Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

W pojedynkę, chociaż razem

Po 39. Toruńskich Spotkaniach Jednego Aktora Tomasz Miłkowski pisze w tygodniku „Przegląd”:

Teatr to sztuka zespołowa. Teatr jednego aktora to wyjątek od tej reguły. Chociaż tylko do pewnego stopnia. Poza klasykami gatunku, Danutą Michałowską, Wojciechem Siemionem, Tadeuszem Malakiem czy Ireną Jun mało kto ważył się bez wsparcia innych twórców, tak zwanego trzeciego oka (reżysera, autora scenariusza czy scenografa), zupełnie samodzielnie konfrotować z publicznością. Ale choć uprawiających autorski teatr jednego aktora jest niewiele/u, to i tak cała odpowiedzialność za spektakl spoczywa na barkach tej/ tego, kto spotyka się sam na sam z widownią. Stąd mawia się, że artyści mierzący się z tym gatunkiem teatru skazani są na samotność.

Agnieszka Przepiórska, należąca do twórczyń wytyczających ścieżki monodramu, nie podziela tej opinii. Na scenie nie czuje się samotna. Przeciwnie, odczuwa i nawiązuje silną więź z publicznością. Dopiero po spektaklu, tak się zdarza, zagląda jej w oczy samotność. Tak podczas premiery swojej książki „Bioteatr Agnieszki Przepiórskiej” mówiła jej autorka Katarzyna Flader-Rzeszowska. Książka ukazała się w serii „Czarna książeczka z Hamletem”, poświęconej sztuce monodramu, zainicjowanej niemal 20 lat temu przez Wiesława Gerasa. To już 19 pozycja tej powiększającej się wciąż biblioteki, imponująca, bo łącząca walory eseju, pracy badawczej i zajmującego opowiadania. Autorce udało się bowiem opowiedzieć o drodze aktorki przez teatr jednoosobowy, jej odkryciach i samodzielnej w nim roli jako twórczyni bioteatru, skupionej na przywracaniu pamięci o zapomnianych bohaterkach przeszłości. Niektóre mają imiona i nazwiska jak poetki Zuzanna Ginczanka, Barbara Sadowska, Jadwiga Stańczakowa, czy biolożka Simona Kossak, niektóre tylko imiona jako reprezentantki wspólnego im losu.

Tak jak pani Irena, bohaterka „Ocalonych”, przejmującej opowieści o ofiarach przemocy, gwałtów i mordów popełnianych pod koniec powstania warszawskiego przez zwyrodnialców z rosyjskiej formacji RONA, pozostającej na usługach hitlerowców. To oni stłoczyli na Zieleniaku przy ulicy Grójeckiej na Ochocie tysiące kobiet, które poddali bestialskim torturom i seksualnej przemocy, doprowadzając setki kobiet do śmierci. Trudno nawet powiedzieć, ile tych ofiar naprawdę było i gdzie zagrzebano ich ciała, bo pamięć o tym okrucieństwie była latami starannie wymazywana, a gwałty wybielane. O tym opowiada w swoim monodramie Agnieszka Przepiórska, walcząc o pamięć, szacunek i prawdę o kobietach-ofiarach, którym należy się cześć równa innym walczącym z opresją niemieckich okupantów i ich popleczników. Użycza swojego głosu ofiarom, a jednocześnie – jak to podkreśla aktorka – przemawia własnym głosem. Jej emocje towarzyszą bohaterkom sprzed lat. Nie tylko tych z Zieleniaka. Piotr Rowicki dramaturg od lat współpracujący z Przepiórską, wzmacnia jej żywiołowy protest przeciw przemocy dotykającej kobiety od wieków cytatami z „Orestei” Ajschylosa, monologiem zemsty wykrzyczanym przez obraną na sojuszniczkę Klitajmestrę.

Tym właśnie monodramem zainaugurowany został tegoroczny przegląd w Toruniu. Jego gorąca temperatura emocjonalna, która sprawia, że publiczność prawie nie oddycha, towarzysząc aktorce ze ściśniętym gardłem, wyznaczyła główny tor spotkań, w których chodziło nie tylko o satysfakcję widza z obejrzanego spektaklu. Dobór prezentowanych monodramów świadczył o staraniach organizatorów, aby był to przegląd mocno działający na wyobraźnię i wrażliwość widowni. Przede wszystkim młodej widowni, która obcowała ze zmaganiami z historią i światem współczesnym. Bohaterki i bohaterowie spektakli wracali do trudnych kart przeszłości tak jak Agnieszka Przepiórka czy Anna Rozmianiec, przywołująca zapomnianą postać sportsmenki Marii Kwaśniewskiej, brązowej medalistki z Olimpiady w Berlinie w 1936 roku, albo Michał Piela, który w monodramatycznej wersji dramatu Tadeusza Inowłodzianka „Niedźwiedź Wojtek” (w reżyserii Aldony Figury) opowiadał o żołnierzach Andersa spod Monte Cassino i ich powojennych losach. Medium tej opowieści jest syryjski niedźwiedź, pupil-maskotka żołnierzy, który po wojnie kończy swój żywot w klatce ogrodu zoologicznego. Monodram Pieli to gorzka metafora polskiego losu. Jego emocjonalną nośność docenili swoją nagrodą akredytowani na festiwalu dziennikarze.

