Zaczajone do skoku. Wydarte i z serducha, i z trzewi. A jednocześnie niosące precyzję myślowego sedna. Adam Walny w książce „Koniec Świata Komediantów” (wyd. Instytut Teatru Przedmiotu 2023) zebrał własne teksty kształtowane na linii własnych inscenizatorskich projekcji. Wybór organicznie autorski. Fakt, że fragmentaryczny, ale prowadzony szlakiem wędrowania autentycznego Artysty. Wędrowania wedle Jego smaku, słuchu, węchu, oka i Szekspirowski Puk wie, ilu jeszcze umiejętności.
Jako że materia gęsta i wieloodcieniowa, więc proponuję drogę sugerowaną przez sam układ tytułów: Pasja według Judasza (2023); Koniec i Bomba (2021); Król i Błazen (2021); Kobieta z Wydm (2020); Gould-Wariacje (2017); Noe (2015); Kichote (2013); Szekspir – made in Poland (2012); Hamlet (2010); Dziadek (2008); Kuglarz i Śmierć (1995).
Czyli trop od dziś do prapoczątków istnienia Walny-Teatr. I proszę Państwa tak uruchomiona wstecz chronologia okazuje się kluczem, by peregrynować wzdłuż i wszerz wyobraźni. By się zatrzymywć, cofać, rozpoznawać fabularne rozdroża. Co nie oznacza, że nie ma rygorystycznych wykładni: którędy, dokąd, dlaczego.
Taką wykładnię stanowi już bezpośrednio forma dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More. Zwięzła, miniaturowa, trzymająca w zanadrzu słów rozmaite kadry personifikowanego przedmiotu. Plan tekstu teatru siłą tworzywa zaznacza się wyraziście w scenariuszowym prowadzeniu niektórych scen-zbliżeń. Zaznacza, lecz nie generuje, gdyż u podstaw przekazu są dialogowe spięcia mocno osadzone w dramaturgicznej strukturze. I tu się ujawnia groteską zbrojony tragizm.
Przykładem jak celnie wybrzmiewa jest „Pasja według Judasza”. Piękny inscenizatorski projekt inspirowany i stymulowany Pietą Michała Anioła. Czasoprzestrzeń oraz warsztatowy modus operandi sygnalizują – bez krztyny werbalnego zadęcia – didaskalia(gr.), inaczej: tekst poboczny dramatu. Warstwa tekstu drama... More:
Technika – figura Buonarottiego,
Jezus – figura Buonarottiego komponowana na linie, na drzwiach i na aktorze,
Ruchome cienie Apostołów na horyzoncie,
Drzwi z judaszem osadzone we framudze, otwierane i zamykane na różne sposoby,
Obrotowa scena.
Judasz nafaszerowany siłą judasza, która daje mu podgląd Chrystusowych pielgrzymek. A wracając do autorskiej techniki animacji figury Buonarottiego i momentu kluczowego odstępstwa – Judasz, zamiast Maryji, trzyma zdięte z krzyża ciało Chrystusa.
Hańba zdrady pęcznieje. Trwa w ostatecznym, straszliwie okaleczonym połączeniu z Bergsonowskim Élan vital. Lecz Adam Walny nie dzieli się katechezą, tylko rozpaczą artykułowaną wśród fascynująco teatralizowanego obrotu ciał niebieskich. Dlatego Judasz wieszając się, zostawia… rolę. Dlatego Aktor(łac. actor), osoba grająca jakąś rolę w teatrze lub fi... More od-wieszając kostium, zostawia… Judasza w judaszu.
I teraz, chciałabym sięgnąć zatrzymanej stopklatką Judaszowej cwaniackiej szarży. Coś oszukać, coś skręcić. Zostawiam hańbę pierwowzoru i gnam torami Bing Bangu Andrzeja Kondratiuka. Kino, po wsze czasy cudowne, zawirowało kalejdoskopowym i bardzo osobistym odbiciem na planie Walnych wiejskich pejzaży (Koniec i bomba). Tu akurat, porażająco skierowanych ksobie, do cna spłukanych litrami wódy. Ale uwaga, uwaga, zanim Janek odtrąbił: że zlądowali i że z nieba są, Pan Kazimierz ujrzał płonące w mistycznym oka mgnieniu: Świątynię Salomona, Sobór św. Cyryla, Katedrę Notre Dame. Nic to, iż mistycyzm Kazimierzowskiego kroju, bo główka mu pracuje. Marionety łańcuchowe przywołują dźwięki wyprowadzanych krów. Jest trochę śmisznie, trochę straszno Walec „naturalnych rozmiarów” nie wieszczy Końca. Nikt nie rozbraja Bomby. Ubrany przez Animatora Pan Kazimierz, nałożywszy swoją błazeńską czapkę ziomowi Wrońskiemu, otwiera makietę kurnej chaty niczym Świętą Księgę i czyta. Głos milknie. Ekspiacja ledwo zipie. Dzięki Bogu soczysto-plastyczny teatr – Eppur si muove.
Figura Buonarottiego pulsująca na linie, drzwiach; marionety łańcuchowe sprzężone w szaleńczej pogoni za ożywczym duchem jutra, którego ani widu. I tędy, owędy zbliżam się do arki (Noe). Zaś uściślając topografię, do miejsca próby Noego-Dyrygenta. Próba ekstraordynaryjna – co nota bene – nie dziwi, wszak potop się rozkręca. Natomiast akurat wspomniana ekstraordynaryjność oznacza, że są figury-instrumenty, ale zgubiła się orkiestra. No cóż, ratuj się, kto może. Dlatego przedstawiam Państwu wszystkich, których zestroi w donośnym współbrzmieniu Maestro Noe- Dyrygent:
Papuga – patefon z płytą (kamień młyński)
Świnia – kalimba korbowa
Koza – akordeon pedałowy
Krokodyl – wyciory rurowe
Kangur z Kangurkiem – kontrabas przepiłowany ze skrzypcami w kieszeni
Krowa- organy rurowe na pompki
Słoń – suzafon z klaksonem
Zebra – nadklawisze nożne
Ryba – rower wodny w akwarium
Żółw – gong z fletami alikwotowymi
Żyrafa – otwarty fortepian bez klawiatury
Wilk – szczekotki zębowe z syreną strażacką
Batuta gromadzi każdy dźwięk, nicując każdą frazę szumem fal. Szaleństwo harmonii i dysharmonii. A pomiędzy – werbalna woltyżerka, żart goni memento, sentencja otwiera refleksję. Noe żegluje, Dyrygent prowadzi, Twórca ożywia materię. Fantastyczne Trio. Trzeba się zasłuchać, zapatrzeć i płynąć tam, gdzie woda kreśli horyzont.
Trzy z jedenastu tytułów. Preludium lektury. Proszę sięgnąć głębiej. Bo to spotkanie z Mistrzem. To wnikliwa rozmowa o kształtach, barwach, brzmieniach świata. To kawał prawdziwej Sztuki Teatru.
Jagoda Opalińska
