Grażyna Korzeniowska pisze po warszawskim spektaklu Dziadów wrocławsk
iego Teatru Polskiego w reżyserii Miachała Zadary:
Wieść, że Michał Zadara przygotowuje w Teatrze Polskim we Wrocławiu, spektakl na podstawie poematu Adama Mickiewicza Dziady (cześć I, II, IV i wiersz Upiór), nie czyniąc żadnej ingerencji w tekst, wywołała ożywienie w środowisku teatralnym i wśród teatromanów.
Teatr Dramatyczny w stolicy, w którym inscenizację pokazano na 35 Warszawskich Spotkaniach Teatralnych wypełniony był publicznością więcej niż do ostatniego miejsca.
Reżyser ubrał tekst Mickiewicza we współczesny kostium, scenografię, sposób bycia. Co przydaje spektaklowi wymowy takiej oto, że nawet w naszych racjonalnych, przynajmniej z pozoru, czasach, są znaki na ziemi i niebie, o których… etc., etc…
I rzeczywiście, chyba najciekawszy w spektaklu Zadary jest obrzęd zwoływania duchów, obrzęd dziadów. Rozgrywa się – w budynku przypominającym niedokończoną betonową budowlę lub porzucony wielopiętrowy garaż samochodowy – w niemal w całkowitej ciemności, od czasu do czasu rozjaśnianej błyskiem ognia bądź latarki, i ukradkiem podpatrywany kamerą przemysłową, a efekt rzucany na telebimy przy scenie.
Ale tak naprawdę spektakl ożywa i ożywia pojawienie się na deskach scenicznych Bartosza Porczyka w roli Gustawa
Dowiedz się więcej »Tylko Gustaw!