Przejdź do treści

Yorick nr 36 (maj 2013)

Przegląd Teatralny i Literacki ISSN 2080-9980

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Przez łzy

O ROMANTYKACH Hanocha Levina w Teatrze Dramatycznym m.st., Warszawy pisze Grażyna Korzeniowska:
To jest zmierzch. Zmierzch ich życia. Nie chcą się na niego zgodzić i godzą się. Nie chcą mówić o swoich chorobach i niemal z pietyzmem o nich opowiadają. Pragną bliskości, czułości, namiętności i wstydzą się.
Tęsknią do rodzinnego domu, ale o wściekłość przyprawiają ich nadmiernie długo żyjące matki, które nie pozwalają im spokojnie zanurzać się we własną starość.

Dowiedz się więcej »Przez łzy

„Kafka tańczy” – w Teatrze Żydowskim

Czarno – biała szachownica na podłodze i wylękniona, zagubiona postać pod stołem. Pierwsza scena wprowadza nas od razu w klimat charakterystyczny dla pisarza – tym razem występującego w roli bohatera sztuki, Franza Kafki. Spektakl „Kafka tańczy” to rzecz o zmaganiu człowieka, pisarza między namiętnościami – pisarską i cielesną.

Dowiedz się więcej »„Kafka tańczy” – w Teatrze Żydowskim

Pieśń nawigacyjna w Starej Prochowni

Prologiem do tegorocznego, IX Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca Zawirowania w Warszawie (23-30 czerwca) była premiera (11.05.13) spektaklu Navigation Song BD303 w choreografii Irada Mazliaha, stypendysty Polskiego Instytutu w Izraelu, współpracującego od dwóch lat z polskimi choreografami i tancerzami. Spektakl, zagrany w tradycyjnym miejscu Festiwalu – Starej Prochowni – był także zapowiedzią motywu przewodniego tegorocznego festiwalu, czyli teatru tańca w Izraelu.

Dowiedz się więcej »Pieśń nawigacyjna w Starej Prochowni

Karamazowska Apokalipsa i Wdzięki cywilizacji

W twórczości Fiodora Dostojewskiego za dzieła najgłębiej penetrujące ciemne obszary ludzkiej natury powszechnie przyjmuje się „Braci Karamazow” i „Biesy”. Obydwie powieści – mimo że już dawno obrosły licznymi komentarzami – wywołują wciąż nowe refleksje; szczególnie jest w nie zasobna książka Władimira Kantora: „Rosyjska klasyka, czyli byt Rosji” (Russkaja kłassika ili bytie Rossii)1/. Interpretacje dzieł Dostojewskiego poprzedzają w niej refleksje na temat Tołstoja. Choć w książce Kantora padają słowa uznania dla artystycznego geniuszu pisarza, jest też wiele zastrzeżeń wobec ideowo filozoficznego przesłania jego twórczości. Niechęć Kantora wywołuje przede wszystkim „Wojna i pokój”. Dokładniej kreowana w powieści wizja rosyjskiej rzeczywistości, w której bytowanie bohaterów utworu przedstawione zostaje, jako instynktownie zgodne z naturą, jako upływające w granicach stabilnej, nacechowanej harmonią życiową, ziemiańskiej idylli. Wizja ta irytuje Kantora, bo pozostaje w sprzeczności z fundamentalną tezą „Rosyjskiej klasyki” o obecności w psychice Rosjan destrukcyjnych energii, raz po raz niszczących pojawiające się w Rosji początki cywilizacji.

Dowiedz się więcej »Karamazowska Apokalipsa i Wdzięki cywilizacji

Nie chcę umierać w samotności

O „Romantykach” Hanocha Levina w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pisze Marzena Dobosz na blogu „teatru głodna”

Czy rozmawianie o starości i śmierci może być przyjemne? A interesujące? Zabawne? Spektakl Grzegorza Chrapkiewicza w Teatrze Dramatycznym pokazuje, że przyjemne może nie, ale interesujące i zabawne – owszem. Czy warto świadomie narażać się na nieprzyjemności? Warto.

