Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

BoyKott (33): O buchalterach, grajkach i narodowym sknerstwie

Zrobił się w naszym pięknym kraju nad Wisłą raban okrutny, a larum grają takie, jakby co najmniej Szwed pod Częstochową znowu stanął. O co poszło? O to, proszę państwa, że państwo polskie – to samo, które z radosnym rozmachem dopłaca do nierentownych kopalń, do każdego hektara, na którym rośnie głównie perz i dotacje, oraz do telewizji, której nikt przy zdrowych zmysłach nie ogląda – wpadło na pomysł, by dopłacać do składek emerytalnych najgorzej zarabiających artystów.

Mój Boże, co się zaczęło dziać w internecie i na łamach! Wyścig na demagogię ruszył z kopyta. Pospolity zjadacz chleba, uzbrojony w kalkulator i moralne wzmożenie, krzyczy, że to skandal, socjalizm i okradanie uczciwie pracujących. Bo przecież „artysta” – w mniemaniu owego zjadacza – to wyłącznie ten piosenkarz z sylwestra w Zakopanem, co to za jeden wieczór zgarnia tyle, ile górnik przez dekadę, albo ten znany aktor, co z uśmiechem reklamuje garnitury i kredyty we frankach.

Powiadam wam: zdejmijcie te klapki z oczu, bo wam szare komórki odetną od tlenu.

Powszechna prawda jest bowiem nudna, szara i nie ma nic wspólnego z okładkami kolorowych pism. Prawdziwy artysta w Polsce to nie celebryta z telewizji śniadaniowej. To tłumacz, który przez rok ślęczy nad monumentalną powieścią z hiszpańskiego, żeby potem dostać za to psie pieniądze. To rzeźbiarz, który w nieogrzewanej pracowni dłubie w drewnie, modląc się, żeby ktoś to w ogóle zechciał wystawić. To skrzypek z filharmonii w mieście powiatowym. Ludzie ci mają dochody tak nieregularne, jak polska pogoda w kwietniu. Raz zarobią, przez trzy miesiące nie zarobią nic. A ZUS – ta nasza narodowa świętość, ten nienasycony Moloch – żąda haraczu co miesiąc, punktualnie, bez litości. Skąd ten nieszczęsny poeta ma wziąć co miesiąc blisko dwa tysiące złotych na składkę, skoro jego często wybitny i okupiony krwawym potem i dekadami nauki tomik wierszy sprzedał się w nakładzie trzystu egzemplarzy?

Przeciwnicy dopłat krzyczą: „Niech idą do normalnej pracy!”. Oczywiście! Znakomity pomysł, godny kieszonkowego buchaltera. Zagońmy ich wszystkich do korporacji, do przekładania papierów, na kasy do supermarketów. Wyobraźcie sobie Chopina, który po ośmiu godzinach na budowie siada do komponowania nokturnów. Albo Słowackiego klepiącego faktury w Excelu. Cóż za wspaniały, wydajny naród byśmy stworzyli! Naród, po którym za sto lat nie zostanie absolutnie żaden ślad, poza stertą palet i zarchiwizowanych dokumentów księgowych.

Kultura nie jest towarem pierwszej potrzeby, to prawda. Chleb i kiełbasa są ważniejsze dla przetrwania biologicznego. Ale to kultura jest tym, co odróżnia naród od przypadkowemu zbiegowiska ludzi o podobnym kodzie pocztowym. Jeżeli chcemy mieć teatr, literaturę z prawdziwego zdarzenia i muzykę inną niż łupanka z remizy, to ktoś musi to tworzyć. A żeby tworzyć, nie można przymierać głodem na starość.

Dopłaty to nie jest żadna zapomoga dla leni, to jest inwestycja w to, żebyśmy nie zidiocieli do reszty. Państwo dopłaca do rolnictwa, żebyśmy mieli co jeść. Dlaczego ma nie dopłacać ułamka tego do kultury, żebyśmy mieli co czytać i oglądać? Zwłaszcza że system ten z założenia ma odsiewać milionerów, a wspierać tych najbiedniejszych, którzy zarabiają poniżej średniej krajowej. Zamiast się oburzać, powinniśmy się raczej wstydzić, że system, w którym wybitny twórca na starość ląduje z głodową emeryturą rzędu kilkuset złotych, w ogóle mógł u nas tak długo funkcjonować. Poza tym – nie jesteśmy w takim rozwiązaniu pionierami. Choćby za Odrą podobny system już dłuższy czas z sukcesem i bez większych sporów funkcjonuje. 

Ale cóż, my Polacy lubimy być bezlitośni dla tych, co mają gorzej lub inaczej. Zawiść to nasza narodowa namiętność, silniejsza niż miłość do ojczyzny. Byleby tylko sąsiadowi nie dali, choćby to miało oznaczać, że sami na tym stracimy duszę.

Konrad Szczebiot

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.