Przejdź do treści

Yorick


Przegląd Teatralny i Literacki
ISSN 2080-9980

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

WYCINKA

Najgoręcej oklaskiwany i oblegany spektakl WST: Wycinką Krystian Lupa przypomniał się jako twórca wciąż zaskakujący, który komentuje świat bez makijażu. Powrót do Thomasa Bernharda okazał się dla artysty inspirujący. O przedstawieniu pisano: wybitne, arcydzieło, mistrzowski pokaz itp. Niemal jednym głosem.

Sukces tego przedstawienia polega na podwójności świata przedstawionego. Z jednej strony jest to opowieść środowiskowa, o starzejącej się bohemie, która przeżywa własną śmierć artystyczną. Z drugiej, rzecz o zdradzonych ideałach młodości, o zawiedzionych nadziejach, o goryczy przegranego życia, o wolności, która stała się pozorem. Wszystko to, jak to u Bernharda bywa, na tle znienawidzonego (i ukochanego) miasta, znienawidzonego (i ukochanego) kraju. Jak zawsze na końcu chodzi Wiedeń i Austrię, choć nigdy te nazwy w spektaklu nie padają, więc chodzi w równej mierze o Kraków/ Warszawę i Polskę, a może o Europę Środkową, tak czy owak pewien świat wspólny, wyrastający z galicyjskiej, austriacko-węgierskiej tradycji kulturowej. Dowiedz się więcej »WYCINKA

Wędrowanie

Zdecydowanie najsłabsze ogniwo tegorocznych WST. Zamysł Krzysztofa Jasińskiego był ambitny, na miarę misterium. Na półwiecze swojej dyrekcji w Tetrze STU (to chyba polski rekord) zaplanował tryptyk, który zwiąże trzy wielkie dramaty Stanisława Wyspiańskiego: Wesele, Wyzwolenie i Akropolis. Miało powstać widowisko o Polsce, o teatrze, o Krakowie, a także o ezoterycznych motywach w twórczości poety. Wszystko to w jakiejś mierze w tym spektaklu się pojawiło, ale w postaci pośpiesznie naszkicowanej, wyrwanej z kontekstu, powierzchownej.

Dowiedz się więcej »Wędrowanie

Hanoch Levin, posthumous star of the Polish stage

Hanoch Levin, pośmiertna gwiazda polskiej sceny

Michał Handelzalts, wybitny izraelski krytyk teatralny i tłumacz, wywodzący się z Polski, snuje refleksje po premierze Wzrusz moje serce Hanocha Levina (w świetnym przekładzie Handelzaltsa) na Scenie na Woli Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej. Ku swemu zaskoczeniu Handelzalts odkrywa, że się mylił, pisząc w przeszłości, iż Levin nie znajdzie swojej publiczności poza Izraelem. Okazuje się, że znalazł – w Polsce:

During the playwright’s lifetime, I was one of many to write that Levin was not finding an audience outside of Israel. I was wrong.

By Michael Handelzalts | Mar. 31, 2015 | 2:58 AM

First the disclosure: This isn’t a theater review or a complicated thought piece on theater. Rather, this is a selfie of sorts, what in the glory days of print journalism would have been called “new journalism,” in which the writer is at the center of the story. Why is a disclosure required? Because I intend to talk about a performance that involves me, so it’s worth knowing that I am partial to it and that my comments will be free of criticism — even though I am quite critical when it comes to myself.

Dowiedz się więcej »Hanoch Levin, posthumous star of the Polish stage

TATO

Kameralny spektakl krakowskiej Bagateli, Tato w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej dobrze się wpisał w program zakończonych niedawno Warszawskim Spotkań Teatralnych. Publiczność oklaskiwała przedstawienie gorąco.

