Teatr się nie klika, więc o teatrze mogę sobie pisać, co mi się żywnie podoba, nikt tego nie przeczyta. Będzie więc dziś o teatrze na peryferiach, czyli jeszcze trochę o pisowskiej wojence Radziwiłła z całym światem, a konkretnie z Moniką Strzępką i jej latającym cyrkiem w stylu Monty Pythona. Ktoś zapyta, co ty Tomeczku bredzisz, jaki cyrk(łac. circus = koło, krąg), nowożytny cyrk, nawiązując... More ci się roi, ja z kolei odpowiem – ano ten, w który zaczęła się bawić zawieszona, tym razem realnie, na linach, jego słynna dyrektorka, ubrana w złotą suknię, zjawiskowo i gustownie panująca nad widownią Dramatycznego, niczym jego nowa Królowa (koniecznie z dużej litery) w ikonicznej już wersji Iwony Demko. Gdy na to spojrzeć z odrobiną humoru, performance wydaje się strzałem w dziesiątkę, uderza bowiem z siłą Niagary w świętoszkowatą, napuszoną od urojonych gniewów twarz pisowskiego troglodyty. Z punku widzenia jednak teatru, a więc sprawy, którą wbrew wszystkiemu traktuję poważnie, zwłaszcza w sytuacji, gdy coraz więcej osób wydaje się go, zarówno od środka, jak i od zewnątrz niszczyć i unieważniać, poczucie zażenowania każe wykonać efektowny grymas. Bo takie akcje to klasyczna piaskownica, na zasadzie, że Kostuś zabrał zabawkę Monisi, to ona mu pokaże. Mówimy wciąż o wojewodzie stołecznego regionu i dyrektorce jednej z najważniejszych scen w tym kraju, która to scena w wyniku wojenki polsko-polskiej przeżywa swój wielki dramat(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More, przekładający się na życiowe dramaty konkretnych ludzi.
No, ale w waginecie na razie trwa zabawa i wymyślanie, jak by tu tym wszystkim dziadom przypierdolić, a co, niech im wszystkim buty spadną i szczeny, a „Radziwiłłek” z kolegami już zaciera ręce! Na ósmego grudnia bowiem z okazji premiery spektaklu Katarzyny Minkowskiej zwołany został rodzaj „złotego sabatu”, czyli dzień przebieranek za Wilgotną Panią w celu poparcia męczeńskiej dyrekcji. Data oczywiście jest nieprzypadkowa, bo to katolickie święto maryjne, a więc mój scenariusz zaczyna się sprawdzać. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wybuchnie awantura o obrażanie Matki Boskiej, a tego PiS pragnie jak kania dżdżu. Wyjdą przed kamery partyjne zatroskane ryjki i będą przekonywać naród, że oszalałe lewactwo atakuje rzeczy nie tyle święte, co dla wielu ludzi przede wszystkim ważne. Nie licząc się z nikim i z niczym! Minie kilka miesięcy i witaj trzecia kadencjo, dalsze lata kłamstw i złodziejstwa.
Z tym lataniem, to coś tam sugerował kiedyś słynny doktor Sztrosmajer, ale kto w dobie Netfliksa pamięta czechosłowacki serial Teatr na peryferiach. Oh, wait! To był chyba szpital, nie teatr, prawda?
Tomasz Domagała
[Fot. Weronika Krupa]
