Widz jako męczennik kulturalny

Barbara Hirsz pisze po obejrzeniu premiery Pani Dalloway Virginii Woolf i streamingowym pokazie Miłości od ostatniego wejrzenia Vedrany Rudan w Teatrze Dramatycznym:

Wstydź się Czytelniku, jeśli jeszcze nie znasz awangardy w sztuce, Tadeusza Słobodzianka, i nie byłeś w Jego Teatrze Dramatycznym. Nie wiesz co dobre. A są jeszcze i tacy, co na sam dźwięk słów Słobodzianek, feminizm, performatywność uszy i oczy zamykają, no …. że niby coś wokół lata i fosforyzuje.

A przecież Tadeusz Słobodzianek jest to artysta bezwzględnie utalentowany, dlatego wprowadza najnowszy trąd teatralny w Warszawie. To wszystko z Polską w sercu zapiętym na ostatni guzik.

Weźmy najnowszą premierę. Pani Dalloway jest to gląd kulturalny pierwszej klasy. Wspinamy się wraz z Tadeuszem Słobodziankiem, Magdaleną Miklasz, Tomaszem Walesiakiem i Hanką Podrazą na szczyty. Ale trzeba śledzić pogodę. Dziś w Himalajach opady: 100%, prędkość wiatru: 25 km/h, wilgotność: 64%. Zatem nic nie będzie widać. Inscenizacja Magdaleny Miklasz dowodzi (a wystarczyło przeczytać Ionesco i jego Lekcję), że filologia może prowadzić do zbrodni. Nie każdy ma taki talent i do tego odwagę. Serdeczna wariacja całego zespołu aktorskiego pokazuje, że w Polsce wszyscy Virginię Woolf znają na pamięć. To zaleta przedstawienia. Z obowiązku recenzenckiego ostrzegam, że nie jest to przedstawienie dla tych, którzy mają lęk wysokości.

Kolejny spektakl, na szczęście, nie jest niczym gwałtowny trąd, co zrywa dachy, niszczy lasy i wywołuje bóle głowy. Miłość od ostatniego wejrzenia znalazła w Iwonie Kempie chyba bardziej wartościową reżyserkę, niż walory prezentowanego tekstu. Monolog autorstwa Vedrany Rudan rozpisany został na wielogłosową partyturę. Cztery aktorki opowiadające życie Tildy pozwalają nam zajrzeć do duszy kobiecej, pełnej ran. Z tej samej materii tkają feministyczną narrację na temat opresyjnego społeczeństwa rządzonego przez mężczyzn. Rudan to feminizm radykalny, tendencyjny, pisząc brutalnie, wulgarnie wymawiając przez wszystkie przypadki d..a, dotyka bardzo ważnej strony człowieka. Pozostaje nam nadzieja, że Teatr Dramatyczny doceni także inne części ciała, jak tylko przejdzie trądzik feministyczny.

Ale chwalę! Chwalę Iwonę Kempę za jej dar prowadzenia tematu na scenie. Scenografię i kostiumy Joanny Zemanek, która ubrała aktorki w podarowane Jej suknie ślubne rozwodniczek. Małgorzatę Niemirską za świetną postać opresyjnej matki, i w ogóle wszystkie artystki. Bo po Warszawie krążą słuchy ze sfer bliskich dyrekcji Dramatycznego, która ostrzega, że jeśli się komuś przedstawienia nie będą podobać, to dostanie nakaz przeczytania pod przymusem dzieł wszystkich Tadeusza Słobodzianka.

Barbara Hirsz

Miłość od ostatniego wejrzenia Vedrany Rudan, reżyseria Iwona Kempa, Teatr Dramatyczny w Warszawie, premiera 9 listopada 2018.

Pani Dalloway Virginii Woolf, reżyseria Magdalena Miklasz, Teatr Dramatyczny w Warszawie, premiera 11 grudnia 2020.

Leave a Reply