Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

CZARODZIEJ BEZ MAGII. JAN NOWICKI we wspomnieniu Łukasza Maciejewskiego

Gawęda nie może się skończyć.

On musiał być na wspak, prowokować, z czasem zrozumiałem dlaczego to robił.

Głosił pochwałę nonszalancji, poniżania aktorstwa, zawodu, który przecież był dla niego wszystkim prawie.

Sprawa serio to sprawa buffo. Dla Pana Jana.

Najpracowitszy, najrzetelniejszy, nie wierzcie w te mgiełki czarodzieja. Był czarodziejem bez magii. Z cyrklem, linijką, z piórem (a pióra Pan Jan zawsze miał świetne, i tylko piórem pisał).

Wielkie role, role giganta, role maga. Role króla. I człowiek jeszcze. I to jaki.

Z Dostojewskiego bardziej niż z Czechowa. Żył szeroko, pracował szeroko, był szczodry – zobaczcie na jego uśmiech, znak firmowy, ten uśmiech, który sprawiał że kochali się w nim wszyscy, niezależnie od płci. I siła, i prowokacja, i charakter.

Zobaczcie na oczy. Wesołe iskierki, a wewnątrz tyle jeszcze rzeczy, o których dzisiaj wstydzę się jakoś napisać.

Zdążyłem jeszcze – jakie to ważne – zobaczyć potęgę Nowickiego w teatrze, nasłuchać się go, naoglądać, rozmawiać godzinami. Zdążyłem pana Jana pokochać.

Pierwszy wywiad, jeden z pierwszych, liceum jeszcze, pytania na blachę wykute, zadałem pierwsze, odpowiedź trwała czterdzieści minut.

Zapytał: „Masz coś do mnie jeszcze dziecko, mnie się spieszy”.

Odwiedziny na ulicy Focha, w ich mieszkaniu, kwiaty pachnące, cięte, w wazonie, pani Marty nie było nigdy. Był piesek.

Na jednym z festiwali dostrzegł we mnie coś, czego nie zauważył nikt, zobaczył, że nie jest ze mną dobrze. Poprosił żebym poszedł z nim na stronę. Zapytał szczerze, powiedział wtedy coś, co zapamiętałem na zawsze.

Gdynia, Kraków i Ania Nowicka, kobieta jego życia, kobieta, na którą trzeba sobie zasłużyć całym życiem.

W tym roku Ania i pan Jan zaprosili mnie do Kowala, do siebie, tak się cieszę, że zdążyłem, w sierpniu byliśmy w Augustowie.

Tak, wiem, role, trzeba by o rolach.

Nie było takich aktorów i nie będzie.

Wajda, Jarocki, Has, Chęciński, Zanussi.

Największy teatr i największe kino.

I o tym trzeba pisać, wymieniać, przytulać się do tytułów i nazwisk. Powtarzam, takiego aktora już nie będzie.

Wiem to wszystko, ale nie czuję wyrzutów, że ja chcę wam opowiedzieć o człowieku.

Kochanym człowieku, który mnie rozumiał, był uważny i czuły. Nienachalny, dyskretny, ale zawsze wiedziałem, że był. On jest.

Trzydzieści lat zawodowej i odrobinę prywatnej znajomości to jest szmat czasu.

Panie Janie, będę o panu opowiadał, pisał, będę pana wspominał.

Tyle mogę.

Zostawił pan ślad.

Po ostatnim spotkaniu, w późnoletnim Augustowie, trochę już po sezonie, usiedliśmy z Anią i z Panem Janem na zewnątrz, w ogródku, przynieśli nam koce, bo zimno. Nie pamiętam, o czym rozmawialiśmy, ale pamiętam, że na koniec, pan Jan, jak to miał w zwyczaju, objął mnie uściskiem silnym, męskim, czułym.

To jest właśnie ten ślad.

Łukasz Maciejewski

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.