych teatrów w stolicy, a za późniejszej dyrekcji w Teatrze Narodowym – teatr ten stał się ulubionym teatrem młodzieży licealnej, w dużej mierze za sprawą odmiennego potraktowania klasycznych tekstów, m.in. Hamlet Szekspira z Danielem Olbrychskim w roli tytułowej (1970), Kordian Juliusza Słowackiego, w którym tytułowy bohater wdrapywał się na drabinę, symbolizującą szczyt Mont Blanc (1970) czy Balladyna Słowackiego (1974), podczas której Goplana jeździła na hondzie. Kierując Teatrem Narodowym założył drugą scenę – Teatr Mały w Domach Towarowych Centrum, która stała się – wbrew lokalizacji – jedną z najbardziej snobistycznych scen stolicy. Zarzucano jednak artyście, że pokazuje na scenie literaturę z obrazkami, że jego spektakle stają się komiksami, powierzchownie ujmującymi zawartość przedstawianych dzieł. Katalog typowych zarzutów recenzentów zestawił Zdzisław Pietrasik, pisząc na 45-lecie pracy artystycznej aktora i reżysera przewrotną pochwałę pt. O szkodliwości Adama Hanuszkiewicza. Rzeczona szkodliwość miała objawiać się w profanacji Teatru Narodowego, zamęcie w kanonie klasyki polskiej, pisaniu sztuk za autorów, demoralizacji młodych aktorów, psuciu dobrych obyczajów telewizyjnych i fatalnym wpływie na młodą krytykę polska. Pietrasik inteligentnie wykpił większość z tych zarzutów, uporczywie jednak powracających z okazji kolejnych premier Hanuszkiewicza. Może dlatego, że jego twórczość teatralna dojrzewała na planie telewizyjnym, skąd wywodziła się głoszona przezeń idea powszechności teatru. W telewizji wystawił m.in. Pana Tadeusza Adama Mickiewicza, w latach 1957-1963 był kierownikiem artystycznym warszawskiego Teatru TV. Od kilku lat kieruje warszawskim Teatrem Nowym. W tym sezonie wystawił na małej scenie Teatru Narodowego Taniec śmierci Strindberga, w którym również zagrał rolę Edgara – był to triumfalny powrót reżysera i aktora na afisz Narodowego po odwołaniu go z funkcji dyrektora w stanie wojennym.
AUGUST GRODZICKI:
Istnieje takie zjawisko, które potocznie nazwano teatrem Hanuszkiewicza. To nie ulega wątpliwości. Dowód, że Adam Hanuszkiewicz ma własną osobowość teatralną, że scenom, którym dyrektoruje, potrafi nadać swoje osobiste piętno i utrwalić je w opinii publiczności. Droga jego kariery teatralnej miała przebieg dość nietypowy. Można powiedzieć, że twórczość inscenizatorska Hanuszkiewicza rozwinęła się w pełni przez telewizję. I z kolei telewizja (i jej filmowe elementy) wpłynęła na charakter(gr. charakter = wizerunek), postać literacka o wyraźnie i... More jego inscenizacji w teatrze.
Reżyserzy polskiego teatru, 1979
MARTA FIK:
Styl inscenizacyjny (niezwykła sprawność reżyserska. umiejętność podporządkowania zespołu) oraz szeroki rezonans. jaki wywołuje każda z Hanuszkiewiczowskich premier, świadczy. iż trafia ona bezbłędnie w zainteresowania i sposób percepcjo świata wywodzące się z kultury. którą kształtuje już nie humanistyczne gimnazjum, ale – mówiąc umownie – telewizja.
