Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Recenzje finalistów X edycji Konkursu Żurowskiego – Aleksandra Wach o „1989”, koprodukcji Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie i Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego

Recenzje finalistów X edycji Konkursu Żurowskiego – Aleksandra Wach o 1989, koprodukcji Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie i Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego
PSALM RAPUJĄCYCH W KOLEJCE
Kiedy Krystyna Prońko w 1980 roku podczas premiery Kolędy-nocki pytała słowami
Ernesta Brylla „Za czym kolejka ta stoi?”, jedynym co czekało na jej końcu była szarość
codziennego życia okresu PRL. Twórcy musicalu 1989 w reżyserii Katarzyny Szyngiery
w piosence otwarcia dokonują rewizji tego poglądu, starając się wejść w polemikę z zapisanym
w narodowej wyobraźni obrazem czasów komunizmu. Poprzez włożenie w usta swoich
bohaterów i bohaterek pytania „Czy na końcu tej kolejki dają sen?” budują zupełnie nowe
fundamenty pod opowiedzenie historii „Solidarności”, która przecież w rożnych formach ciągle
powraca w dyskursie publicznym jako odpowiadająca za kształt współczesnej polskiej sceny
politycznej i ekonomicznej. Szarości zostają zastąpione neonami i kolorami. Stojący w kolejce
nie martwią się o to, czy uda im się zdobyć reglamentowane produkty, ale z nadzieją snują
wizje lepszego życia, przypominające w swojej naturze etos american dream. Punkt wyjściowy
dla rewolucji społecznej, która ma się zaraz wydarzyć na scenie jest zatem dość niepozorny,
natomiast skutecznie przybliża widzom obraną przez twórców konwencję – otóż historia
polskiej transformacji systemowej będzie tutaj opowiadana językiem obrazów zapożyczonych
z kultury zachodniej, a celem nie jest odwzorowanie czy krytyczna analiza wydarzeń, lecz
przepisanie ich w zupełnie innym kluczu, próba zbudowania „pozytywnego mitu
założycielskiego”.
Musical 1989 stał się nieoczekiwaną sensacją sezonu teatralnego 2022/2023 – bilety na
niego niezmiennie wyprzedają się błyskawicznie zarówno w Krakowie, jak i w Gdańsku,
„Polityka” okrzyknęła go najlepszym spektaklem zeszłego roku, a w ostatnim czasie gościł
także we Wrocławiu w ramach 43. Przeglądu Piosenki Aktorskiej, gdzie został przyjęty
entuzjastycznymi owacjami na stojąco. Na tak duży sukces produkcji na pewno miała wpływ
szeroko zakrojona kampania promocyjna, odwołująca się do haseł takich jak „polski Hamilton”
oraz „pozytywny mit”. Już sama idea zaimportowania „rapowanego musicalu” na polską scenę
teatralną wzbudziła spore zainteresowanie potencjalnych widzów, a apetyt podsyciła jeszcze
bardziej informacja o tym, że za muzykę będzie odpowiadał Andrzej „Webber” Mikosz,
doskonale znany fanom rapu ze swojej współpracy z Adamem „Łoną” Zielińskim. Z drugiej
strony za produkcję odpowiadają Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie oraz Gdański
Teatr Szekspirowski, które nie są w swojej codziennej praktyce scenami musicalowymi. Biorąc
pod uwagę, że Hamiltona Lina-Manuela Mirandy cechuje niesamowite wyczucie specyfiki
teatru muzycznego w ramach zaproponowanej konwencji, brak doświadczenia ekipy
produkcyjnej mógł doprowadzić do fiaska projektu, dla którego istniało ryzyko, że stanie się
zaledwie nieudolną kalką amerykańskiego hitu. Tak się jednak nie stało – 1989 jest utworem
autonomicznym, czerpiącym z Hamiltona głównie pewne rozwiązania narracyjne i formalne,
ale starającym się osadzić je w polskim kodzie kulturowym. Podczas gdy broadwayowski
musical odwołuje się do muzyki i slangu mniejszości rasowych, tak analogicznie w spektaklu
Katarzyny Szyngiery pobrzmiewają echa Szklanek Young Leosi czy Patoreakcji Maty.
Warstwa językowa piosenek obfituje w żargon młodzieżowy oraz nawiązania do zjawisk
charakterystycznych dla czasów współczesnych (m.in. gier, seriali i social mediów), co zachęca
odbiorców do włączenia się w intelektualną żonglerkę kontekstami popkulturowymi
pochodzącymi z dwóch różnych epok, a co za tym idzie – spojrzenia na przedstawione postaci
historyczne poprzez pryzmat aktualnej wrażliwości społecznej.
