Profesor Jerzy Kosiewicz, autor wnikliwej recenzji z „Chrobota” w Teatrze Witkacego opublikowanej w ”Yoricku” udostępnił – za zgodą autorki – list pani Agnieszki Michalik na temat (nie tylko) tego spektaklu i recenzji, skierowany do jej autora:
Dzień dobry,
Dziękuję Panu za przybycie na nasz spektakl oraz za napisanie swojej opinii na temat tego, co Pan zobaczył. Dziękuję za słowa, które są pozytywne (a tych jest bardzo dużo!), ale też te, które wytykają błędy natury formalnej. Przykładem tego jest opis, który znajduje się w ulotce przedstawienia. Dzięki Pana wypowiedzi chcemy jeszcze raz pochylić się nad tym, co jest tam napisane. Nie ukrywam, że opis spektaklu, który został zamieszczony w ulotce powstał na długo przed premierą. Spektakl tworzony był w trakcie pandemii, a środki na produkcję zostały pozyskane z programu „kultura w sieci”. Opisując naszą propozycję sami jeszcze nie wiedzieliśmy, co tak naprawdę chcemy stworzyć i co wyniknie z naszego eksperymentu. Otrzymaliśmy ogromny kredyt zaufania od Dyrektora, Andrzeja Dziuka, który pozwolił nam stworzyć swój własny spektakl taneczny w teatrze dramatycznym. Pandemia sprawiła, że wszyscy znaleźliśmy się na rozdrożu, byliśmy pełni wątpliwości, strachu i niepokoju.
Postanowiliśmy ten „bezsens” przekuć w działanie. Byliśmy przekonani, że chcemy w swoim przedsięwzięciu odnieść się do naszego patrona. Mieliśmy tylko kilka punktów zapalnych, takich jak: twórczość malarska oraz Teoria Czystej Formy Witkacego. Chcieliśmy przełożyć nasze rozumienie jego twórczości na ruch. Nie chcieliśmy w żaden sposób sugerować jednego tropu interpretacyjnego widzom, gdyż uważamy, że taniec/ ruch jest jedną z najbardziej otwartych form scenicznych. Być może stąd opis spektaklu jest nieco ogólny i niekonkretny, jednak w odróżnieniu np. od libretto baletowego, które wyraźnie tłumaczy „o czym tańczą”, woleliśmy pozostawić możliwość nadawania znaczeń widzom, a wręcz ich do tego zachęcić.
Definiując teatr tańca mam wrażenie, że zupełnie odmiennie podchodzimy do samego zagadnienia tańca, jego pojmowania. Taniec współczesny ciężko jednoznacznie skategoryzować. Obecnie do tego zagadnienia zalicza się różne style taneczne, które są pochłonięte przez ogólnie nazywany taniec współczesny. Na pewno taniec współczesny w znaczeniu „modern dance” (Martha Graham, Isadora Duncan…) bazuje na technice baletowej, o której Pan pisze. Taniec ten opiera się na ideach baletu, jednak jest formą luźniejszą, gdzie w zasadzie „wszystko jest dozwolone”. Zapewne dlatego tak trudno jest go zdefiniować. Obecnie stosuje się wszelkiego rodzaju połączenia, wplatając do ruchów kojarzonych z baletem elementy np. stylów ulicznych takich jak hip hop, breakdance, tańców ludowych, etnicznych, ale również formy nietaneczne (np. performance). I nadal mówimy wtedy o tańcu współczesnym jako bazie. W balecie klasycznym duży nacisk kładzie się na piękne, długie linie ciała. Tak samo może być w tańcu współczesnym, ale może być też zupełnie odwrotnie, gdy powiemy o świadomym łamaniu baletowego piękna. Taka sytuacja miała miejsce już m.in. w inscenizacji „Święta wiosny” z 1913 r. w choreografii(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... More Wacława Niżyńskiego. Oczywiście problem stanowi brak kodyfikacji tej wciąż rozwijającej się techniki. Nadal opieramy się na tekstach i definicjach o tańcu współczesnym, które zostały napisane w poprzednim stuleciu, a od pierwszych rewolucji minęło już sporo czasu. Podobnie jest z samym terminem teatr tańca, który jest problematyczny nie tylko dla historyków, badaczy kultury, ale też dla samych tancerzy/ aktorów. Bowiem książkowo teatrem tańca moglibyśmy określić chyba jedynie teatr proponowany przez Pinę Bausch. Dlatego wielu twórców stara się nie używać tego dość wąskiego określenia w odniesieniu do swojej pracy. Zapewne dlatego wolimy mówić o gatunku „teatr ruchu”, który zdaje się pozostawiać więcej przestrzeni do działania, także na styku różnych sztuk (taniec z reguły był kojarzony jako interpretacja muzyki, ale przecież może być też interpretacją malarstwa, albo nawet połączeniem malarstwa i tańca, połączeniem ruchu i słowa itd.). My staramy się podchodzić do tańca, który jest jednocześnie ruchem wielopłaszczyznowym tzn. taniec nie jest tylko określoną taneczną kodą, ale również m.in. pauzą, ekspresją twarzy, partnerowaniami, gestem, emocją, kolorem. W tym znaczeniu ruch to coś więcej niż skodyfikowany taniec.