Sztuka Artura Pałygi powstała na zamówienie lubelskiej Sceny in Vitro. Początkowo jednak nosiła tytuł Ojcze nasz i pod takim tytułem została opublikowana w grudniowym numerze „Dialogu” w roku 2008. Ale już rok później Łukasz Witt-Michałowski, wystawiając sztukę Pałygi użył nazwy Ostatni taki ojciec, a Małgorzata Bogajewska poszła w inną stronę, ocieplając dramat tytułem Tato. Znamienne przesunięcia znaczeń – od tytułu nawiązującego do jednej z najważniejszych modlitw katolika (Ojcze nasz właśnie), a po łacinie Pater noster, co nie tylko jest apostrofą do boga, ale i nazwą ojcowskiego napomnienia, a co więcej tytułem ważnej sztuki Helmuta Kajzara, przed kilkudziesięciu laty określającej stosunki ojca i syna.

Artur Pałyga, jak sam to wyznawał, zaczął pisanie tej sztuki jako swego rodzaju uscenicznienie relacji Franza Kafki z ojcem, na podstawie jego listów – ślady tego zamysłu pozostały w utworze, w ważnym cytacie: „Niedawno spytałeś mnie, czemu twierdzę, że odczuwam przed Tobą lęk. Jak zwykle nie wiedziałem, co ci odpowiedzieć”.

Dowiedz się więcej »TATO

IWONA, KSIĘŻNICZKA BURGUNDA

Spektaklem Gombrowiczowskiej Iwony, księżniczki Burgunda w inscenizacji Agaty Dudy-Gracz zakończyły się 35. Warszawskie Spotkanie Teatralne, które przejdą do historii jako jeden z najlepiej zaplanowanych przeglądów polskiego teatru. Królem festiwalu został wrocławski Teatr Polski z Wycinką Krystiana Lupy i Dziadami Michała Zadary. Ale powodów do satysfakcji było więcej. Na tę listę atutów WST można śmiało wpisać ostatni spektakl.

Bohaterem tej Iwony jest uwodzicielski kicz. W finałowej scenie garden party, zaplanowanej przez Gombrowicza jako pokaz dworskiego pompierstwa i olśniewającego blichtru, Agata Duda-Gracz pozostawia jedynie tekst, ale obraz jest odmienny niż to tekst sugeruje. Królewska grupa demonstruje karykaturalny wybuch kiczu: Królowa owinięta kołdrą, Król w koronie przypominającej żyrandol, Szambelan w zwisającej koszuli i bez spodni, żałosny przy nich Książę Filip. Oto świat, do którego lgnęła Iwona, a który ją odtrąca. Czy jest czego żałować?

Dowiedz się więcej »IWONA, KSIĘŻNICZKA BURGUNDA

Tylko Gustaw!

Grażyna Korzeniowska pisze po warszawskim spektaklu Dziadów wrocławskiego Teatru Polskiego w reżyserii Miachała Zadary:

Wieść, że Michał Zadara przygotowuje w Teatrze Polskim we Wrocławiu, spektakl na podstawie poematu Adama Mickiewicza Dziady (cześć I, II, IV i wiersz Upiór), nie czyniąc żadnej ingerencji w tekst, wywołała ożywienie w środowisku teatralnym i wśród teatromanów.

Teatr Dramatyczny w stolicy, w którym inscenizację pokazano na 35 Warszawskich Spotkaniach Teatralnych wypełniony był publicznością więcej niż do ostatniego miejsca.

Reżyser ubrał tekst Mickiewicza we współczesny kostium, scenografię, sposób bycia. Co przydaje spektaklowi wymowy takiej oto, że nawet w naszych racjonalnych, przynajmniej z pozoru, czasach, są znaki na ziemi i niebie, o których… etc., etc…

I rzeczywiście, chyba najciekawszy w spektaklu Zadary jest obrzęd zwoływania duchów, obrzęd dziadów. Rozgrywa się – w budynku przypominającym niedokończoną betonową budowlę lub porzucony wielopiętrowy garaż samochodowy – w niemal w całkowitej ciemności, od czasu do czasu rozjaśnianej błyskiem ognia bądź latarki, i ukradkiem podpatrywany kamerą przemysłową, a efekt rzucany na telebimy przy scenie.