Akcja musicalu obejmuje wydarzenia od wybuchu strajków w 1980 roku aż do obrad
Okrągłego Stołu z tytułowego roku 1989. Głównymi bohaterami są Danuta i Lech Wałęsowie
(Karolina Kazoń i Rafał Szumera), Grażyna i Jacek Kuroniowie (Magdalena Osińska i Marcin
Czarnik) oraz Krystyna i Władysław Frasyniukowie (Katarzyna Zawiślak-Dolny i Mateusz
Bieryt). Historie tych trzech małżeństw są wyjściową osią dramaturgiczną spektaklu, szybko
jednak dochodzi do przetasowania i opowieść zaczyna się snuć w podziale na „sceny męskie”
i „sceny kobiece”. Dynamikę poszczególnych sekwencji dyktuje muzyka, której nie można
odmówić świetnego wyczucia tempa, co jest szczególnie ważne, gdyż podobnie jak
w przypadku Hamiltona, w spektaklu nie pojawiają się partie mówione. Andrzej „Webber”
Mikosz sprawnie przeskakuje pomiędzy różnymi gatunkami – od hip-hopu, poprzez pop i soul,
sentymentalne songi Jaruzelskiego nawiązujące do piosenek lat 60-tych czy wreszcie genialną,
disco polową inscenizację rozmów w Magdalence, nawiązującą do Wesela Wyspiańskiego.
Twórcy 1989 nie boją się też przyznawać do swoich inspiracji dziełem Lina-Manuela Mirandy
– debata pomiędzy Alfredem Miodowiczem a Lechem Wałęsą ma przypominać formą
freestyle’owy pojedynek słowny, analogiczny do tego odbytego pomiędzy Alexandrem
Hamiltonem a Thomasem Jeffersonem w utworach Cabinet Battle; z kolei generał Jaruzelski
ostrzega, że Polacy jeszcze za nim zatęsknią i zapragną jego powrotu, co rezonuje przesłaniem
z songami króla Jerzego III You’ll Be Back i What Comes Next?; wreszcie wprowadzenie
postaci Aleksandra Kwaśniewskiego odbywa się z wykorzystaniem cytatu muzycznego
z utworu Alexander Hamilton. Musical 1989 działa na emocje widza przede wszystkim bardzo
wyrazistymi i konkretnymi obrazami, dlatego im więcej z nich wyda mu się znajome, tym lepiej
dla podtrzymania konwencji, w której ikony pokolenia „Solidarności” mają mówić językiem
współczesnej młodzieży. Efektu tego dopełnia fantastycznie przemyślana street dance’owa
choreografia Barbary Olech oraz stosunkowo minimalistyczna scenografia Mileny Czarnik z
dominującym przestrzennie Fiatem 126p oraz neonowym napisem „mięso” – symbolami
niedoścignionego luksusu czasów PRL.
Biorąc na warsztat okres polskiej transformacji systemowej, nie sposób uniknąć
dyskusji na temat tego, w jaki sposób spektakl odnosi się do przyjętej wobec tego okresu
polityki historycznej. Konwencja musicalowa z zasady opiera się na uproszczeniu pewnych
zjawisk i wydarzeń, często sprowadzając je do archetypu lub symbolu. Przykładami realizacji
tematów historycznych z zastosowaniem tej formy teatralnej jest nie tylko wspominany już
Hamilton, ale także Evita Andrew Lloyd Webbera, brytyjskie Six, austriacki Rudolf: Afera
Mayerling i wiele innych. Bardzo rzadko jednak podejmowane są wydarzenia tak nieodległe
czasowo przy równoczesnym tak dużym znaczeniu dla aktualnej polityki kraju. Część
bohaterów musicalu 1989 pozostaje osobami wciąż aktywnymi w polskiej sferze publicznej,
a ich wizerunek jest powszechnie znany. I choć w scenariuszu celowo pominięto nazwiska
osób, które współcześnie kształtują polską scenę polityczną, to okres rozliczania czołowych
przedstawicieli „Solidarności” za ich działalność nie został jeszcze zamknięty, a echa
transformacji wciąż wzbudzają wiele negatywnych emocji. Jest to pułapka, z której bardzo
trudno jest się wyplątać nie wzbudzając żadnych kontrowersji. Dlatego 1989 wielokrotnie stoi
w rozkroku na granicy dwóch różnych światów – z jednej strony szumnie postuluje konieczność
stworzenia narodowego „pozytywnego mitu”, a z drugiej zamyka spektakl gorzkim
w wydźwięku utworem A co jeśli wygramy? (tekst autorstwa Adama „Łony” Zielińskiego),
w którym postać Jacka Kuronia zaczyna wątpić w długofalowy sukces solidarnościowej
rewolucji. Lech Wałęsa wciąż pozostaje twarzą strajków, ale równocześnie otwarcie wytyka
mu się współpracę z SB, brak wykształcenia i bierność polityczną. Z Frasyniuka uczyniono
twardogłowego kapitalistę, dla którego przeciwwagę stanowił Kuroń o poglądach
socjalistycznych. Z kolei pomysłodawcą częściowo wolnych wyborów parlamentarnych
z 4 czerwca 1989 roku stał się Aleksander Kwaśniewski. Wszystkie te uproszczenia oczywiście
mają swoje uzasadnienie i są niezwykle czytelne (a czasem wręcz mają zabarwienie
humorystyczne) dla osób chociaż odrobinę obeznanych z tematyką rewolucji solidarnościowej,
a twórcom nie można odmówić bardzo dobrego przygotowania historycznego (na stronie
Teatru im. Juliusza Słowackiego można nawet znaleźć tekst, w których autorzy scenariusza
uzasadniają niektóre nieścisłości historyczne pojawiające się w musicalu). Skłania to jednak do
refleksji na temat tego, kto jest docelową grupą odbiorczą projektu, skoro naoczni świadkowie
transformacji systemowej mogą mieć problem z odnalezieniem się w specyficznej konwencji,
a natomiast młodzieży może zabraknąć wiedzy niezbędnej do tego, aby nie dać się oszukać
urokom zastosowanych uproszczeń. Widzami najlepiej skrojonymi pod zawartą w musicalu
treść okazują się wówczas osoby, które zobaczą w nim odbicie własnych poglądów
politycznych, a zatem zwolennicy partii liberalno-lewicowych, dla których „Solidarność”
z jednej strony jest wspomnieniem wzniosłego ruchu wolnościowego, a z drugiej –
przypomnieniem, że to właśnie tam narodzili się politycy prawicowi, których obecnie chcieliby
odsunąć od władzy.