Dowiedz się więcej »Nie chcę umierać w samotności

WST po liftingu

Tomasz Miłkowski pisze o 33 WST w tygodniku „Przegląd”:

 

Spośród 14 spektakli 33. Warszawskich Spotkań Teatralnych obejrzałem (prawie) połowę – jednak nie wskutek świadomej selekcji, ale innych okoliczności, które sprawiły, że druga część WST mnie ominęła. Tak więc mam za sobą Naszą klasę z węgierskiego Teatru Katona, Pieśni Leara Teatru Pieśń Kozła, Wiśniowy sad z Bydgoszczy, Filokteta z Teatru Polskiego we Wrocławiu, Pawia królowej ze Starego i Komedię obozową z Legnicy. To za mało, aby dokonać wnikliwej oceny całości, dość jednak, aby na tej podstawie poczynić kilka uwag.

Dowiedz się więcej »WST po liftingu

33 Warszawskie Spotkania Teatralne, czyli co rozczarowało, co uwiodło

Wybrzmiały 33 Warszawskie Spotkania Teatralne. Zakończył je spektakl Titus Andronicus Szekspira w reżyserii Jana Klaty.

Jest to przedstawienie bardzo nierówne. Są w nim sceny wspaniałe, wzruszające, robiące wrażenie na widzu i trywialne, płaskie, by nie powiedzieć – prostackie.

 

Taką wielką sceną jest ta rozpoczynająca inscenizację, gdy – przy wtórze zapierającej dech w piersiach muzyki – główny bohater wnosi na scenę 21 czarnych skrzyń. To trumny, w których spoczywają ciała jego synów zabitych na wojnie. Mistrz ceremonii pogrzebowej odlicza kolejną ofiarę – liczba wyświetla się na ekranie. Po złożeniu ostatniej skrzyni-trumny, licznik odlicza jak oszalały – setki, tysiące, miliony…
Ta scena staje się wielką alegorią śmierci niezliczonych zastępów żołnierzy ginących w niezliczonych wojnach, które ludzkość prowadzi od jej początków.

Dowiedz się więcej »33 Warszawskie Spotkania Teatralne, czyli co rozczarowało, co uwiodło

NIE CHCĘ BYĆ DZIEWCZYNKĄ

20 kwietnia w rosyjskim Orle odbyła się pierwsza w Rosji premiera sztuki Tadeusza Różewicza, Białe małżeństwo w reżyserii Grzegorza Mrówczyńskiego. Premierze towarzyszyły oklaski na stojąco i szroki rezonans prasy. Publikujemy obszerną recenzję spektaklu, zamieszczoną w gazecie „Orłowskij Wiestnik”.

NIE CHCĘ BYĆ DZIEWCZYNKĄ

Tak mówi Bianka, młoda bohaterka sztuki Białe małżeństwo, którą w roku 1973 napisał nadal żyjący i cieszący się dobrym zdrowiem (ma 92 lata) klasyk polskiej literatury Tadeusz Różewicz. Sztuka była wystawiana na scenach wielu krajów. Ale swego scenicznego spełnienia w rosyjskim doczekała się dopiero 20 kwietnia w Orle, w teatrze Swobodnoje Prostranstwo. Inscenizator Grzegorz Mrówczyński (Polska). Scenografia Kariny Awtandiłowoj (Moskwa). Choreografia – Swietlana Szczekotichina. Na premierę przyjechała z Moskwy znana rosyjska pisarka i tłumaczka Ksenia Starosielskaja.

Dowiedz się więcej »NIE CHCĘ BYĆ DZIEWCZYNKĄ

Szwejk w okowach Teatru… Tarnowskiego

Jakże to ciekawa inscenizacja. Adam Walny przedstawił kolejny – bardzo osobisty i bardzo ciekawy projekt: Szwejk. Na tyłach. Idąc narratorskim tropem Jarosława Haška, ujawnił pogranicze epickiego komentarza Szwejkowskiej powiastki oraz różnorakich zbliżeń rzeczywistości. W charakterystycznym splątaniu perspektyw wspaniale się odnajdują: autoironia, żartobliwy wykręt, kpiarskie dygresje i… zadziwienie.

Zadziwienie historyczną chwilą, politycznymi miazmatami, losem jednostki. Otwarty monolog Szwejka znakomicie łączy porte parole pisarza i reżysera.