Zgadzam się z Panem w sprawie wykluczających się zdań znajdujących się w ulotce („to forma teatru tańca, bazująca na tańcu współczesnym” oraz „balansuje na pograniczu tańca”). Myślę, że taka niespójność wyniknęła z budowy spektaklu. „Chrobot” to kolaż, na który składa się kilkanaście etiud. Praca nad każdą z nich wyglądała nieco inaczej, jednak w większości stosowaliśmy metody i ćwiczenia improwizacyjne, znane jako narzędzia tańca współczesnego. Niektóre etiudy są „bardziej taneczne”, jak np. długa choreografia(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... More, którą wykonujemy w połowie spektaklu. Jest to choreografia, która opiera się tylko i wyłącznie na technice tańca współczesnego. Jest również scena, w której tańcząc, wykonujemy elementy znane z walca, jednak nieco zmodyfikowane. Natomiast w naszym spektaklu są również sceny, które „balansują na pograniczu tańca”, np. scena chodzenia po kwadracie, wzbogacona o gesty, miny i pozy (tutaj mogłoby się pojawić słynne pytanie: kiedy zaczyna się taniec? Czy chodzenie też może być tańcem?). W ogólnym rozrachunku wychodzi, że cały spektakl balansuje na pograniczu podanych przez nas sztuk, czyli tańca (taniec współczesny), aktorstwa (np. monologi z dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... More „Gyubal Wahazar”, abstrakcyjna pieśń/ kołysanka wykonywana przeze mnie), muzyki (tak, jak słusznie Pan zauważył, jest to spektakl również muzyczny) oraz sztuk wizualnych (action painting, ale też wszystkie plastyczne sceny/ instalacje z ciał/ ciało jako forma). Oczywiście te dwa wykluczające się zdania pojawiły się w ulotce dlatego, że bardzo zależało nam, aby zaznaczyć, że osią tego spektaklu będzie taniec/ ruch/ ciało. Myślę, że najprostszym rozwiązaniem będzie usunięcie zdania o bazowaniu na tańcu współczesnym i pozostawieniu jedynie zdania o balansowaniu na styku różnych sztuk. Bardzo dziękuję za uświadomienie nam tej nieścisłości.
Napisał Pan bardzo interesującą rzecz odnośnie pomysłu stworzenia „Laboratorium teatru ruchu i tańca” oraz o sprawdzaniu przez nas widowni pod względem zainteresowania tego typu teatrem w repertuarowym teatrze dramatycznym. Jest to swego rodzaju spektakl eksperymentalny, ponieważ polska widownia teatrów repertuarowych nie ma skąd uczyć się czytania przedstawień, w których nacisk kładziony jest na ciało, a nie słowo, oraz w których fabuła nie zawsze jest istotna. Chcemy tworzyć miejsce otwarte nie tylko na słowo, ale również na taniec i uczyć ludzi obcowania z tego rodzaju formą wypowiedzi. U nas w teatrze działają regularne warsztaty aktorskie, mamy nadzieję, że kiedyś będziemy mogli prowadzić warsztaty teoretyczne oraz praktyczne z tańca. Wierzymy, że taniec w końcu zostanie w naszym kraju doceniony i przestanie być sztuką dla garstki pasjonatów.
Ogromnie cieszą nas i napawają optymizmem na przyszłość wszelkie konfrontacje z widzami po obejrzeniu „Chrobotu”. Naprawdę usłyszeliśmy już wiele przepięknych i zupełnie różnych interpretacji spektaklu. Mimo, że nie podajemy „na tacy” gotowych kluczy do czytania znaczeń zawartych w scenach, widzimy, że w teatrze ruchu możliwe jest „przeżycie bezpośrednie”. To tylko utwierdza nas w przekonaniu, że nasza praca ma sens.
Pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka Michalik