Fantastycznie sprawdzają się natomiast wszystkie momenty, w których twórcy
spektaklu zdecydowali się oddać głos kobiecym twarzom „Solidarności”. Cierpiące w cieniu
konsekwencji decyzji swoich małżonków Danusia, Gaja i Krysia dostają możliwość
opowiedzenia swoich historii wypełnionych samotnym rodzicielstwem, bezradnością oraz
wiecznym strachem, z jakim wiązała się inwigilacja ze strony aparatu bezpieczeństwa.
Równocześnie jednak mogą wykrzyczeć swoją złość wraz z „Gangiem Wściekłych
Dziewczyn”, w skład którego wchodzą m.in. Henryka Krzywonos, Alina Pienkowska i Anna
Walentynowicz. W tej historii to właśnie one formułują najważniejsze postulaty sierpniowego
strajku i mobilizują swoim gniewem do działania mężczyzn. Hołdem dla ich roli w rewolucji
solidarnościowej jest utwór Danuta odbiera Nobla, który przyjmuje formę zbiorowego
manifestu o skali kobiecych poświęceń, które często pozostają niezauważane, a ich rola
w historii jest bagatelizowana. I choć 1989 unika wątków martyrologicznych, stawiając raczej
na ukazanie codziennego życia zwykłych ludzi, to Karolinie Kazoń (Danusia), Magdalenie
Osińskiej (Gaja) i Katarzynie Zawiślak-Dolny (Krysia) udało się wykreować na scenie
niezwykle poruszające portrety samotności, która nie dopada tych, którzy poświęcili swoją
wolność dla sprawy, ale właśnie te, które pozostały czuwające na swoich posterunkach.
Twórcy 1989 dokonali niemal niemożliwego zadania przeniesienia formuły
„rapowanego musicalu” wypracowanej przez Lina-Manuela Mirandę w Hamiltonie na polskie
realia teatralne, przez co udało im się wpuścić na rodzimą scenę musicalową powiew świeżego
powietrza. Niewątpliwa w tym zasługa pozostającej z widzami jeszcze na długo po spektaklu
muzyki Andrzeja „Webbera” Mikosza, ale także wysokiego i wyrównanego poziomu całego
zespołu aktorskiego, na który składali się zarówno aktorzy etatowi teatrów odpowiadających
za produkcję spektaklu, jak i osoby wyłonione w otwartym castingu. Pomimo wątpliwości
dotyczących wprowadzonych uproszczeń pewnych wydarzeń historycznych, musical ten na
pewno otwiera przestrzeń do ważnej rozmowy na temat dziedzictwa „Solidarności” i jej
rewolucji. Czysta i nieskrępowana rozrywka „pozytywnego mitu” okazuje się być skażona
odrobioną rozczarowania szarą rzeczywistością, ale energia płynąca ze sceny przez prawie trzy
godziny trwania spektaklu zaraża entuzjazmem do działania i zachęca do próby wprowadzania
zmian na lepsze w naszej codzienności.
1989; reżyseria: Katarzyna Szyngiera; scenariusz: Marcin Napiórkowski, Katarzyna Szyngiera,
Mirosław Wlekły; muzyka: Andrzej „Webber” Mikosz; choreografia: Barbara Olech;
scenografia: Milena Czarnik; kostiumy: Arek Ślesiński; światło: Paulina Góral. Koprodukcja
Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego (prapremiera 19 listopada 2022) i Teatru im. J.
Słowackiego w Krakowie (premiera 2 grudnia 2022).

[Fot. Bartek |Barczyk/Teatr Słowackiego]

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.