Trzydzieści pięć sezonów, 1981
ADAM KILIAN:
Hanuszkiewicz zaproponował mi współpracę przy „Weselu” – widział też „Wieżę malowaną”. Scenograf jest najczęściej zapraszany przez reżysera na zasadzie skojarzeń. Jak się w „Weselu” pojawiała szopka? Mamy taką szopkę w „Lalce”. Kupiłem ją z matką w Krakowie. Tak pięknej szopki nie mają krakowianie – powstała jeszcze za czasów austriackich, starsza jest od Polski niepodległej. Jest to szopka rodziny Malików. Na to dzieło składa się trud co najmniej trzech pokoleń Malików. Kiedy pokazałem ją Hanuszkiewiczowi, powiedziałem: górę zostawimy taką samą, wyburzymy tylko dół, żeby była przestrzeń dla aktorów i zaproponowałem obrotówkę. Na to Adam mówi: jak to obrotówkę? W szopce? Uruchomiłem natychmiast aż dwie obrotówki – nawiasem mówiąc one są tak stare, jak ogromna obrotówka w Teatrze Polskim. I rzeczywiście pokaz autentyku zachęcił Hanuszkiewicza i wszystko oparł na obrotówce, która zwielokrotniła ruch „Wesela”. Nadała mu dynamikę. Aktorzy skorzystali tego wspaniale, byli świetni, ale najwspanialsza była Zofia Kucówna jako Panna Młoda, która „urwała się” jak gdyby z choinki: ona grała jak marionetka. Kostiumy były też w stylu szopki, zabawkowe. Inaczej niż u Wyspiańskiego (ale w duchu jego metamorfozy) potraktowaliśmy osoby dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More: wszystkie wieże szopki zamieniały się w pałuby.
Bawić się z powagą dziecka, 1998
W SPRAWIE BALLADYNY
Inscenizacja Balladyny w reż. Adama Hanuszkiewicza w Teatrze Narodowym (1974) wywołała żywe reakcje krytyki i uczonych, m.in. protest badaczki literatury romantyzmu, Marii Janion (publikowany wówczas na łamach „Życia Literackiego”). Po przedstawieniu tym pisałem:
Goplana, Skierka i Chochlik jeżdżą na motocyklach. O tym mówiło się głośno w Warszawie jeszcze przed premierą. Maria Janion uważa, że komiksowy charakter tych postaci pozbawia je wymiaru poetyckiego. Uważam, że Goplana w towarzystwie swych przybocznych mogłaby się pojawić nawet (gdyby tylko technicznie było to możliwe) na latających talerzach. Hanuszkiewicz dokonał jedynie prostego w istocie zabiegu. Postacie fantastyczne, zrodzone w epoce romantyzmu, przeniósł w świat fantastyki drugiej połowy XX wieku. Dzisiaj duchami się już nikt nie przejmuje. Przeżyły już swój złoty wiek i wegetują w komiksie. Diabły i siły nieczyste Anno Domini 1974 są tylko groteskowe. (…) Czy to oznacza, że inscenizator rezygnuje z wszelkich akcentów patosu? Czy tragizm niknie pod powłoką trywialności? Przeciwnie. Świadczy o tym choćby epizod(gr. epeisódios = wtrącony), 1. scena w dramacie, niemają... More piękny i symboliczny w swym tragizmie: oto nastał czas konfrontacji Kirkora i Kostryna; na scenie pojawiają się dziecinne zabawki: zdalnie sterowane czołgi, różnokolorowe bączki. W przytłumionym świetle wirują jednostajnie bąki, z czołgowych armat wykwitają niewielkie obłoki dymu. Czołgi zamierają w bezruchu. Sznur kobiet w czerni zbiera do koszyków zabawki. Scena pustoszeje. Mężczyźni zostawili swoje zabawki. Kobiety zostały same.
Podejście do Balladyny jak do utworu groteskowego, a co najmniej tragikomicznego, po Adamie Hanuszkiewiczu demonstrowali także inni inscenizatorzy, m.in. Janusz Wiśniewski – w jego przedstawieniach Balladyny, zwłaszcza realizacji telewizyjnej z 1994, postaci fantastyczne kojarzą się z bohaterami opowieści fantasy, a rycerze przypominają herosów z filmowych wojen gwiezdnych. Jako stylizowany teatr jarmarczny potraktowali Balladynę Adam i Jarosław Kilianowie.
