Wrocławski Teatr Muzyczny „Capitol” wygląda imponująco. Ma przestrzenny, nowoczesny i wysoki hol: trzypiętrowy z trzema wyeksponowanymi, długimi balkonowymi balustradami po bokach – ale zainicjowany na parterze – zwieńczony przezroczystym dachem. Cała jego olbrzymia przestrzeń jest przeszklona świetliście nawet przy pochmurnym niebie, zachwyca bezpretensjonalnymi rozwiązaniami architektonicznymi. Z holu prowadzą usytuowane na parterze wejścia na „Scenę Główną” z 735 fotelami, z czego 20 zarezerwowano dla zaproszonych osób, „Scenę Ciśnień” ze 180 fotelami, gdzie przedstawiono w piątek (14.06.2024) spektakl „Złote płyty”. Jest ponadto scena trzecia, określona jako ”Scena Restauracja”, licząca 100 miejsc, w której przedstawienia prezentowane są rzadziej – np. 7 razy w maju i 6 razy w czerwcu. Notabene, gdy sztuki są grane równolegle na wszystkich scenach „Capitolu”, to wrocławski Teatr Muzyczny może gościć jednocześnie nawet 1000 widzów.
„Złote płyty” nie mają ani treściowo, ani formalnie nic wspólnego z istotnymi w świecie muzyki rozrywkowej, dochodowymi, estradowymi wyróżnieniami, związanymi z wielotysięczną liczbą sprzedanych płyt, mimo że spektakl jest muzyczny i prezentuje aż osiem znakomitych piosenkarskich przebojów Elvina Bishopa, Kate Bush, Beatlesów, Eltona Johna & Kiki Dee, Nazarethu, Ann Peebles, Led Zeppelin, Chacka Berry’ego oraz dwie piosenki polskiej spółki autorskiej: Mateusza Pakuły (słowa), a także Antonisa Skoliasa i Zuzanny Skolias-Pakuły (muzyka). Były one wykonywane solo, w duetach oraz innych konfiguracjach scenicznych przez wszystkie postaci spektaklu, aktorów wokalistów, interpretujących – lekko, jakby bez wysiłku – największe hity zachodniej muzyki rozrywkowej, które w tym wypadku pobrzmiewały w pełni musicalowo.
W zasadzie to tytuł omawianego przedstawienia mógłby brzmieć „Historia jednej znajomości”, ale bez psa, co „Głos Wybrzeża” w pysku niósł”, na którego przebojowo donosiły w 1966 r. i później „Czerwone gitary”. Spektakl opowiadał bowiem – w kontekście niezmiernie interesujących kosmologicznych i kosmogonicznych informacji – o dwóch parach małżeńskich, które uległy rozbiciu, ponieważ małżonka z jednego małżeństwa zakochała się z wzajemnością w małżonku z drugiego małżeństwa (1). Eksponowana i poniekąd gloryfikowana jest głównie ich miłość. Natomiast porzuceni i osamotnieni małżonkowie obojga płci potraktowani zostali w przedstawieniu, poniekąd przedmiotowo, jakby ich dramaty, zawiedzione uczucia, tudzież rozkład ich związków oraz oczekiwań i przeżyć małżeńskich miały tak w ich życiu, jak w relacjach społecznych charakter(gr. charakter = wizerunek), postać literacka o wyraźnie i... More drugoplanowy, mało istotny, akcydentalny. Mnie bardziej wzruszyło – mimo scenariuszowego niedostatku w tym zakresie – nieszczęście obojga porzuconych małżonków niż wzajemna miłosna adoracja dwojga nowo zakochanych, utrwalających przymilnie swój związek.
Spektakl – mimo tego nieszczęsnego wątku rozstania – był niezwykle dowcipny i śmieszny, a sceny komediowe brawurowo i mistrzowsko pod względem aktorskim rozegrane i wyśpiewane. Czasem nostalgicznie. Publiczność bawiła się wyśmienicie, zaśmiewała się rozradowana i co rusz biła brawo.
Nie podam więcej szczegółów oraz uzasadnionych komentarzy i ocen, ponieważ przedstawienie należy koniecznie obejrzeć i wysłuchać. Namówiła mnie do przyjazdu na spektakl dr Wanda Ziembicka-Has, Wrocławianka, koleżanka z Sekcji Krytyków Teatralnych ZASP. I Bogu także niech będą dzięki.
Postscriptum
Uważam, że Teatr Muzyczny taki, jak „Capitol” we Wrocławiu powinien mieć również do dyspozycji wieloosobowy zespół muzyczny. Nie będę uzasadniał dlaczego. Wskażę tylko, że w Nowym Teatrze im. Witkacego w Słupsku, tj. w teatrze dramatycznym, w każdym przedstawieniu wybrzmiewa dwuosobowy zespół muzyczny. Wprawdzie zwiększa to koszty spektaklu, ale profesjonalnie przygotowana i wykonana muzyka na żywo wzbogaca każde przedstawienie niepomiernie, zwłaszcza muzyczne.
Przypis
- Tą osobą sceniczną był Carl Sagan (grany przez Rafała Derkacza), wybitny kosmolog, który stworzył na zlecenie NASA tzw. złote płyty, wysłane w 1976 r. sondami Voyager. Płyty zawierały informacje o najcenniejszych osiągnięciach ziemskiej cywilizacji, skierowane do innych bardzo, a nawet mega, wręcz niepomiernie odległych rejonów wszechświata.
Notabene, to co w 1976 r. wydawało się pod względem technologicznym nowoczesne i powodem do dumy, jest już obecnie, tj. po pięćdziesięciu latach przestarzałe i rupieciarskie. A co dopiero za tysiąc, 100 tysięcy, milion czy 500 milionów lat, gdy ich zapis zostanie gdzieś daleko stąd odtworzony po raz pierwszy przez jakąś znacznie bardziej – niż nasza – rozwiniętą cywilizację.
Teatr Muzyczny „Capitol” we Wrocławiu
Przedstawienie pt. „Złote płyty”
Intrygujący scenariusz i świetna reżyseria była dziełem – Mateusza Pakuły,
nad doborem znakomitej muzyki, aranżacjami oraz całokształtem muzyczno-wokalnym czuwali – Antonis Skolias i Zuzanna Skolias-Pakuła,
scenografię i kostiumy przygotowała – Justyna Eliminowska,
choreografię(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... More opracował – Mikołaj Karczewski,
istotną w tym spektaklu i kreatywną reżyserią świateł zajęła się – Paulina Góral,
znamienne pod względem poznawczym: kosmologiczne projekcje video uprzystępniła zajmująco – Olga Balowska.
W spektaklu wystąpili bardzo dobrzy pod względem aktorskim, co w teatrach muzycznych nie jest częstym zjawiskiem oraz ujmujący ekspresją wokalną:
Carl – Rafał Durkacz,
Linda – Katarzyna Pietruska,
Tim – Albert Pyśk,
Ann – Helena Sujecka,
Frank – Emose Uhunmwangho,
Dick – Michał Zborowski.
Premiera na Scenie Ciśnień odbyła się 3 lutego 2024,
a 14 czerwca 2024 r. spektakl oklaskiwał między innymi
Wiceprzewodniczący Sekcji Krytyków Teatralnych ZASP
Jerzy Kosiewicz
