Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Jeszcze bawi cię świat

Od tych słów z refrenu piosenki Joanny Rawik, wyśpiewanych na festiwalu piosenki w Opolu, rozpoczęła się jej droga na szczyt. To fragment z piosenki napisanej przez Lucjana Kaszyckiego do słów poety i aktora Tadeusza Śliwiaka Nie chodź tą ulicą. „Uważam – mówiła po latach w rozmowie z Wiesławem Łuką – że był to utwór dużego formatu – wymagający oprawy orkiestry symfonicznej. I taką oprawę dostał – bo wtedy były na to środki finansowe i na festiwalach panowała taka moda”.

Za tę piosenkę wykonaną w monumentalnej aranżacji muzycznej Joanna Rawik odebrała swoją pierwszą znaczącą nagrodę (III nagroda w kategorii „Premiery”). Był rok 1966. Potem nagrody dla Joanny Rawik w Opolu weszły jurorom w nawyk i artystka, obdarzona charakterystycznym niskim i silnym głosem, stała się ulubienicą publiczności. Kariera potoczyła się wartko, a słowa „Jeszcze bawi cię świat/ Jaki jest. / Pełen świeżej zieleni” towarzyszyły jej przez lata. Mimo swego krytycznego stosunku do wielu niepokojących symptomów upadku kultury, wciąż wierzyła w magię sztuki, siłę muzyki i słowa. Mawiała o sobie: „Ja – produkt PRL-u robię cały czas to samo, uprawiam kulturę”. Nikogo innego nie chciała udawać.

Już jako dziecko wiedziała, że będzie zajmować się sztuką – lubiła to powtarzać w dziesiątkach udzielonych wywiadów. Muzyką przede wszystkim. Miała zostać skrzypaczką, rodzice tak postanowili, bo starsza siostra zajęła miejsca przez fortepianie. Skrzypaczką nie została, nie dostrzegła w sobie materiału na wirtuozkę, ale przy muzyce pozostała. Nie wiedziała jednak, że to zdarzy się w Polsce.

Kiedy przyjechała po wojnie do Wrocławia, nie mówiła po polsku. Mówiła innymi językami, po rumuńsku, po niemiecku, po francusku. Wychowywała się w Rumunii, matka była Rumunką, ojciec Polakiem, profesorem uniwersytetu w Czerniowcach, ale w domu nie mówiło się po polsku. Jako dziewczyna czytała wielkie dzieła Thomasa Manna czy Franza Kafki w oryginale. Nic dziwnego, jak wspominała, że po przyjeździe do Polski początkowo czuła się obco – choćby ze względu na barierę językową. Tym objaśniała wybór późniejszego pseudonimu artystycznego – z domu nazywała się Szamota. Została jednak Joanną Rawik, kiedy podjęła decyzję o wyborze kariery artystycznej – początkowo aktorskiej, terminowała wtedy w Studiu Ireny i Tadeusza Byrskich, a potem estradowej. Okazało się, że bliższe jej są solowe występy i piosenka.

Pojawiła się z czasem w kabaretach właśnie jako Rawik – nawiązując do bohatera ukochanej powieści, Łuku triumfalnego Ericha Marii Remarque’a. W losach głównego bohatera tej powieści, doktora Ravika dostrzegła pewne analogie do swoich przeżyć emigracyjnych. Potem do obranego nazwiska dochodził drugi człon od nazwisk dwóch kolejnych mężów, ale pozostała na zawsze przy swoim pseudonimie.

Najwyraźniej samo śpiewanie jej nie wystarczało, ani nawet aktorstwo, bo czasem jednak wykorzystywała swoje przygotowanie sceniczne na ekranie i w teatrze – skoro kusiło ją też pisanie i dziennikarstwo. Tak narodził się jej wieloletni związek z radiem, cykle autorskie, liczne wywiady i rozmowy, które prowadziła przy mikrofonie. Równie ważna i wytrwała okazała się jej felietonistyka uprawiana z pasją kogoś, kto czuje potrzebę obrony kultury i podtrzymywania polszczyzny, której stała się w pewnym sensie strażnikiem. To swoisty fenomen. Ktoś, kto w kręgu języka polskiego znalazł się tak późno, jako trzynastoletnia dziewczyna, stał się wzorcem dla innych. Jej dbałość o zachowanie piękna polszczyzny zasługiwała na najwyższe pochwały. Wtedy kiedy mówiła, wtedy kiedy pisała. Nie tylko felietony i teksty wspomnieniowe o sobie, swojej drodze estradowej na szczyt, wiodącej przez liczne sceny europejskie od Paryża po Moskwę, ale i książki poświęcone wielkim artystkom, Wandzie Wiłkomirskiej i Edith Piaf.