Ale tak naprawdę spektakl ożywa i ożywia pojawienie się na deskach scenicznych Bartosza Porczyka w roli Gustawa

Dowiedz się więcej »Tylko Gustaw!

DZIADY. CZĘŚCI I, II, IV ORAZ WIERSZ „UPIÓR”

Długotrwałymi owacjami przyjęła publiczność WST wrocławskie Dziady w reżyserii Michała Zadary, pomyślane jako pierwsza część zakrojonego na całość widowiska, skomponowanego ze wszystkich fragmentów arcypoematu dramatycznego Adama Mickiewicza. Po hollywoodzkich Dziadach Rychcika to przedstawienie przemówiło siłą Mickiewiczowskiej poezji i zamysłem inscenizacyjnym, zakorzenionym w rodzimych realiach. Lada dzień czeka nas zaplanowana przez Teatr Polski we Wrocławiu premiera Dziadów części III, która wraz z gotowym już i obsypanym nagrodami przedstawieniem złoży się na pierwsze w historii pełne wystawienie dramatu narodowego. Bo jak wielokrotnie potwierdzał to reżyser, będzie to właściwie prapremiera Dziadów w pełnym kształcie literackim.

Pełne, ale czy wierne? Dowiedz się więcej »DZIADY. CZĘŚCI I, II, IV ORAZ WIERSZ „UPIÓR”

KOŃ, KOBIETA, KANAREK

MOCNY akcent WST – spektakl Teatru Zagłębie z Sosnowca:

To nie jest miła rodzina we wnętrzu. Obraz tradycyjnej rodziny śląskiej, który malują twórcy tego przedstawienia, sytuuje się daleko od mitycznych filmów Kazimierza Kutza. Porządek życia reguluje tu przemoc. Mężczyźni, ludzie ciężkiej górniczej pracy, rządzą twardą ręką. Każdy pretekst jest dobry, aby zademonstrować swoją władzę: miejscowy lekarz pomiata żoną pielęgniarką, z nieukrywaną nienawiścią szydzi z jej niezaradności i powolności, ojciec rodziny, sztygar, gasi każdy gest przyjazny ze strony żony, zabija wzrokiem i ostrym tonem, jego zięć strofuje swoją żonę z byle powodu, sąsiad żonę bije, toteż ciągle przybywa jej sińców. Takie jest tło tego życia w atmosferze przymusu i strachu. Sztuka jak ulał wpisuje się w kampanię na rzecz podpisania konwencji o zwalczaniu przemocy w rodzinie. Jeśli ktoś miał wątpliwości, po tym przedstawieniu już nie powinien.

Ale autorzy spektaklu nie poprzestają na prostym opisie obyczajowego tła. Osią dramatycznego konfliktu czynią odmowę podporządkowania się tradycyjnemu modelowi rodziny katolickiej i powinnościom żony-matki. Młoda kobieta nie chce zostać matką. Zachodzi w ciążę, ale nie jest do roli matki przekonana. Nie chce być matką. Odmawia. Wywołuje to szok w rodzinie, zgrozę w sąsiedztwie i gwałtowne gromy ze strony księdza. Kościół, rodzina, środowisko podają sobie ręce i tworzą wspólny front nacisku. Ze sceny padają nawet sławne słowa Karola Wojtyły, porównującego aborcję do zbrodni ludobójstwa, do wybuchu bomby jądrowej.

