Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Grief//Bot – teatralna obecność ujemna

Anna Kędziorek i eksperymentalnym spektaklu z udziałem Bota:

Wchodzimy do sali przepełnionej żałobą. Rozpacz bohatera stojącego obok szpitalnego łóżka, na którym leży ciało zmarłej matki, wisi w powietrzu, zanim jeszcze padnie pierwsze słowo. Widzowie wpuszczani do Sali Immersyjnej w siedzibie Krupa Art Foundation powoli dostrajają się do tej atmosfery, spokojnie zajmując miejsca, jakby przekraczali granicę między codziennością a cudzym dramatem.

Wizualizacja wypełniająca całą przestrzeń równomiernie oświetla aktora, ciało matki i publiczność. Ten prosty, ale znaczący zabieg znosi bezpieczny dystans. Widzowie nie pozostają w ciemności — zostają włączeni w sytuację, stają się współobecni w procesie żałoby głównego bohatera.

To żałoba dynamiczna, niejednorodna, wymykająca się kontroli. Pełna sprzecznych impulsów, gwałtowna i intymna zarazem. Tekst Agnieszki Wolny-Hamkało daje tej emocji ramę, ale to Paweł Palcat nadaje jej puls i ciężar. Słowa zapisane przez dramaturżkę na scenie nabierają ciała — stają się oddechem, napięciem mięśni, załamaniem głosu.

Paweł Palcat uwiarygadnia rozpacz bohatera w sposób przejmujący i konsekwentny. Rozpacz w tym spektaklu nie zamyka się jednak w patosie. Bohater plącze się w słowach, wymiotuje, przeklina, potrafi też podśmiewać się ze zmarłej. Dzięki temu żałoba nie jest tu figurą retoryczną, lecz doświadczeniem – nieuporządkowanym, cielesnym, chwilami brutalnym.

Dynamika dramatu nie pozwala na sztuczność; emocje zmieniają się wraz z kolejnymi odsłonami przeżywania straty. Widzimy różne stadia żałoby, przechodzone przez głównego bohatera bez uproszczeń i skrótów.

Gest, mimika i praca głosem budują wiarygodność tej postaci. Palcat operuje napięciem i pauzą, potrafi zagęścić ciszę, a za chwilę ją rozładować. Wzrusza, ale też wywołuje śmiech – szczególnie wtedy, gdy bohater ironizuje na temat zmarłej. Ten śmiech nie osłabia dramatu, przeciwnie – podkreśla jego ludzki wymiar.

Do pogodzenia się ze śmiercią matki bohater dochodzi za pośrednictwem bota wskrzeszonego na scenie. Bohater najpierw sam koduje bota, a scenę i widownię wypełniają zapiski dziennika twórcy bota, Dawida Sypniewskiego. Natomiast formuła Vitae mortis veni – interpretowana m.in. jako „niech życie śmierci przyjdzie” – staje się aktem przywołania. I rzeczywiście: coś przychodzi.

Najpierw, w istocie, nieporadnie. W splątaniu sylab, z techniczną chropowatością, z wyczuwalną „testowością” algorytmu. Ta początkowa nienaturalność nie burzy sceny, lecz ją dopełnia – podkreśla dystans między pamięcią a jej cyfrową rekonstrukcją. Wraz z jej przybyciem przywołana zostaje nowa wizualizacja wypełniająca całą salę immersyjną.

Z czasem jednak bot przestaje być jedynie narzędziem. Staje się nieludzkim aktorem – bytem obecnym, ale innym, nie w pełni przewidywalnym i nie poddającym się kontroli. Potrafi wywołać uśmiech, czasem rozbawienie, czasem konsternację. Wprowadza element realnego ryzyka i napięcia.

Aktor ludzki zostaje zmuszony do improwizacji, do reagowania na to, co nie zostało zapisane w dramacie. Również autorka tekstu musi zaakceptować szczególne warunki współpracy: partner sceniczny nie odtwarza kwestii, lecz generuje je w ramach własnego, algorytmicznego potencjału. Nie wypowiada dramatu – współtworzy sytuację. Nie poddaje się procesowi reżyserowania.

