Jagoda Opalińska o GŁOSACH Bohdana Urbankowskiego w reżyserii Marka Mokrowieckiego w Teatrze Dramatycznym w Płocku:
Ba, nie tylko wyjść, ale pójść dalej. Uciec z piekła i ocalić zdegradowane do trzewi człowieczeństwo. Piekielna, nomen omen, droga. Bohdan Urbankowski, Wrażliwiec – Poeta a równocześnie Eseista – Analityk wielokrotnie drążył pamięć wojennej traumy. I właśnie tędy prowadzi na wskroś precyzyjna inscenizacja Marka Mokrowieckiego – premiera 15 XII 2023, Płock, Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego. Tytuł Głosy dotyka bezpośrednio materii wierszy, którymi Urbankowski opisywał hańbę zniewolenia i zew z-martwych-powrotu.
Reżyser nadał Głosom format wyrazistej ascezy. Ten rodzaj powściągliwości boli, bo musi boleć. Przestrzeń wyznacza podest i trafione w punkt narracji kostiumy. Celny skrót scenograficzny Krzysztofa Małachowskiego nie dopełnia, lecz organicznie współtworzy inscenizatorski przekaz. Z podestu wyłania się ekpresjonistycznym konturem ramowany upiorny pokaz mody (fragment dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More Chłopiec, który odchodzi). Podest określa również topografię obozowych zbliżeń. Nie ma tu żadnego stylistycznego, ani stylizatorskiego mimochodem. Żadnej emfazy. Żadnych emocjonalnych stopklatek.
Natomiast są głosy-świadectwa czasów pogardy, którymi mówi poeta, a które teatralnie ukorzenia Marek Mokrowiecki. Stąd rodzi się apokaliptyczny błysk ognia.
Summa summarum i ważne, i trudne wyzwanie dla aktorów. Strukturalna różnogłosowość obecna na linii wspólnotowego rozrachunku. Trzeba powiedzieć, że cała obsada (Barbara Misiun, Magdalena Tomaszewska, Katarzyna Wieczorek, Adam Gradowski, Henryk Jóźwiak, Aleksander Maciejczyk, Marek Mokrowiecki, Mariusz Pogonowski, Dariusz Poleszak-Hass, Sylwia Lewandowska) odnalazła swój odrębny trop, pozostając jednocześnie pod rygorem zespolonego głosu. Dzięki temu dokument wybrzmiał równie mocno jak memento. Świetna warsztatowa i artystyczna robota! Dodałabym jeszcze autentyczne współuczestnictwo wszystkich działań ruchowych (układ Małgorzata Fijałkowska), przemyślany towarzyszący wizji muzyczny szlak (Krzysztof Misiak) oraz usytuowane w kręgu metafory instalacje video (Mateusz Sochacki).
In memoriam. Bohdan Urbankowski Głosy to przykład teatru, który proponuje rzeczywistą rozmowę bez owijania w znak. Mokrowiecki idzie ścieżką syntezy historycznych realiów osadzonych na styku perspektyw kata i ofiary. A że horyzont kreśli poeta, więc czuć, widać, słychać odcienie promieniującego bólu. Zebrane fakty, skumulowane uczucia nabierają mocy usankcjonowanego bezprawia, ale nie bezpośredniego osądu. One stale wibrują, biegną torem okaleczonej ironii, tragicznego zadziwienia. One są kluczem do rozmowy o zacieranej pamięci. One się nas pytają: czy można stąd OSTATECZNIE wyjść?
I oto mija kolejny dzień po końcu świata.
Proch zmieszany z ziemią nie wybucha.
Zmarli podpowiadają nam słowa radości
pokazują ręką: kwiaty rosną
zimorodek jak mała tęcza unosi się nad rzeką
[…]
Dopalają się krzyże
nastaje czas radości zwykłej jak trawa na wzgórzach i kurhanach.
I przeklęci niech będą prorocy rzucający pytania
na które odpowiedzią jest skowyt.
Takim lirycznym akordem – sygnalizowanym hic et nunc kilkoma wersami – wycisza głosową lamentację stale obecny w półcieniu sceny Twórca-Komentator Marek Mokrowiecki. Pokiereszowana puenta. Pokiereszowana rozmowa. Mocny, potrzebny głos teatru. No bo proszę Państwa, czas wojennej pożogi ulega woli życia tylko na jutro, na pojutrze, na kiedyś, gdzieś…
Jagoda Opalińska
[Fot. Waldemar Lawendowski/ mat. Tetar Dramatyczny w Płocku]
