Szekspir, czyli proces przeciwko nowoczesności

Barbara Hirsz o KUPCU WENECKIM w reżyserii Szymona Kaczmarka:

Ten proces zaczął się już dawno. W 19. wieku historyzm teatralny pokazał Szekspira, który długo potem pokutował w Hollywoodzkich freskach. Dla 20. wieku Szekspira odkrył na nowo Włodzimierz Wysocki, grający Hamleta ubrany w czarny golf, u boku, zamiast miecza, z gitarą. Tak rozumiany Szekspir współczesny, w dzisiejszych ciuchach, z gadżetami i multimediami, zamienia się w scenę sądu nad tym, jacy jesteśmy.

Inscenizacja Nowego Teatru ze Słupska wyprowadza Szekspira z teatru wprost na ulicę, do zaśmieconej dzielnicy, do blokowiska, zaglądamy do peep show i do mieszkań. Scenografia Kaji Migdałek, zawalona gratami, pełno tu kamer i mikrofonów, to pole działania człowieka, który jest towarem.

To interesujące, że Szymon Kaczmarek szukając scenariusza dla pokazania konfliktów teraźniejszości, gotową formę znalazł w Kupcu Weneckim. Tytuł grany od czasów premiery w europejskich teatrach jako komedia, po doświadczeniach holocaustu ujmowany jest jako utwór problemowy. Reżyser przewrotnie wyostrza kwestie autorskiego tekstu, by stworzyć studium opresyjności obecnej kultury.

Nową jakością dodaną jest groteska i gryząca ironia, którymi posługuje się chętnie, by ukazać w istocie smutny obraz kapitulacji człowieka w świecie kalkulacji, manipulacji, obsesji politycznych i walki o dominację. Nowoczesność, choć mamy mniej tabu, mniej uprzedzeń, pod pokładami hedonizmu, z szeroką ofertą dla zabawy, erotyki, śmiechu – tworzy nowe formy przemocy.

Przejmująco mówi o tym niema scena, w której Szajlok przyjmuje pod przymusem chrzest. Musi wyrzec się swojej żydowskości, jeśli chce przetrwać. A to znaczy upodobnić się do „większości”, choć są to ludzie podli i źli, jak ci w sztuce. Pytanie, czy można być wolnym we współczesnym świecie, uzyskuje ostatecznie negatywne rozstrzygniecie.

Najwięksi wygrani to para Antonio i Basanio. Odważnie prowadzą wątek gejowski Krzysztof Kluzik i Wojciech Marcinkowski. Dwaj immoraliści powiększą majątek cudzym kosztem. Świetne są sceny konfliktu z Szajlokiem. Oglądamy jak tak zwani „inni” i wykluczeni usiłują wzajemnie się upokorzyć. Szajlok Igora Chmielnika, dresiarz i cinkciarz, bierze odwet za swój gorszy los i w majestacie prawa chce wyciąć kawałek ciała Antonia. Antonio nie tylko wytrze rękę, którą podał Żydowi pożyczając pieniądze. Zemści się za poniżenie w Sądzie, oskubie Szajloka z pieniędzy, przejmie jego majątek, zmusi do przejścia na katolicyzm.

Szczególną postać gra Wojciech Marcinkowski. Aktor wciela się w różne osoby, przebiera i nakłada maski. Jego Basanio to człowiek bez właściwości, może być każdym, lawiruje między Antonio a Porcją, byle osiągnąć zysk. W końcu ułoży sobie życie z cudzych pieniędzy.

Jeśli myślimy o straszliwych kosztach ludzkich, to obok losu Szajloka trzeba wskazać kobiety, Jessykę i Porcję. Żadna nie zazna partnerstwa i miłości. Jessyka Anny Kończal nie odmieni swojego życia na lepsze wiążąc się z nieciekawym chrześcijaninem. Porcja Moniki Janik wdaje się w ryzykowną grę. Do niedawna dziwka, teraz szuka prawdziwej miłości. Gdy udając doktora praw chce w Sądzie wybronić Antonia, krzywdzi Szajloka. W końcu zrozumie, że została wykorzystana przez cynicznych gejów, Antonio i Basanio.

W przejmującym płaczu Jessyki na końcu przedstawienia daje się słyszeć rozpacz nad całym naszym zdegradowanym życiem.

Sprzężenie goryczy i absurdu, jakie nadbudowali na tekście Szekspira Szymon Kaczmarek i jego aktorzy, jest li tylko wyrazem niezgody na egzystencję pogrążającą się w bezsens, czego nie potrafimy powstrzymać.

Barbara Hirsz

Kupiec Wenecki, Wiliam Shakespeare, reżyseria: Szymon Kaczmarek, Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku, premiera 16.02.2019 r.

Leave a Reply