Teatr Polski dał premierę dwu nieznanych praktycznie u nas jednoaktówek Marivaux: Aktorzy w dobrej wierze i Próba. Nie chcę oceniać przedstawienia, które na pewno będzie się cieszyć dużym powodzeniem (ach, ten malowany prospekt niczym z dawnego teatru, ta peruka pani Hamelin…), ale zainteresował mnie problem, pojawiający się w obu sztukach.
Pierwsza z nich ma dwa wątki. Jeden to przygotowywanie przez amatorów przedstawienia i niemożność zrozumienia, że życie i scena to dwie różne rzeczywistości. Problemy kulis teatru zawsze mogą liczyć na wdzięczny odbiór publiczności a Jakub Kordas jako ciężko myślący Błażej „tłucze” z powodzeniem konkurencję.
Ciekawszy jest drugi: Cioteczka, od której zależy majątek (duży!), pozycja społeczna itd. jej siostrzeńca, podobno do szaleństwa zakochanego w narzeczonej, postanawia zabawić się kosztem jego i nielubianej kandydatki na teściową. Otóż, młodzieniec otrzyma wszystkie profity, jeżeli ożeni się – ale z jej przyjaciółką, lekko podstarzałą wdówką. A cóż ten szaleńczo zakochany? I tak, i nie, a może, ale przecież, no a jednak… Ale jego o zdanie nikt nie pyta i gdyby nie lenistwo notariusza, któremu nie chce się zmieniać przygotowanego wcześniej kontraktu ślubnego, nie mamy pewności, jak ostatecznie Cioteczka te kołki w płocie by poustawiała. A narzeczona w tej układance najmniej ważna. Całość kończy się ślubem, ale ja na miejscu tej narzeczonej trochę bym się zawahała.
Nie komedią lecz tragicznym dramatem(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More jest druga ze sztuk. Zapowiada się niczym Igraszki trafu i miłości tegoż Marivaux czy przedwojenny film Manewry miłosne, też oparty na tym samym pomyśle przebieranki, ale to szybko mija. I nie do końca wiem, o czym to jest dalej. O niemożności porozumienia – młoda para rozmawia ze sobą tak, żeby przypadkiem się nie porozumieć i nie powiedzieć sobie tego najważniejszego? O okrucieństwie – poddawanie ukochanej, której się nie powiedziało, że nią jest, próbie wierności? O tym, że każdego można kupić – padają coraz większe sumy w coraz to innych układach personalnych? Znów – o upokorzeniu, o decydowaniu za kogoś („ja cię świetnie wydam za mąż”)? I o okrutnej bezmyślności – czy zachwycony swoim pomysłem „próby” Lucidor w ostatniej scenie naprawdę sądzi (a tak gra Krzysztof Kwiatkowski), że Andżelika – oszukana, zmanipulowana, sponiewierana – wyjdzie za niego z miłości? Spektakl kończy scena Lucidora klęczącego u stóp zrozpaczonej Andżeliki. A dla mnie – powinna być jeszcze jedna scena: Andżelika powinna wymierzać Lucidorowi siarczysty policzek. I to byłaby właściwa pointa, pokazująca nasze stanowisko w tej sprawie (Lucidor jest z Paryża i jest obrzydliwie bogaty więc i tak matka wyda Andżelikę za niego – i tu powtarza się drugi „zły” wątek, przedmiotowego traktowania osób zależnych).
Trochę złośliwości: może małoletnie widzki (spektakl oznaczono 15+) powinny obowiązkowo pójść na Próbę i potraktować ją jako szkolenie, jako przestrogę przed tym, co może je spotkać?
Magdalena Raszewska
Pierre de Marivaux: Aktorzy w dobrej wierze i Próba.
przekł. Jerzy Radziwiłowicz
reż. Edward Wojtaszek
scen. i kost. Weronika Karwowska
prem. 10 maja 2025 na Dużej Scenie Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana
[Fot. Karolina Jóźwik/ Teatr Polski]