Dowiedz się więcej »KOŃ, KOBIETA, KANAREK

Na półmetku 35. Małych Warszawskich Spotkań Teatralnych

Teatr dla dzieci zajmuje dosyć wstydliwe miejsce w krytyce teatralnej. Teatr dla dzieci umniejsza wartość krytyka i teatru w ogóle. Teatrem dla dzieci zajmować się można co najwyżej przy okazji…

A że okazja się nadarza, można chwilowo zlekceważyć zasłyszane głosy (wypowiadane co prawda szeptem, na ucho w mainstreamowych kuluarach) i przyjrzeć się przez chwilę Małym Warszawskim Spotkaniom Teatralnym. Rozpalona oczekiwaniami, podsyconymi ubiegłoroczną edycją, którą oceniłam znacznie wyżej niż „duże” Warszawskie, marzyłam o spotkaniu z dawno niewidzianą jawajką. Z lekkim niedowierzaniem słuchałam relacji koleżanki zasiadającej w jury toruńskich „Spotkań” o niskim poziomie wielu spektakli i zaskakującym braku lalek. Warszawskie to co innego! – myślę w duchu. To crème de la crème sezonu teatralnego w Polsce, jak ostatnio podkreślił Łukasz Maciejewski. Pogratulowałam sobie intuicji w tej sprawie po mocnym otwarciu festiwalu spektaklem A niech to gęś kopnie Poznańskiego Teatru Animacji. Jednak wraz z dotarciem niemal do półmetka tego najważniejszego wydarzenia teatralnego poziom gorączki uległ błyskawicznemu ochłodzeniu. To są najlepsze spektakle w Polsce? Poważnie?

Dowiedz się więcej »Na półmetku 35. Małych Warszawskich Spotkań Teatralnych

NIEPOROZUMIENIE w teatrze

O „Nieporozumieniu” na podstawie dramatu Dario Fo w reżyserii Jolanty Sikorskiej w Teatrze Trzynastu Rzędów podczas XIX Tygodnia Teatralnego w 86. Liceum Ogólnokształcącym im. Batalionu „Zośka” w Warszawie pisze Marzena Dobosz na blogu „teatru głodna”

Tydzień Teatralny w „Zośce” przypadający co roku w okolicy Międzynarodowego Dnia Teatru (27 marca) to festiwal teatralny o ugruntowanej tradycji – w tym roku odbywa się już XIX edycja. Każdego wieczoru szkolne korytarze zamieniają się w foyer Teatru 13-Rzędów, przed wejściem na salę kłębią się tłumy widzów, a po spektaklach młodzież zostaje na widowni, żeby porozmawiać o tym, co zobaczyła. Wczorajszą premierę „Nieporozumienia” w wykonaniu uczniów z III G publiczność przyjęła owacyjnie. Dowiedz się więcej »NIEPOROZUMIENIE w teatrze

CUDA W BUDZIE CZYLI DEMO TEATRU „LALKA”

1. Tytuł.

Zagadkowy. Zagadkowe trzy pierwsze słowa: cuda, buda, demo. Co im do teatru a w dodatku do Teatru „Lalka” w Warszawie?

Cuda – zjawiska przypisywane działaniu sił nadprzyrodzonych. Potocznie – rzecz niezwykła (rzecz tak piękna, że istny cud). Przenośnie – można dokonywać cudów męstwa, odwagi, umiejętności, zręczności. A buda? Buda to pomieszczenie dla człowieka (buda dla stróża), zwierzęcia (buda dla psa) lub do przechowywania przedmiotów (buda na narzędzia). No, a demo? Łaciński czasownik trzeciej koniugacji (demo, dempsi, demptum) może odebrać lub odjąć coś od czegoś lub komuś, odciągnąć i usunąć, w złożeniach także – zburzyć, zdjąć, zerwać, zwalić, a w postaci rzeczownikowej oznacza burzenie i zwalanie, ale też pokazywanie i wskazywanie, dowód i przedłożenie, a nawet – mowę pochwalną. Jesteśmy w domu. Przedstawienie w Teatrze „Lalka” to pewnie mowa pochwalna na cześć teatru. A dokonają jej – jak napisano w programie – Artyści.

Dowiedz się więcej »CUDA W BUDZIE CZYLI DEMO TEATRU „LALKA”

Odważnie, bezwstydnie, zmysłowo

Tak, tak, wiemy, zespół „Pożar w burdelu” dał już kolejny premierowy program, i to niemal przed chwilą, bo 21 marca w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

My tymczasem chcemy zdać sprawę z 21. zdarzenia pt. Don Juan w Warszawie, które zagrali, kilkakroć, również niedawno, około połowy marca, w stołecznym Teatrze Polskim.