Świat współczesny, jego zagrożenia, pułapki, bunt młodych przeciw skłamanemu światu znalazł wyraz w monodramie Julity Koper („Masara”) czy Marcina Tomkiela („Skowyt”), inspirowanym poematem Allena Ginsberga. W inne strefy współczesności prowadziły dwa monodramy otwierające światy intymnych przeżyć, oparte na świetnej literaturze. To „Dziewictwo, osobna kategoria istot zamkniętych” Zuzanny Wiatr, którym aktorka wywalczyła wcześniej główną nagrodę w konkursie na monodram Gombrowiczowski, i „20 den”, spektakl Julii Fidelus oparty na brawurowej powieści Miry Marcinów „Bezmatek”, odsłaniający niezwykle silną więź łączącą córkę i matkę. Te dwa spektakle, jeden o wchodzeniu w życie, drugi o odchodzeniu, najbliżej sytuowały się idei jednoosobowego teatru autorskiego – aktorki same opracowały tekst i same też reżyserowały swoje spektakle, zdobywając uznanie jury Nagrody im. Antoniego Słocińskiego (Julia Fidelus, nagrodzona za wierność autorce) i jury Nagrody ZASP (Zuzanna Wiatr, za kreację aktorską).

Nieco z boku głównego nurtu, co nie znaczy, że nie na miejscu, znalazły się monodramy przygotowane z myślą o dostarczeniu widzowi rozrywki. To dwa „męskie” monodramy: „Lekarz na telefon” Arkadiusza Walesiaka, aktora Teatru im. Willama Horzycy, i „Ballady moderców” Nicka Cave’a w nowych aranżacjach w interpretacji Adama Mortasa. Pierwszy z tych spektakli to sprawnie warsztatowo pokazana farsa jednoosobowa, w której kluczową rolę zagrały telefony, drugi to nieśmiertelne utwory Cave’a, wielokrotnie wykonywane, niegdyś drapieżne i przerażające, dziś – w obliczu zalewającej nas przemocy – tchnące zastanawiającą łagodnością. W obu wypadkach dobra, kulturalna robota, dająca nieco wytchnienia po innych mrocznych, bolesnych i atakujących wyobraźnię spektaklach.

Jak widać, toruńskie spotkania mieniły się różnorodnością. Co ciekawe, niemal połowa wykonawców ma sobą doświadczenia pracy w teatrze formy, wykształcenie lalakarskie, umiejętność gry z przedmniotami – zapewne lalkarze lgną do teatru jednosobowego, dajacego im szansę solistycznego zaistnienia. Po drugie, widać też silny związek słowa z muzyką. W „Balladach morderców” to oczywiste, towarzyszący aktorowi Marcin ZORAK Szymański i Rafał Rybak tworzą razem świetnie rozumiejący się zespół muzyczny, ale w „Niedżwiedziu Wojtku” udział Mateusza Wachowiaka (harmonia i syrena) zapewnia nie tylko tło, ale muzycznie podnosi ten spektakl. Podobnie jest w monodramie „Skowyt”, w którym hipnotyczne gitary Jakuba OIszewskiego stanowią spoiwo spektaklu, czy też w „Dziewictwie”, w którym kompozycje Ryszarda Lubienieckiego dodają tajemniczych akcentów do pokazywanego na scenie trudnego procesu dojrzewania zmysłowego.

Festiwal w Toruniu wyraźnie ewoluuje w stronę niegdysiejszego konkursowego przeglądu nowych monodramów, okraszanego pokazami mistrzowskimi. Chyba to dobry kierunek. W Polsce jest już kilkanaście festiwali i przeglądów monodramu. Ten w Toruniu, który zbliża się do czterdziestki, dzisiaj najstarszy z istniejących (po zamknięciu historii WROSTJA), może grać rolę sejsmografu nowych kierunków. Pewnym krokiem w tę stronę stały się spotkania po spektaklach z udziałem aktorek/ów – nowość na tym przeglądzie, którą od razu polubiła publiczność.

Dla mnie rangę tego festiwalu potwierdził inauguracyjny spektakl „Ocalonych” Agnieszki Przepiórskiej w reżyserii Mai Kleczewskiej. Poświadczył, jak wielki bywa ten skromny mały teatr.

Tomasz Miłkowski

39. Toruńskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora, 12-15 czerwca 2025, Teatr Baj Pomorski w Toruniu, Dyrektor Festiwalu: Zbigniew Lisowski, Kurator Festiwalu: Wiesław Geras, Kierownik realizacji Festiwalu: Szymon Spichalski, Rzecznik prasowy: Bartosz Adamski.

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.