Związek z Edit Piaf i piosenką francuską okazał się dla niej najważniejszy. Poświęciła jej aż dwie książki, Hymn życia i miłości – opowieść o Edith Piaf (1961) i Edith Piaf: ptak smutnego stulecia (2003). Obie doczekały się wznowienia, a ta druga także dodruków, uzupełniana o dodatkowe dokumenty i szczegóły biografii francuskiej artystki, do których udało się jej dotrzeć. Nie poprzestała na tym – śpiewała jej piosenki. Po swojemu, wystrzegając się naśladownictwa. Z tego śpiewania powstał początkowo recital, a na kanwie recitalu monodram, z którym występowała przez wiele lat.

– Piaf mnie sporo nauczyła – komentowała tę więź z „wróbelkiem Paryża”. – Kiedy po raz pierwszy popłynęła na kontrakt do Nowego Jorku, na konferencji prasowej zapytano ją: A kogo pani chce poznać w Nowym Jorku? To był rok 1948. Ona odpowiada: Oczywiście, Einsteina. A dlaczego Einsteina – pytają zdziwieni. – Bo jeśli tej miary uczony lubi grać na skrzypcach, to musi być porządnym człowiekiem. I tu jest cała filozofia tej prostej w gruncie rzeczy kobiety.

*

Joanna Rawik oddawała się pracy z pasją. Wszystko, co robiła, naznaczone było entuzjazmem – podejmowała się tego, co ją naprawdę interesowało, co lubiła i kochała. Nie ulegała naciskom, trwała przy swoim, w trudnych czasach nie wyrzekając się swoich lewicowych przekonań.

Żyła intensywnie, może czasem zbyt mocno przeżywała swoje związki, przez miłość omal nie umarła. Mówiła o tym cała Polska, „Express Wieczorny” nawet doniósł o jej zgonie. Po dramatycznym związku z Ignacym Gogolewskim pozostała jej przyjaźń. Nie wszyscy o tym wiedzieli. Toteż kiedy pojawiła się w Klubie Księgarza na promocji wywiadu rzeki Ignacego Gogolewskiego (Ignacy Gogolewski od Gustawa Konrada do Antka Boryny z dedykacją autora Jolanty Ciosek, 2008), wzbudziło to sensację. Prowadziłem to spotkanie i pamiętam, że mnie też udzieliło się zaniepokojenie, niektórzy wyczekiwali skandalu. Ale skandalu nie było – Joanna Rawik wielokrotnie wspominała o wdzięczności, jaką żywi do wielkiego aktora za jego rady, dzięki którym wyszlifowała swoją interpretację tekstu i sceniczne obycie.

Dzisiaj mówi się o Joannie Rawik jako ikonie piosenki PRL. Swoim opolskim śpiewaniem wyznaczyła pewien kierunek charakterystyczny dla modnego wówczas wykonawstwa – piosenek o bogatej instrumentacji, wiążących mocny tekst z zapadającą w pamięć muzyką, a czasem znaczącym cytatem muzycznym. Na zawsze znakami rozpoznawczymi takiej piosenki pozostaną obok wspomnianej już piosenki Kaszyckiego/ Śliwiaka Nie chodź tą ulicą jej opolskie perły: Po co nam to było i Romantyczność, znana też spod tytułem Kocham świat –  na motywie poloneza As-dur Fryderyka Szopena. To po tej ostatniej piosence Jerzy Waldorff zauważył, że Joanna Rawik jest jedyną piosenkarką, która jest z Szopenem na „ty”.