Dowiedz się więcej »Szwejk w okowach Teatru… Tarnowskiego

TEATR W KLESZCZACH ROZPOLITYKOWANYCH REŻYSERÓW

Wyznam hardo: nie znoszę polityki na scenie! Żyjemy w czasach, w których polityka coraz bardziej staje się „teatrem”, a teatr zabiera się za „politykowanie”. Agresywnym twórcom wydaje się, że skoro władza jest dla społeczeństwa uciążliwa, nieprzewidywalna i zgoła głupawa, to trzeba jej dowalić, albo i mądrze podpowiedzieć, co ma dalej robić… Bo przecież teatr do czegoś służy, nie?

Dowiedz się więcej »TEATR W KLESZCZACH ROZPOLITYKOWANYCH REŻYSERÓW

Teraz patrzę na was z góry…

O „Pręciku” Maliny Prześlugi w reżyserii Zbigniewa Lisowskiego z Teatru Baj Pomorski w Toruniu pisze Marzena Dobosz na blogu „teatru głodna”

http://teatruglodna.blogspot.com/2013/04/precik-maliny-przeslugi-w-rezyserii.html

 

Inscenizacja Pręcika Maliny Prześlugi w reżyserii Zbigniewa Lisowskiego to jedno z najlepszych przedstawień spośród tych, które dotąd obejrzałam w ramach 33. WST – świetny tekst i znakomity pomysł na jego interpretację.

[O spektaklu pisała w „Yoricku” tykże Bozena Frankowska: NIEPOKOJĄCE PYTANIA, TRUDNE ODPOWIEDZI W TEATRZE „BAJ POMORSKI” W TORUNIU]

Dowiedz się więcej »Teraz patrzę na was z góry…

Fredro idzie na ratunek Teatrowi TV

Jak trwoga to do Boga – Fredro idzie na ratunek Teatrowi TV, który wychwalany na wszelkie sposoby przez kolejnych prezesów telewizji publicznej, ledwie dycha. Wprawdzie nie udało się jeszcze dobić festiwalu Dwa Teatry, ale odbywa się on niemal cudem, bo produkcji telewizyjnych jak na lekarstwo. Wczorajsza transmisja trzech jednoaktówek Fredry z trzech ośrodków telewizyjnych było kołem ratunkowym rzuconym Teatrowi TV, walczącemu o egzystencję.

Oczywiście, czasy, telewizji na żywo, osobliwie premier na żywo dawno minęły, ale jednak – przynajmniej dla widzów – mają niecodzienny smak. Może to ze szkoda dla tzw,. Ostatecznego szlifu technicznego, może przy spiętych nerwach, ale w zamian oferowało to, co w teatrze i telewizji najcenniejsze – naoczność.

Dowiedz się więcej »Fredro idzie na ratunek Teatrowi TV

Hallo, hallo – tu mówi Teatr Lalka

Mój sześcioletni ekspert słuchał i patrzył oczarowany. Ja, śledząc rzecz wzrokiem dinozaura, z przyjemnością tak entuzjastyczny werdykt potwierdzam. Co słychać.,tekst pióra Agaty Biziuk i Agnieszki Makowskiej zrealizowany na scenie Foyer Teatru Lalka urzeka klarownym trybem narracji. Cały inscenizatorski kwintet [Agata Biziuk – reżyseria; Katarzyna Proniewska – Mazurek – scenografia; Anita Podkowa – ruch; Mateusz Czarnowski – muzyka; Michał Sapieha – projekcje multimedialne] mówi jednym tonem. Lecz ta szczególna jedność wcale nie ogranicza autonomii środków ekspresji. Bliski wyobraźni dziecięcego widza skrót pojęciowy prowadzi dialog i determinuje rozmaite pozawerbalne tworzywa.

Dowiedz się więcej »Hallo, hallo – tu mówi Teatr Lalka

Ouo vadis, człowieku?

W warszawskim Teatrze Polskim wielkie święto. Na Scenie Kameralnej ożył z wielką siłą gęsty od znaczeń autorski teatrzyk Janusza Wiśniewskiego. Po przerwanej dyrekcji w poznańskim Teatrze Nowym (2010) mogło się zdawać, że teatrowi Wiśniewskiego przetrąciła kręgosłup lokalna władza przy obojętnym milczeniu „centrali”, że to już koniec najoryginalniejszego w Polsce teatru postdramatycznego, naznaczonego tradycją narracji plastycznej, a zarazem poetyckiego teatru wielkich pytań moralnych i metafizycznych. Jednak splot dobrych okoliczności sprawił, że najpierw mogliśmy (i możemy nadal) poddawać się wizji Siedmiu rad dla zmarłych na scenie teatru w Radomiu, a teraz Quo vadis. To świat znajomy, którego rytm dyktuje muzyka Jerzego Satanowskiego i choreografia Emila Wesołowskiego, a kształt plastyczny wiedzie ku obrazom Goyi, Boscha i niemieckich ekspresjonistów.

