Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Pod kluczem

Maciej Pinkwart o powIeści Richarda Harrisa KONKLAWE:

Czy byliście już na nowym filmie Konklawe z Ralphem Fiennesem w roli dziekana Kolegium Kardynałów, mającego przeprowadzić wybór nowego papieża, po niespodziewanej śmierci Ojca Świętego, mającego liczne cechy obecnej głowy Kościoła Katolickiego? Jeśli byliście, to pamiętając to, co widzieliście, przeczytajcie powieść Roberta Harrisa z 2016 roku, na podstawie której Peter Straughan (scenariusz) i Edward Berger (reżyseria) zrealizowali ten film. Jeśli nie byliście – nie idźcie do kina, póki nie przeczytacie książki.

W Watykanie, podczas konklawe wybierającego papieża, byliśmy w kinie już nie raz, i nie raz czytaliśmy o tym w powieściach, mających wszystkie cechy thrillera czy kryminału. Spośród wielu, przychodzą mi na myśl przede wszystkim Anioły i demony (powieść Dana Browna i trochę gorszy od niej film Rona Howarda z Tomem Hanksem w roli głównej) oraz Habemus papam, film Nanniego Morettiego z Michelem Piccolim w roli papieża i Jerzym Stuhrem grającym rzecznika Watykanu. Tym razem jednak główną osią dramatu nie jest wątek kryminalny ani terrorystyczny (choć terroryści islamscy pojawiają się w tle), ani niechęć starego kardynała do objęcia najważniejszego stanowiska w kościele – dramaturgią jest sam przebieg konklawe i niezwykłe działania członków kolegium kardynalskiego. Na kartach książki Harrisa zaglądamy bowiem zarówno do ściśle strzeżonej Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie odbywają się głosowania, mające wyłonić nowego papieża oraz do Domu Świętej Marty, gdzie mieszkał zmarły papież i gdzie na czas konklawe zamieszkali kardynałowie-elektorzy, jak również śledzimy bezwzględną walkę o wybór na stanowisko papieża, a także pełne rozterek działania osoby, organizacyjnie odpowiedzialnej za przebieg elekcji. Stu kilkunastu najwyższych hierarchów Kościoła Katolickiego przez kilka dni przebywa con clave, czyli pod kluczem, ale z jednej strony reprezentują cały świat i cały ocean rozmaitych namiętności, wśród których najważniejszymi są z jednej strony walka o władzę, z drugiej – lęk przed jej objęciem.

Ciekawe – choć może trochę idealistyczne – jest w tej powieści przyjrzenie się motywom, dla których główni protagoniści walczą o zdobycie władzy nad kościołem powszechnym. Nie ma w tym względów i interesów osobistych, chodzi wyłącznie o idee związane z kształtowaniem przyszłości kościoła lub zagadnienia ogólne: Włoch chce przywrócenia dominującej roli Italii w Kościele, Nigeryjczyk walczy o zachowanie konserwatywnych idei katolickich, patriarcha Wenecji chce powrotu do rytu trydenckiego i porzucenia postępowych idei Franciszka, Kanadyjczyk uważa się za jedynego, który może pogodzić zwalczające się frakcje…

I jest jeszcze jedna sprawa, którą, jak sądzę, ciężko będzie zobaczyć w filmie: powieść Harrisa to także studium starości. Droga do purpury kardynalskiej jest długa i wyboista i stanowisko, uprawniające do bycia elektorem papieskim, osiąga się zazwyczaj w wieku dość zaawansowanym. Co prawda, decyzją Jana Pawła II w Kolegium Kardynalskim mogą zasiadać purpuraci, którzy nie ukończyli jeszcze 80 roku życia, ale i tak średnia wieku zwykle przekracza siedemdziesiątkę. Opis zmagań głównego bohatera (75 lat) z grawitacją podczas wstawania z łóżka, ubieranie skomplikowanego ubioru elekcyjnego (strój chórowy…) i inne proste w młodszym wieku czynności życiowe, które z czasem stają się codziennym Everestem – to się świetnie czyta, jeśli jest się w wieku kardynalskim:

Lomeli patrzył, jak Filipińczyk siada na łóżku i naciąga skarpetki. Uderzyło go ponownie, jak młodo i sprawnie – niemal chłopięco, z opadającymi na czoło czarnymi jak smoła włosami, gdy się pochylił – wygląda mimo ukończonych sześćdziesięciu siedmiu lat. Włożenie skarpetek zajmowało ostatnio Lomelemu nawet dziesięć minut.

