Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Każdy jest alchemikiem

Niszczy nas nienasycenie – choroba współczesnych ludzi, którzy stale pomnażamy zasoby wiedzy i poszerzamy dostęp do wiedzy świata, pomimo dotkliwej pustki w sobie. Niczym alchemik z Goethego, sprzedajemy dusze „diabłu”. Tyle, że ten, nazywa się „postępem” – pisze Andrzej Piątek o spektaklu„Faust” wg. Goethego, w opracowaniu dramaturgicznym i reżyserii Jana Nowary, w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie.

Nowara nie wprowadza na scenę rekwizytów zbyt dosłownie świadczących o współczesności, pokazuje to poprzez strukturę „Fausta”, balansując na granicy założeń filozofii pierwowzoru i nowoczesnej estetyki – Dyrektor, Poeta i Aktor płynnie przemieniają się w Pana, Fausta i Mefistofelesa.

Jest sprawnym przewodnikiem przez gąszcz skomplikowanego tekstu i jeśli pierwszą część spektaklu nieco spowalnia, to pewnie chce nas na chwilę zatrzymać przyzwyczajonych do codziennego biegu myślowego byśmy wsłuchali się pilniej w słowa. Przecież skoro na co dzień zaprzedajemy siebie „diabłu postępu”, ma prawo odbywać się to również w blasku sceny.

Mefistofeles/Aktor Michała Chołki to rola popisowa w spektaklu Nowary. Mefisto jest cyniczny, ironiczny, wyluzowany, chwilami sympatyczny, porusza się tanecznym krokiem. Trudno nam tę postać od razu ocenić poprawnie i to samo już budzi nasz niepokój, skoro to przecież diabeł. Zwłaszcza w świetle refleksji, czy nie odzwierciedla i skrótowo nie uosabia naszych czasów? Naszego świata, w którym na pozór dobrze nam jest, ale jeśli przyjrzeć się mu dokładniej, okazuje się przerażający.

Tak, diabeł Chołki, to nie demon z otchłani, to postać przypominająca współczesnego manipulatora – polityka, celebrytę czy korporacyjnego gracza. Znamy ich, ludzi często wysokiej władzy, miłych, uśmiechniętych, mających nas za przedmioty. Chołka zdaje się podejmować taką konwencję i skoro to w sumie przecież „zabawa w teatr”, czasem „puszcza oko” do publiczności. Taki Mefistofeles, manipulując Faustem jest zdolny manipulować każdym z nas z chłodnym wyrachowaniem.

Poziom odniesień Chołki z Robertem Żurkiem – Faustem/Poetą, określa wyrazistość i dynamikę przedstawienia Nowary. Faust nie jest szalonym starcem, lecz intelektualistą wypalonym przez ambicję. Żurek świetnie oddaje dramat człowieka, którego próba przemiany za sprawą miłości do Małgorzaty, to nie zmiana kostiumu, lecz rodzaju energii – z ciężkiej jak ołów na wibrującą niczym kaskady dźwięków Mozarta, podszytej desperacją żądzy życia, które się nieuchronnie musi skończyć. Taki Faust jest bliską nam osobowością, kimś współczesnym o zmiennych nastrojach i emocjach, rozpiętym pomiędzy ambicją sposiadania wiedzy, a potrzebą miłości.

Małgorzata Anieli Kowalskiej, to postać delikatna, wrażliwa i subtelna. Świetnie oddająca uczucia od miłości po rozpacz – szczególnie wyraziście wybrzmiewające w spektaklu. Emocje w scenach obłędu i uwięzienia pokazuje z wielką intensywnością. Dlatego tak mocno podkreślają cały proces niszczenia niewinnego człowieka przez machinacje Mefista. To w przedstawieniu Nowary punkty kulminacyjne.

Anna Demczuk – Czarownica, Sławomir Gaudyn – Dyrektor/Pan, Robert Chodur – Wagner, Magdalena Kozikowska-Pieńko – Marta, Mateusz Marczydło – Walentyn, Józef Hamkało – Zły Duch i Paweł Gładyś – Duch Ziemi proponują mistrzowskie małe etiudy charakterystyczne.

Piękna, niezwykle funkcjonalna scenografia i świetnie dobrane światło Magdaleny Gajewskiej tworzą intymną, chwilami monumentalną przestrzeń: zimne światło towarzyszące Mefistofelesowi bywa skontrastowane z ciepłym otulającym Małgorzatę, co stwarza stosowne klimaty. Także często zastępuje dekoracje.

Wizualizacje Olgi Balowskiej momentami abstrakcyjne, dopowiadają to, co niewypowiedziane w chaosie myśli Fausta czy w scenie Nocy Walpurgi.

Muzyka Tomasza Bajerskiego na przemian drażni i uspokaja, stosownie wypełniając przerwy, które pozwalają nabrać powietrza gdy podążamy myślowo za trudnym tekstem. Nadaje też wibrujący rytm scenom „piekielnym” u Nowary.

Temu też służy ruch sceniczny Jarosława Stanka: układy są wyraziste, co świetnie oddaje spazmatyczną walkę Fausta o siebie, w świecie, który mu nie sprzyja.

Codziennie godzimy się na utratę części swej prywatności i duchowości pod wpływem nacisków „cywilizacyjnych”, w zamian za święty spokój i wygodę. Czemu współcześnie sprzeciwia się Faust, próbując zatrzymać czas. A także zachować fizyczną młodość, gwarantującą, jak sądzi, miłość Małgorzaty.

Nowara uderza boleśnie w nasze ego i zostawia z pytaniem, czy w dzikim pędzie za wiedzą, atrakcjami i pieniędzmi nie pogubiliśmy się całkowicie na drodze bezsensu. Z sugestią, że zło nie jest zewnętrzną siłą, ale jest w nas.

Granica między pozytywnym dążeniem do rozwoju, a pychą sposiadania wiedzy, jest cieńsza niż tafla lodu wiosną na dużym jeziorze. Nowe modele samochodów, podróże, przygody, nie dadzą eliksiru młodości. Wydzierając życiu swoją porcję rozrywek i rozkoszy, i tak narażamy się na zemstę czasu. To nie jest urojeniem.

Spektakl Nowary jest mądry, piękny, wizualnie wysmakowany i świetnie zagrany, ale wymaga skupienia i intelektualnego wysiłku. Za co jednak odwdzięcza się zwróceniem uwagi na coś, co być może, możemy jeszcze w swym życiu zmienić. Ratunkiem choćby uczucie i odpowiedzialność za kogoś. Sposiadanie „wszystkiego” jest niemożliwe. A sposiadanie „jak najwięcej”, ma cenę wysoką, jak wysokie są Himalaje.

Andrzej Piątek

N/z Robert Żurek – Faust i Michał Chołka – Mefistofeles.

Fot. Wit Hadło

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.