Dowiedz się więcej »Ouo vadis, człowieku?

Nasza klasa – znakomity dyplom studentów z Wrocławia

Barbara Folta pisze o spektaklu dyplomowym  Naszej klasy Tadeusza Słobodzianka w reżyserii Lukasza Kosa – we Wrocławiu

Spektakl zaczyna się beztrosko. Grupa dzieci w rytmie pogodnej muzyki wkracza na scenę ze sztandarem szkolnym, a potem biega za piłką w gimnastycznych ubrankach. Przed sceną są rozłożone literki z napisem:

NASZA KLASA

W pewnym momencie każde z dzieci chwyta jedną literkę, po czym ją odwraca i wtedy poznajemy ich imiona a pod każdym imieniem – czytamy jak w nekrologu: rok urodzenia i rok śmierci. I już wiemy, że tylko niektóre dzieci ocaleją z zagłady, która za chwilę się ujawni jako: wojna

Dowiedz się więcej »Nasza klasa – znakomity dyplom studentów z Wrocławia

Dwie walizki

Póki trwa zabawa… O premierze „Młodego Stalina” Tadeusza Słobodzianka w reżyserii Ondreja Spišáka w warszawskim Teatrze Dramatycznym pisze Marzena Dobosz na blogu „Teatru głodna”

Na premierę Młodego Stalina, kolejną sztukę duetu Słobodzianek-Spišák, czekaliśmy z niecierpliwością. Po Merlinie, Naszej klasie i Proroku Ilji poprzeczkę ustawili sobie wysoko. I nawet jeśli nie poszli na rekord, udało im się jej nie strącić.

Ci, którzy spodziewali się na scenie intrygi, pozostali zawiedzeni. Rozczarowali się również ci, którzy chcieli dowiedzieć się czegoś nowego na temat Stalina. Słobodzianek nie jest dokumentalistą ani historykiem, nie zaskakuje nas żadnymi nowymi faktami z biografii największego zbrodniarza w historii, nie daje odpowiedzi na pytanie o jego mordercze skłonności. Autor zatytułował swój utwór Młody Stalin, choć właściwie nie Stalin jest głównym bohaterem dramatu, a w każdym razie nie tylko on. Sztuka ma podtytuł Prawdopodobna historia w VII obrazach. I jest to właśnie wariacja na temat historii.

Dowiedz się więcej »Dwie walizki

Zwichrowane marzenia

„Noce sióstr Brontë” w reż. Bożeny Suchockiej w Teatrze Collegium Nobilium w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

 

Zaczyna się od przemarszu całego rodzeństwa, krokiem energicznym, szybkim, a nawet półbiegiem, po skosie, z prawej do lewej i na odwrót, z kulisy w kulisę. Co to ma znaczyć? Po co ta defilada? Pokaz dyscypliny na prowincji w wiktoriańskiej Anglii? Obraz reżimu na plebanii starzejącego się pastora Bronte? A może wewnętrzny galop, który siostry podejmą w ucieczce przed szarością dnia, biedą i bratem alkoholikiem? Pogoń za marzeniami, miłością, sławą, pozostawieniem po sobie mocnego śladu? Scena w tym spektaklu wysuwa się ku widowni, na podłodze dzielącej ją od pierwszego rzędu znajduje się murawa – to tutaj Emily Jane będzie się oddawać rytuałom bratania z naturą, a Branwell notować jej gorączkowe zdania, opisujące pejzaż wokół Wichrowych Wzgórz. Siostry będą paradowały ze swoimi skrzyneczkami do pisania, starannie wykorzystywały papier, pokrywany wciąż nowymi zapisami, ale wypełniały codzienne obowiązki: szycie nowych koszul dla ojca i układanie płótna. A na przekór ich szarym, szczelnie pozapinanym sukniom uciekać będą w kolorowe marzenia.