Jest jeszcze sporo refleksji na temat samotności, zazwyczaj – a w zawodzie kapłańskim w szczególności – towarzyszącej starości. Oczywiście, towarzyszem codzienności w życiu kardynała jest Bóg. Ale co, jeśli hierarcha przeżywa kryzys wiary? Lomeli jednak nie jest w żadnej mierze agnostykiem, do Boga odnosi się niemal w każdej swojej myśli, ale traci wiarę w Kościół, w jego rolę we współczesnym świecie. I jest mocno nietypowy w swojej branży zawodowej, bowiem w swym postępowaniu kieruje się kartezjańską zasadą: wątpię, więc jestem.

Twórcy filmu w kilku miejscach odeszli – ze względów komercyjnych, jak sądzę – od książkowego pierwowzoru. I tak główny bohater, dziekan Kolegium Kardynalskiego w książce jest Włochem i nazywa się Jacopo Lomeli. To o tyle ważne, że w pewien sposób konspiruje z innymi Włochami, ubolewającymi, że od 1978 roku na tronie Piotrowym nie zasiadał Włoch i ten stan rzeczy należałoby odmienić. W filmie scenarzysta zastępuje Włocha Anglosasem Thomasem Lawrencem, zaś z tajemniczego Filipińczyka Vincenta Beníteza, sekretnie (in pectore) przez papieża mianowanego kardynałem w Bagdadzie robi Meksykanina, będącego arcybiskupem w Kabulu. Dlaczego? Nie wiem, filmu jeszcze nie oglądałem.

Ja oczywiście wiem, że literatura i film to dwie różne dziedziny sztuki i z pewnością Konklawe obejrzę, ale cieszę się, że najpierw przeczytałem książkę – choć żałuję, że zrobiłem to dopiero teraz. Ale może to i dobrze? Brzmią mi w niej echa później przecież opublikowanej Sodomy Frédérica Martella opublikowanej w 2019 r., a więc o trzy lata młodszej od Konklawe, są echa trudnej walki papieża Franciszka z arystokratami Kurii Rzymskiej i – może najciekawsze, choć w książce Harrisa jedynie zasygnalizowane – aktualne problemy Kościoła Katolickiego, który najżywiej i poniekąd najbardziej ortodoksyjnie rozwija się w Afryce, Azji dalekowschodniej i Ameryce Południowej – a w tak mocno zsekularyzowanej Europie ma najwięcej hierarchów i kardynałów-elektorów. Sprawy pedofilii i zamiatanie przestępstw księży pod dywan, echa afery Banku Watykańskiego, kryzys kościoła, ujawniający się od czasów soborowych, poprzez ostatnie lata życia schorowanego Karola Wojtyły po nieudolną ortodoksję Josepha Ratzingera – to w powieści Konklawe zaledwie ledwo wspominany margines, choć z tego marginesu wygląda kilka prawdziwych przyczyn tego, co towarzyszy myślom elektorów, przede wszystkim tych będących papabili – najpoważniejszymi kandydatami na objęcie tronu Piotrowego. Wątków polskich w książce w zasadzie nie ma – poza kilkoma wzmiankami o pontyfikacie Jana Pawła II (fani JP II nie będą zachwyceni…), o niewymienionym z nazwiska jedynym kardynale z Polski – z Wrocławia, oraz o arcybiskupie Januszu Woźniaku, prefekcie Domu Papieskiego i przyjacielu zarówno zmarłego papieża, jak i Jana Pawła II. Tę postać także łatwo zidentyfikujemy, ale trop do osoby, o której autor pisze: Był poczciwcem wyciągniętym z małego miasta w Polsce, by w schyłkowych latach Jana Pawła II stać się jego kapelanem i towarzyszem – jest w zasadzie tropem mylącym.

Konklawe odbywa się w watykańskiej Kaplicy Sykstyńskiej. Już dla samej tej scenografii trzeba obejrzeć film. Ale – jak sądzę – może najpierw warto przeczytać powieść. Ma przeszło 300 stron – a przeczytałem w jeden wieczór.

Maciej Pinkwart

———————–

Robert Harris, Konklawe, tłumaczenie Andrzej Szulc, wydawnictwo Albatros, Warszawa 2016, 334 strony.

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.