*

Dobrze pamiętam rozmowę z Joanną Rawik, jaką prawie przed trzema laty toczyliśmy w ogródku Instytutu Teatralnego w Warszawie, jakby to było przed chwilą. Było ciepło, słonecznie, klimatycznie, serdecznie jak na spokojnej wyspie. Rozmowę publikował „Przegląd”.

Z pewną nostalgią wspominała Joanna Rawik lepsze czasy polskiej piosenki: -.Był taki złoty okres polskiej piosenki – Osiecka, Kofta, Adaś Kreczmar, Wojtek Młynarski, rozkwitły pod wpływem piosenki francuskiej. Dość wspomnieć o Okularnikach – to dokument epoki. Teraz to powraca u raperów, choć nie każdy jest Matem, synem profesora Matczaka. Poziom jednak bardzo się obniża, króluje disco polo, a zaczęło się od piosenki biesiadnej na początku transformacji.

Zapytałem, czy nie chciała być drugą Piaf, bo uporczywie powtarzano przy różnych okazjach, że niezrównanie interpretuje jej piosenki, że oddała jej swoje pióro, że po prostu jest pols Piaf. Skądinąd, kiedy występowała w Paryżu, dziennikarze francuscy ochrzcili ją mianem polskiej Juliette Greco. Coś w tym rzeczywiście było: te same egzystencjalne klimaty, mroczność przemieszana z jasnością..

– Człowiek nie może być czyjąś kopią – odparła. To zresztą powiedział Charles Aznavour, którego osobiście poznałam w Krakowie, jeszcze gdy byłam lokalną sławą. Przestrzegał, że nie wolno naśladować. Kiedy usłyszałam niedawno Padam, padam w wykonaniu Mireille Mathieu, która miała być drugą Piaf, utwierdziłam się w przekonaniu, że to niemożliwe.

*

Odeszła artystka niezwykła. Wywalczyła sobie niezależność. Swoją postawą budziła u jednych szacunek, u drugich podejrzenie, że jest tylko uparta. Nie wszyscy byli gotowi respektować jej poczucie niezależności.

Kiedy odeszła, okazało się jednak, że stratę odczuli i jedni, i drudzy, z prawa i z lewa. To rzadkie w naszej przestrzeni publicznej, żeby tak zgodnie ludzie różniący się poglądami wyrażali swój żal, poczucie straty. Tak jak to uczynili m.in. Krzysztof Janik, były szef SLD i minister spraw wewnętrznych w lewicowym rządzie i Tadeusz Deszkiewicz, były szef radia RDC i społeczny doradca prezydenta Andrzeja Dudy.

Krzysztof Janik napisał w pożegnalnym poście: „Zmarła Joanna Rawik. Wybitna artystka – piosenkarka, aktorka, dziennikarka. A przy tym Człowiek lewicy. Kumpela Mietka Rakowskiego, bywalczyni odrapanych pokoi na Rozbrat. Kochała Edith Piaf, język, kulturę i francuską grzeczność. Nikt tak nie śpiewał Chopina, jak Ona. A w doborze piosenek była wybredna. Chóry anielskie będą miały wybitną solistkę”.

Tadeusz Deszkiewicz zamieścił na Facebooku taki wpis: „Nie zdążyłem Cię pożegnać. Bardzo mi smutno. Joanna była wspaniałą Polką z wyboru. Urodziła się w Rumunii, ale wybrała Polskę. Mówiła piękną polszczyzną i była kochana przez swoją publiczność. Bo jej nie można było nie lubić”.

Wspominają ją artyści, dziennikarze, pozostający pod jej wrażeniem wdzięczni widzowie: „W pierwszej chwili nie uwierzyłem – napisał Grzegorz Ćwiertniewicz – że pani Joanna Rawik nie żyje. Charyzmatyczna piosenkarka, artystka pełna werwy, pasji i pomysłów, pomimo wieku niebywale aktywna – pisząca, śpiewająca, tłumacząca książki, goszcząca w wielu audycjach, przemierzająca Polskę wzdłuż i wszerz – miałaby odejść? Tak nagle? Młoda duchem? Szczęśliwie zakochana? To niesprawiedliwe”.

Przecież jeszcze bawił ją ten świat.

Tomasz Miłkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.