Dla tej teatralno-kabaretowej trupy, powołanej do życia w 2012 roku przez dramaturga Michała Walczaka i Macieja Łubieńskiego, występ na tej dostojnej scenie można poczytywać za nobilitację „pożarowców”, ale i odwagę kierujących Polskim, którzy nie bali się wpuścić kabaretowej trupy do swego teatru, ponieważ stąd i zowąd dochodzą pomruki niezadowolenia, z powodu słowa „burdel” w tytule grupy (potoczne określenie miejsce uciech cielesnych dla panów), że niby obelżywa nazwa razi uszy i oczy publicznym użyciem… Więc nie wiadomo, co komu może przyjść do głowy…

Mało tego, do pożarowoburdelowych igrców dał się wciągnąć się sam Andrzej Seweryn, wybitny aktor dramatyczny, a zarazem dyrektor tej sceny!

Dowiedz się więcej »Odważnie, bezwstydnie, zmysłowo

MORFINA

O spektaklu Teatru Śląskiego, gorąco oklaskiwanym na WST, z frekwencją ok. 130 procent:

Powieść Szczepana Twardocha, poszatkowana w duchu poetyki ruchomej anegdoty, zachowuje jedność dzięki warstwie muzycznej – pastiszowa muzyka dansingowa w magnetyzującym wykonaniu na żywo (zespół Chłopcy Kontra Basia, z ekscytującą wokalistką Barbarą Derlak) nadaje całości klimat bliski wodewilu z czasów międzywojnia i okupacji. Stąd też pytania o tożsamość, jakie zadaje sobie główny bohater, poddawany naciskom matki, żony i kochanek, mają ironiczno-groteskowy posmak, choć z drugiej strony brzmią całkiem serio. Polskość, niemieckość, śląskość to tematy, zwłaszcza na Śląsku żywe, ale i w Warszawie brzmią donośnie.

Aktorzy Teatru Śląskiego uporali się z formą narzuconą przez reżyserkę (z jej upodobaniem do swoistej „gimnastyki” w duchu teatru niemieckiego), w pewnym sensie napięcie między tradycyjną szkołą aktorską a gorsetem formy – nieoczekiwanie, a z korzyścią dla spektaklu – zaowocowało galerią krwistych postaci. Dotyczy to zwłaszcza Matki (Violetta Smolińska) i Żony-Matki-Polki (Anna Kadulska). Na tle żywych porterów kobiet dość blado wypadł bon vivant Konstanty Pawła Smagały, człowiek bez właściwości, a raczej z dwoma tylko właściwościami – pociągiem do kobiet i morfiny (reprezentowanej w spektaklu przez złoty pył)

Dowiedz się więcej »MORFINA

Marząc o udziale w telewizyjnym show…

Trwają 35. Warszawskie Spotkania Teatralne, wśród przedstawień, które będzie mogła zobaczyć warszawska publiczność, jest też „Iwona, księżniczka Burgunda” w reżyserii Agaty Dudy-Gracz z łódzkiego Teatru im. Jaracza.

Gombrowiczowa „Iwona” w interpretacji Agaty Dudy-Gracz to historia zwyczajnej dziewczyny, mamionej telewizyjnym blichtrem, atakowanej zewsząd rozmaitymi „koniecznościami”: jak się zachowywać (być ładną i miłą, uśmiechać się i wdzięczyć, uprawiać modne sporty), o czym marzyć (o księciu z bajki)… Opowieść o młodej kobiecie szantażowanej wizerunkiem kreowanym przez dyktatorów i dyktatorki medialnej wrzawy. W sam raz na dziś…

Dowiedz się więcej »Marząc o udziale w telewizyjnym show…

DZIADY

Obsypane nagrodami poznańskie Dziady Radosława Rychcika publiczność WST przyjęła z powściągliwym dystansem. Przebranie arcydramatu Mickiewicza w szatki popkultury amerykańskiej najwyraźniej nie wywołało entuzjazmu, przeciwnie, wiele wątpliwości. Najważniejsze z nich to takie: co to ma wspólnego z dziełem tak mocno osadzonym w polskiej tradycji i co właściwie ma znaczyć?

