Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

FEMINISTKI, MARSZ DO TEATRU (komentarz do premiery w Teatrze Polskim)

Teatr Polski dał premierę dwu nieznanych praktycznie u nas jednoaktówek Marivaux: Aktorzy w dobrej wierze i Próba. Nie chcę oceniać przedstawienia, które na pewno będzie się cieszyć dużym powodzeniem (ach, ten malowany prospekt niczym z dawnego teatru, ta peruka pani Hamelin…), ale zainteresował mnie problem, pojawiający się w obu sztukach.

Pierwsza z nich ma dwa wątki. Jeden to przygotowywanie przez amatorów przedstawienia i niemożność zrozumienia, że życie i scena to dwie różne rzeczywistości. Problemy kulis teatru zawsze mogą liczyć na wdzięczny odbiór publiczności a Jakub Kordas jako ciężko myślący Błażej „tłucze” z powodzeniem konkurencję.

Ciekawszy jest drugi: Cioteczka, od której zależy majątek (duży!), pozycja społeczna itd. jej siostrzeńca, podobno do szaleństwa zakochanego w narzeczonej, postanawia zabawić się kosztem jego i nielubianej kandydatki na teściową. Otóż, młodzieniec otrzyma wszystkie profity, jeżeli ożeni się – ale z jej przyjaciółką, lekko podstarzałą wdówką. A cóż ten szaleńczo zakochany? I tak, i nie, a może, ale przecież, no a jednak… Ale jego o zdanie nikt nie pyta i gdyby nie lenistwo notariusza, któremu nie chce się zmieniać przygotowanego wcześniej kontraktu ślubnego, nie mamy pewności, jak ostatecznie Cioteczka te kołki w płocie by poustawiała. A narzeczona w tej układance najmniej ważna. Całość kończy się ślubem, ale ja na miejscu tej narzeczonej trochę bym się zawahała.

Nie komedią lecz tragicznym dramatem jest druga ze sztuk. Zapowiada się niczym Igraszki trafu i miłości tegoż Marivaux czy przedwojenny film Manewry miłosne, też oparty na tym samym pomyśle przebieranki, ale to szybko mija. I nie do końca wiem, o czym to jest dalej. O niemożności porozumienia – młoda para rozmawia ze sobą tak, żeby przypadkiem się nie porozumieć i nie powiedzieć sobie tego najważniejszego? O okrucieństwie – poddawanie ukochanej, której się nie powiedziało, że nią jest, próbie wierności? O tym, że każdego można kupić – padają coraz większe sumy w coraz to innych układach personalnych? Znów – o upokorzeniu, o decydowaniu za kogoś („ja cię świetnie wydam za mąż”)? I o okrutnej bezmyślności – czy zachwycony swoim pomysłem „próby” Lucidor w ostatniej scenie naprawdę sądzi (a tak gra Krzysztof Kwiatkowski), że Andżelika – oszukana, zmanipulowana, sponiewierana – wyjdzie za niego z miłości? Spektakl kończy scena Lucidora klęczącego u stóp zrozpaczonej Andżeliki. A dla mnie – powinna być jeszcze jedna scena: Andżelika powinna wymierzać Lucidorowi siarczysty policzek. I to byłaby właściwa pointa, pokazująca nasze stanowisko w tej sprawie (Lucidor jest z Paryża i jest obrzydliwie bogaty więc i tak matka wyda Andżelikę za niego – i tu powtarza się drugi „zły” wątek, przedmiotowego traktowania osób zależnych).

Trochę złośliwości: może małoletnie widzki (spektakl oznaczono 15+) powinny obowiązkowo pójść na Próbę i potraktować ją jako szkolenie, jako przestrogę przed tym, co może je spotkać?

Magdalena Raszewska

Pierre de Marivaux: Aktorzy w dobrej wierze i Próba.

przekł. Jerzy Radziwiłowicz

reż. Edward Wojtaszek

scen. i kost. Weronika Karwowska

prem. 10 maja 2025 na Dużej Scenie Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana

[Fot. Karolina Jóźwik/ Teatr Polski]

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.