Ze sceny płynęły emocje właściwe tylko jego Teatrowi. Było to coś, czego nikt już nie powtórzy, nie będzie umiał. Ten Teatr właśnie umarł, razem z nim – wspomina Jana Szurmieja, Andrzej Piątek.
Jan Szurmiej, zmarły niedawno wybitny, o niezwykłej osobowości inscenizator – twórca klimatycznych widowisk, z imponującymi scenami zbiorowymi, i przedstawień kameralnych znaczonych subtelną kreską, jeden ze współcześnie żyjących największych znawców kultury żydowskiej, m. in. latami ścisłej współpracy związał się z Teatrem Siemaszkowej, dostarczając widzom rzeszowskim wiele radości i wzruszeń.
W różnych latach realizował w nim m.in. „Skrzypka na dachu” – z Markiem Kępińskim i Robertem Żurkiem, kreującymi wymiennie Tewie Mleczarza, „Marlenę Dietrich. Błękitnego Anioła” – z Mariolą Łabno – Flaumenhaft, „Sztukmistrza z Lublina” – z Przemysławem Tejkowskim, „Piaf” – przed laty z Justyną Szafran i Anną Sroką i po latach z Dagny Mikoś i Małgorzatą Pruchnik – Chołką, czy wreszcie przezabawne „Siostrunie” i uwielbianą przez młodych widzów, także tych duchem – „Anię z Zielonego Wzgórza”.
Aktorzy, którzy grali w tych i innych jego spektaklach w Siemaszkowej, wspominają pracę z nim jako szczególnie twórczą i artystycznie rozwojową. Podobnie w Teatrze Polskim we Wrocławiu, gdzie ostatnio był dyrektorem artystycznym, czy Teatrze Muzycznym Capitol w tymże Wrocławiu i wcześniej Operetce Warszawskiej – którą przemianował, powracając do przedwojennej nazwy Teatru Muzycznego Roma. A także wielu innych scen, z którymi współpracował.
Urodził się w rodzinie o korzeniach żydowskich, rosyjskich i polskich. Jego ojcem był wybitny aktor(łac. actor), osoba grająca jakąś rolę w teatrze lub fi... More i reżyser, wieloletni dyrektor Teatrudawniej (por.) anterprener, organizator pracy artystycznej z... More Żydowskiego w Warszawie, Szymon Szurmiej, w którego rodzinie byli również Polacy. Matką była rosyjska tancerka i choreografka Aida Szurmiejowa, z d. Szaszkina.
Artystą był wszechstronnym – reżyserem, choreografemautor układu tanecznego w spektaklu baletowym albo w innego... More, twórcą tekstów, aktorem, mimem i tancerzem – ukończył Szkołę Baletową przy Operze Wrocławskiej, grał w Teatrze Pantomimy we Wrocławiu i Teatrze Żydowskim w Warszawie. Stworzył i kierował Festiwalem im. Anny German w Zielonej Górze.
Miałem wielką przyjemność dobrze znać osobiście i pisywać o spektaklach – wszystkich rzeszowskich i niektórych wrocławskich Jana Szurmieja. Była to niewielka część z jego bogatego dorobku – miał ich w nim ponad sto z okładem.
Ostatnie, o których pisałam, to barwny i żywiołowy „Skrzypek na dachu” w Siemaszkowej, klimatyczny, zrealizowany m.in. na tekstach Babla – „Zmierzch – świtem” i na mniej znanych wierszach i poematach Różewicza – intymny „Czas na mnie”, w Polskim we Wrocławiu.
Nie sądziłem, że będą to jego ostatnie spektakle, które będę oglądał, i ostatnie nasze spotkania.
Andrzej Piątek