Rzecz przecież nie została zatytułowana: Radosław Rychcik Dziady (tak jak to zrobił Demirski, nie przypisując autorstwa swojej Nie-Boskiej komedii Krasińskiemu), ale Dziady Adma Mickiewicz. Po tym wielce zobowiązującym tytułem obejrzeliśmy przedstawienie, które wprawdzie odwołuje się do tekstu Mickiewicza, ale jest co najwyżej wariacją na temat Dziadów na siłę wtłoczoną w komiksowe i popkulturowe ramy amerykańskich mitów: od walki czarnoskórych o równe prawa, przez Marylin Monroe, Jokera, Hawkinga, gospel po Ku Klux Klan i Przeminęło z wiatrem. Dowiedz się więcej »DZIADY

NIE-BOSKA KOMEDIA. WSZYSTKO POWIEM BOGU!

Rozpoczęły się 35. Warszawskie Spotkania Teatralny. Na pierwszy ogień poszła Nie-Boska komedia Pawła Demirskiego w  reżyserii Moniki Strzępki:

Daremna to skarga, bóg jak zwykle nie odpowie. Strofy litanii „Od powietrza, głodu, ognia i wojny, wybaw nas, Panie!”, kończące spektakl niczego nie rozwiązują, są raczej wyznaniem bezradności wobec okrucieństwa świata, który nieodmiennie kompromituje nadzieje na sprawiedliwość i życie godziwe. Bogaci pozostają bogatymi, biedni biednymi i nie pomogą krwawe łaźnie rewolucji, kontrrewolucji, buntów, rzezi, bo na końcu i tak wyawansowany biedak obsługuje kserokopiarkę, a bogacz z elity jednego procenta w porę uniknie kataklizmu, wsiadając do prywatnego helikoptera.

Romantyczne z ducha, inspirowane dziełem Krasińskiego, przepojone fatalistyczną historiozofią przedstawienie Strzępki/Demirskiego ukazuje świat doświadczany konwulsjami powtarzających się klęsk, od rewolucji francuskiej poprzez holocaust po kalifat islamski. Pobrzmiewają tu echa biografii Zygmunta Krasińskiego i jego ojca generała Wincentego, odzywa się wizjonerska opowieść z Nie-Boskiej komedii, eksplodują antysemickie obsesje, za utraconym życiem tęskni Barbara Niechcic (pastiszowa kreacja Doroty Segdy), na kanapce terapeutycznej kładą się zdublowani hrabiowie Henrykowie i jego/ich żony, jawią się ofiary obozów koncentracyjnych, plebs z awansu, przedstawiciel międzynarodowej finansjery, a co pewien czas wkraczają na scenę buntownicy z siekierami siejący zniszczenie i śmierć. W głębi sceny stoi wieża strażnicza, jak w Auschwitz, kręci się karuzela jak przed warszawskim gettem, przypominając o zaklętym kole zagłady, karuzela niekiedy w szubienicę przemieniana.

Dowiedz się więcej »NIE-BOSKA KOMEDIA. WSZYSTKO POWIEM BOGU!

GOOD NIGHT COWBOY

To odważne przedstawienie odsłania przestrzeń w polskiej kulturze tabu – męskiej prostytucji, w wersji tragikomicznej dotkniętej przez Witkowskiego w Lubiewie. Ta jednak sztuka znacznie więcej zawdzięcza amerykańskim filmom z Nocnym kowbojem i Moim własnym Idaho na czele. Przy czym ambicją, co więcej ziszczoną, autorów przedstawienia było ścisłe zespolenie ryzykownego tematu z tradycyjnym motywem samotnego, młodego człowieka szukającego swojego miejsca w świecie, swojej tożsamości i relacji z innymi. Techniczne, zimne, rozgrywane w anonimowej przestrzeni choć podszyte skrywanymi emocjami sceny z klientami, które przedstawienie otwierają, wkrótce zostaną wzbogacone o świat wyobraźni, marzeń, fantazji (spotkania z matką) i maskowanej czułości (spotkania z przyjacielem transwestytą, z którym bohater dzieli mieszkanie – w tej roli świetnie spisuje się Rafał Kosowski).

