Przejdź do treści
tinder polska

Wolność

Tomasz Miłkowski pisze z Belgradu:

Pomysł na ten spektakl wydaje się tyle śmiały co oryginalny. Dwie serbskie dramatopisarki , Maja Pelević i Olga Dimitrijević, wyprawiły się do Korei Północnej, aby na podstawie naocznych obserwacji zbudować spektakl o kraju pogrążonym w kulcie jednostki i utopii powszechnego szczęścia. Zamiar przywodzi na myśl dzieło polskiego dokumentalisty, który zapis swojej podróży do Korei utrwalił w filmie „Defilada” (1989). O ile film Fidyka to dzieło wybitne, poruszające i  niedościgłe w swojej dziedzinie, o tyle spektakl „Wolność” pozostał jedynie zarysem ciekawego zamierzenia. Autorkom, które także wykonują przedstawienie, nie udało si e odsłonić jakichś wcześn iej nieznanych faktów albo motywów. Mimo naoczności przekazu zatrzymały się na powierzchni zjawisk, nawet nie próbując zgłębić  psychologicznego, socjologicznego czy historycznego pod łoza trwania  tak egzotycznie niepokojącego kraju, zamarłego w epoce zimnej wojny. Świadome tych braków próbowały zastąpić luki faktograficzne interaktywnym działaniem z publicznością – pomysł wprowadzenia przerw handlowych, podczas których aktorki sprzedawały naklejki, żmijówkę, a nawet kostium kąpielowy, żeby gromadzić środki na pomoc biednej Korei, na początku zabawny, grzązł jednak coraz bardziej w monotonii.  W rezultacie nie udało im się przehandlować ani siekiery, ani jeszcze paru innych gadżetów. Na koniec zaaplikowały widzom ponad 20 minut kiepskiego filmu (i słabo widocznej projekcji), która miała wstrząsnąć, ale raczej nużyła. Szlachetne intencje pozostały, niestety, intencjami,  a wynik kiepski. Prawdę mówią to był pomysł na skecz, a nie prawie dwugodzinny spektakl. Najwyraźniej pomyłka BITEFu.

Leave a Reply