A proces godzenia się ze stratą odbywa się nie tylko poprzez pamięć, lecz także poprzez konfrontację z jej technologicznym cieniem. “Obecność ujemna” grief botu pozwala na uwolnienie się bohatera i otwarcie na kontakt. Kontakt powstaje, po uwolnieniu, z widownią. Bo to ona właśnie jest zaproszona do rozmowy z Mamą.

I okazuje się, że osoby na widowni są ciekawe spotkania z grief botem. Zadają pytania i otrzymują odpowiedzi, a całość jest prowadzona aktorskim talentem Pawła Palcata. Scena wypełnia się nieludzkim aktorem, ciekawością widzów i improwizacją aktora ludzkiego. I za każdym razem jest inna.

Spektakl, precyzyjnie wyreżyserowany przez Katarzynę Baraniecką, stawia widza wobec szeregu istotnych pytań. Twórczyni konsekwentnie buduje strukturę, w której eksperyment z obecnością sztucznej inteligencji nie jest efektem technologicznym, lecz dramaturgicznym rdzeniem przedstawienia. To opowieść o interakcji – o tym, jak reagujemy na algorytmicznego partnera i jak jego obecność może modyfikować nasze emocje, decyzje i relacje.

Spektakl jest niezwykły i eksperymentalny, ale nie dla samej formy. Inspiruje do namysłu nad etyką przywoływania cyfrowych reprezentacji zmarłych, nad granicami spotkania z „kimś”, kto jest jednocześnie obecny i nieobecny. Pyta o możliwości oraz trudności współdzielenia świata z bytem, który nie jest osobą, a jednak funkcjonuje w przestrzeni relacyjnej.

To przedstawienie wirtuozerskie aktorsko i odważne reżysersko. Łączy dyscyplinę formalną z ryzykiem improwizacji, technologię z żywym ciałem, zapisany tekst z nieprzewidywalnością algorytmu. Zachowuje przy tym klarowną strukturę i emocjonalną prawdę.

Można je uznać za spektakl przełomowy – wprowadza do przestrzeni teatru cyfrowego aktora nieludzkiego w sposób przemyślany, świadomy konsekwencji, pozbawiony taniej sensacji i patosu. Technologia nie dominuje sceny, lecz zostaje podporządkowana dramaturgii i wrażliwości głównego bohatera.

Zadanie było wyjątkowo trudne. Tematyka godzenia się ze stratą bliskiej osoby wymagała delikatności i odpowiedzialności, a jednocześnie twórcy zdecydowali się pracować z narzędziem innowacyjnym i nie w pełni przewidywalnym. Udało się jednak utrzymać równowagę: między emocją a formą, między eksperymentem a etyką, między nowoczesnością a elementarnym, ludzkim doświadczeniem żałoby.

Twórcy zapowiadają kolejne odsłony projektu – można się spodziewać, że w przedstawieniu będą mogli również wziąć udział widzowie przebywający w Warszawie. Warto nasłuchiwać informacji na temat tego przedstawienia i poczuć świat teatru współtworzony przez cyfrowego aktora nieludzkiego. A jest to w swym sednie teatr prawdziwy i żarliwy, mądry i ludzki, pomimo obecności aktora nieludzkiego.

Anna Kędziorek

Grief//bot – performans z udziałem awatara AI

Premiera: 20.02.2026 Krupa Art Foundation

Bot żałobny powstał na bazie życiorysu i danych piosenkarki Nataszy Czarmińskiej.

Koncepcja i reżyseria: Katarzyna Baraniecka

Tekst: Agnieszka Wolny-Hamkało

Projekt bota: David Sypniewski

Scenografia i kostiumy: Anna Adasiak

Projekt i wykonanie lalki: Aleksandra Stawik

Muzyka: Maciej Henel-Celis

video: Adrian Jackowski

Reżyseria światła: Robert Baliński

Występuje: Paweł Palcat

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.