Dowiedz się więcej »GOOD NIGHT COWBOY

Być w tym, co jest, tym, co jest

W Miesięczniku Literackim TOPOS (2015 nr 1) ukazała się recenzja książki Tomasza Miłkowskiego Zakochany pielgrzym. Samogry Bogusława Kierca – Janusz Ryszkowski pisze:

Pod koniec 1976 r. rozbiegliśmy się po mieście w poszukiwaniu właśnie co wydanych w 10-tysięcznym nakładzie i od razu legendarnych Utworów zebranych Rafała Wojaczka. Szczęście dopisało tylko jednej z naszych koleżanek, która weszła przypadkiem do księgarni specjalizującej się w literaturze… rolniczej. Utwory opracował 33-letni wówczas Bogusław Kierc, poeta, krytyk, aktor, reżyser. Zapewne ten fakt wydawniczy spowodował, ze przez wielu został zaszufladkowany głównie jako przyjaciel autora Innej bajki i Którego nie było. Zresztą nie bez powodu – utrwalały to kolejne edycje utworów Wojaczka (ostatnia w 20161 r.) z jego stemplem oraz biografia poety jego pióra. I jeszcze można dodać jedno istotne powiązanie z Julianem Przybosiem. W tymże 1976 r. Kierc wydał poświęcony mu tomik szkiców.

Dowiedz się więcej »Być w tym, co jest, tym, co jest

KRĘGI PIEKŁA W „DON JUANIE” MARCINA BARTNIKOWSKIEGO

1. „DON JUAN” W ROMANCACH I DRAMACIE

Don Juan był bohaterem ludowych romanc hiszpańskich z prowincji Galicja i Leone. Bywał w nich beztroskim, lekkomyślnym i niestałym uwodzicielem. Jego postać stała się popularna w teatrze okresu Baroku, m.in. za sprawą Tirso de Moliny (1584?-1648, właśc. Gabriel Tellez) i jego dramatu Zwodziciel z Sevilli (El Burlador de Sevilla, ok. 1618). W dramacie tym został pokazany w serii scen uwodzicielskich odkrywających jego psychikę i poddany karze boskiej sprawiedliwości. Przekonany o bezkarności zaprosił na ucztę ducha zamordowanego przez siebie ojca swojej porzuconej kochanki Anny. Kamienny posąg Komandora przyjął zaproszenie i wymierzył mordercy i uwodzicielowi straszliwą karę – Don Juan zginął rażony pozaziemską siłą, jak prądem, bo uścisk dłoni Komandora sprawił, że ziemia rozwarła się i wciągnęła go w ziejące ogniem piekielne płomienie.

Pozostał w literaturze, muzyce i teatrze do naszych czasów – w powieści i opowieści, dramacie, poezji – choć ulegał rozmaitym odkształceniom. Następca Tirsa de Moliny – Antonio de Vazques de Zamora (1664-1728) w dramacie Gość kamienny (Trzeba dotrzymać terminu i spłacić dług, czyli Gość kamienny [No hay plazo que no se cumpla, ni deuda, ni deuda que no se pague y Convidado de poedra]) pokazał Don Juana nie tylko jako malowniczego uwodziciela, ale także wulgarnego kochanka pozbawionego skrupułów i bezwzględnego mordercę, przekonanego o całkowitej bezkarności.

Dowiedz się więcej »KRĘGI PIEKŁA W „DON JUANIE” MARCINA BARTNIKOWSKIEGO

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.