Dowiedz się więcej »Zwichrowane marzenia

NIEPOKOJĄCE PYTANIA, TRUDNE ODPOWIEDZI W TEATRZE „BAJ POMORSKI” W TORUNIU

Teatr „Baj Pomorski” w Toruniu ma trzy postaci w jednym – teatr lalek, teatr dla dzieci, teatr żywy i artystyczny dla dzieci, młodzieży oraz dorosłych. A na te „trzy postaci w jednym” składa się rozmaitość repertuaru, dobry zespół aktorski i sprawne zespoły współpracowników artystycznych i technicznych oraz świadome swoich zadań kierownictwo.

Taki teatr wie, o czym i jak powinien rozmawiać ze swoją widownią. Potrafi dobrać nie tylko odpowiednich wykonawców, ale przede wszystko umie znajdować i wybierać repertuar – poznać się na tekstach dramatycznych i na autorach.

Podczas trzech wizyt w Teatrze „Baj Pomorski”, oprócz klasycznych dramatów adresowanych do dzieci, młodzieży i dorosłych, widziałam na jego scenie współczesne adaptacje dawnej literatury (Podróże Guliwera, Pinokio) i baśni (Kopciuszek, Czerwony Kapturek) oraz wiele sztuk autorów współczesnych, zarówno obcych (Na Arce o ósmej Ulricha Huba), jak polskich. A wśród nich, nie licząc znanych i popularnych, jak Hanna Januszewska, Jerzy Kern, Maria Kownacka, teksty Andrzeja Dołęgowskiego (Zagryziakowie), Maliny Prześlugi (Najmniejszy bal świata, Pręcik ) i Anny Rumianek (Leśny doktor czyli Przypadki Doktora Bonifacego Trąbki).

Dowiedz się więcej »NIEPOKOJĄCE PYTANIA, TRUDNE ODPOWIEDZI W TEATRZE „BAJ POMORSKI” W TORUNIU

Klemens Krzyżagórski. Wspomnienie

Klemensa Krzyżagórskiego poznałam we Wrocławiu, w czasach, gdy był redaktorem naczelnym „Odry”. Poznałam go dzięki mojemu ojcu, rzeźbiarzowi. O dziennikarstwie mi się wtedy jeszcze w ogóle nie śniło. Od czasu do czasu odwiedzałam Klemensa z ojcem w redakcji, czasami Klemens wpadał do Klubu Związków Twórczych. Pamiętam ich rozmowy, pamiętam spory o sztukę i rzeczywistość. I swoje zasłuchanie w melodię języka. Piękną polszczyznę, którą Klemens posługiwał się nie tylko pisząc reportaże, scenariusze, szkice teatralne, recenzje, ale i po prostu rozmawiając

Dowiedz się więcej »Klemens Krzyżagórski. Wspomnienie

Rewelacyjna książka Henryka Baranowskiego

Heiner Müller mówił: „Lepszy rewolucjonista z syfem niż zdrowy kontrrewolucjonista”. Zdanie to cytuję z malowniczej książki świetnego a niedocenianego w kraju reżysera i animatora teatru, Henryka Baranowskiego Spowiedź bez konfesjonału, która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Skorpion. To lektura obowiązkowa dla wszystkich pogubionych uczestników trwającego sporu, którędy prowadzić teatr (do przyszłości).

Zdumiewająca jest rozległość pasji artystycznych Henryka Baranowskiego. Na liście najczęściej przez niego adaptowanych autorów znaleźć można nazwiska Joyce’a, Kafki, Taboriego, Geneta, ale znajdzie się na niej miejsce także dla Mickiewicza, Norwida, Fredry, Zapolskiej czy Gombrowicza. Obok wyrafinowanych scenariuszy do tekstów Joyce’a czy Truchanowskiego będzie też miejsce dla twórczości operowej. Z reżyserią sąsiaduje odkryta w latach pracy za granicą żyłka pedagogiczna, zdolności dyrektorskie i wyobraźnia scenografa. Sprawdzał je nie tylko w Polsce, ale w odległym Omsku, Chicago czy Berlinie, wszędzie pozostawiając znaczący ślad swej obecności, często poświadczany zachwytem widzów, krytyki i prestiżowymi nagrodami.

Dowiedz się więcej »Rewelacyjna książka Henryka Baranowskiego

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.