I poszybowało. Daleko, przenikliwie, do trzewi, na wskroś serducha. Tak przeczytał Makbeta Adam Walny twórca szczególny, osobny, autentyczny.
Jego wcześniejsze szekspiriady krążyły wokół Hamleta. Że wspomnę piękne – niesione muzyką a kształtowane w materii przedmiotu czystym, figuratywnym porządkiem dramatis personae(łac. = maski dramatu), osoby dramatu, zestawienie postaci ... More – inscenizatorskie projekcje, pokazywane wśród ogrodowych przestrzeni zamku w Elsynorze, czy wciąż wędrujący spektakl, który precyzyjnie trzyma dramaturgiczny węzeł w klaustrofobicznym zamknięciu spiętrzonych akwariów.
Natomiast hic et nunc pojawiła się tragedia Makbet obwarowana skrótem i akcji, i charakterystyki (Walny Teatr, Dzięgiel, prem. 2 VII 2025, Międzynarodowy Festiwal Szekspirowski, Gdańsk). Oczywista zbrodnia i nieoczywista geneza mordu. Nagrodzony przez Dunkana tytułem tana Kawdoru Makbet-Wódz odpowiada królowi aktem skrytobójstwa. Mógł się posłużyć intrygą, która determinuje zwroty akcji Lira, mógł planować strategiczne śmiercionośne pułapki dla rzeczywistych lub urojonych wrogów niczym Ryszard III, mógł… Tymczasem Makbet zgodnie z literą dialogów działa pod wpływem skrzeku czarownic. One wskazują cel, pozbawiona wszelkich skrupułów żona ustala czas i miejsce. Niby proste, tyle że proste wedle Szekspirowskiej miary. W gąszczu pytań, symboli, niedopowiedzenia.
Zatem proszę państwa o moment uwagi. Kiedy czarownice złorzeczą i mącą, rozpalona mirażem władzy Lady M. – odczytawszy list małżonka – ujawnia wręcz organiczną wątpliwość.
Boję się tylko, czy twoja natura,
Zaprawiona mlekiem dobroci, obierze
Najkrótszą drogę ku temu. Znam ciebie,
Radbyś być wielkim, nie wolnyś od dumy,
Ale uczciwie chciałbyś cel jej posiąść.
Waleczny, szlachetny Makbet podszeptem wiedźm i ambicjonalnej presji odrzuca honor. Tędy wędruje gorzka baśń. Natomiast Szekspir idąc dalej, odsłania mroczną twarz nie natury człowieka, lecz świata. I właśnie tropem ziemskiego uroczyska prowadzi narrację Adam Walny. Niespiesznie, choć na linii emocjonalnych zakotwiczeń. W ekspresyjnej animacji gliny, przy dwugłosie z postacią Reżysera (Krzysztof Zemło) rośnie tragiczny dyskurs o zakorzenionych mocach zła.
Zbliżenia i stopklatki okrąża bez mała dogmatyczna kwestia Makbeta (V akt(łac. actus = czyn) część dramatu, będąca względnie s... More sc.5) chyba najcelniej zapisana w przekładzie Józefa Paszkowskiego.
Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swoją rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada – powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.
W tych ramach mieści się wydzierane z ziemi skundlone człowieczeństwo. Walny jako uczestnik świata przedstawionego na garncarskim kole ugniata glinianą materię, obnażając pokrętne kadłuby i zastygłe w przerysowanym grymasie głowy. Ich dialogi są świadectwem zdarzeń tyle krwawych, co usytuowanych poza wolnością wyboru. Wizerunki w glinie noszą stygmat ubezwłasnowolnienia. Posłuszna rękom artysty glina wciska się w myśli, w słowa, w działania. Ale przede wszystkim „w nicość wpada”.
I tu pojawia się jawna teatralizacja. Walny kreator, wykonawca wskazując strefy ostatecznej ciemności, równolegle prowadzi grę. Odsłonięta forma zaznacza się bezpośrednio na inscenizatorskim planie: Walny Rzemieślnik – Zemło Reżyser. Po jednej stronie – fizyczna robota, po drugiej – rzucane trybem didaskaliów kwestie. Zbratani w żmudnych repetycjach, związani kategorią tragizmu w „przechodnim półcieniu”.
Metaforę utwardzonej w glinie samozagłady punktowo dopełnia muzyka Witolda Walnego, sięgając zwartych brzmieniowych trawestacji drogi donikąd. Ten rodzaj syntezy charakteryzują instalacje wideo precyzyjnie osadzone wśród baśniowych przywołań – wyostrzone maski Sióstr Wiedźm, którym towarzyszy zrytmizowana poetycka fraza (głos z offu: Katarzyna Walny). Inaczej, choć też pod rygorem wyraziście definiowanej struktury, funkcjonują kadry ze strefy rzemiosła. Ascetyczne, zlokalizowane na planie teatr w teatrze. No i ostatni filmowy akord. Mały chłopiec (w tej roli trzyma ster uśmiechu Józek Walny – brawo!) skacze wśród olbrzymiastych głów przywoływanych wcześniej w stanie szaleństwa zemsty. Piękny błysk, a może smuga światła w mroku?
Gęsta, żywiołowa, równocześnie uważna, cyzelowana inscenizatorska wizja. Przejrzyście sygnalizowany artefakt uczestnictwa. Obecny i na teatralizowanych, i na czysto osobistych torach. Zaproszony do spektaklu Krzysztof Zemło to wybitny lalkarz artysta uprawiający ze smakiem oraz techniczną wirtuozerią sztukę teatru cienia. Serdeczny druh, pobratymca Walnego. Tutaj obserwator z pogranicza wewnętrznego i odsłanianego tragizmu. Kontur Reżysera – Sceptyka, alter ego Lady M. Zadziwiony, zmęczony, sarkastyczny, zdystansowany, kostyczny Technik. Natomiast tylko Szekspirowski Puk umiałby dostrzec schowaną duszę wrażliwca. Lecz to już całkowicie odmienna historia. Tak, czy siak w ciemnościach odbija się kolejna niewiadoma…
Walny Teatr jest już trzydziestolatkiem! Rany Boskie, kawał czasu. Ogrom perfekcyjnych premier. Lalkarze etatowcy, zwłaszcza Ci utytułowani, często się pienią. Podejrzewam, iż chroniczny brak talentu daje znak (sic!). Tymczasem Adama wciąż gna zew imaginacji. Wieloodcieniowy, poruszający Makbet niesie żar, refleksję, drenuje serce, ukorzenia myśl. Krótko mówiąc piękna, zwarta realizacja.
Multos annos Jubilacie. Szybuj dalej, boś Artysta do sedna, do szpiku wyobraźni, do trzonu warsztatu!!!
Jagoda Opalińska
