Portret KRYSTYNY MEISSNER
Krystyna Meissner jako kreator i dyrektor imponujących teatralnych festiwali, „Kontakt” w Toruniu oraz „Dialog(gr. dialogos = rozmowa), 1. podstawowa forma wypowiedzi w d... More” we Wrocławiu, bywa apodyktyczna i niezależna, jest zawsze pewna swoich racji. Stać ją jednak również na romantyzm. Jeżeli zachwyci się nowym, nawet zupełnie nieznanym nazwiskiem, zrobi wszystko, żeby usłyszała o nim najpierw Polska, potem reszta Europy. W ten sposób umożliwiła debiut(fr. début), pierwszy występ na scenie, estradzie bądź w... More wielu markowym reżyserom.
W ciągu trwającej ponad pięćdziesiąt lat kariery zrobiła wiele dla popularyzacji teatru niemieckiego – zapraszając znakomite niemieckie przedstawienia, stworzyła unikatową przestrzeń, dzięki której polski teatr zyskał niezmiernie ważne źródło inspiracji.
Meissner – rocznik ’33 – jest dzieckiem wojny. Z wczesnego dzieciństwa zapamiętała likwidację getta oraz Powstanie Warszawskie. Po wojnie przeniosła się do Łodzi. Marzyła o studiach w Szkole Filmowej, gdzie studiowali już Wajda, Polański czy Kutz. Nie udało się. Podczas egzaminów wyczuła protekcjonalny ton komisji. Reżyseria filmowa w komunistycznej Polsce nie była zawodem dla kobiet. Krystyna skończyła najpierw studia polonistyczne, następnie dostała się na wymarzony Wydział Reżyserii, tyle że nie w Szkole Filmowej, ale w warszawskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej.
Przełomem w jej edukacji teatralnej był wyjazd do Londynu, a następnie do Paryża. W połowie lat pięćdziesiątych młodej studentce udało się wyjechać za granicę. Meissner odkrywała inny świat. Obserwowała, uczyła od najlepszych, doskonaliła języki. Doświadczenia z tej wizyty przydadzą się po wielu latach, kiedy sama będzie organizowała festiwale. W Londynie zetknęła się z Peterem Brookiem(ur. 1925), wybitny angielski reżyser teatralny, inscenizat... More i Johnem Gielgudem, w Paryżu z Jean Vilarem, twórcą festiwalu w Avignionie, René Clairem i Gérardem Philipem. „W pierwszych tygodniach czułam się w Londynie jak barbarzyńca ze Wschodu, ubogi krewny” – wspomina. – „Ale szybko się uczyłam, nadrabiałam książkowe zaległości, emocjonowałam wolnością”.
Teatralny debiut Krystyny Meissner w warszawskim Teatrze Ateneum był wydarzeniem. Mimo to, kolejne propozycje nie nadchodziły. Raz jeszcze powtórzyła się sytuacja z czasów egzaminów wstępnych do Szkoły Filmowej w Łodzi. Meissner wyraźnie dawano odczuć, że kobieta w PRL-u nie nadaje się do profesji reżysera. W końcu znalazła się w Białymstoku. Pracując w prowincjonalnych teatrach, uczyła się zawodu w praktyce. Repertuarowe realizacje na scenach Elbląga, Białegostoku, Torunia czy Bielsko-Białej, rzadko dawały jej jednak pełną satysfakcję, często były wyrazem artystycznego kompromisu i spełnienia dyrektorskich ambicji. W końcu udało się Meissner powrócić do Warszawy. Szczytowym osiągnięciem z okresu pracy w Teatrze Polskim była odważna adaptacja(łac. adaptare = przystosowywać), przystosowanie utworu li... More „Moralności pani Dulskiej” Zapolskiej z 1973 z tytułową kreacją Niny Andrycz(1912-2014), aktorka od debiutu związana z warszawskim Teat... More, ale najwybitniejszy spektakl zrealizowała w teatrze w Rzeszowie. Jej „Kniaź Patiomkin” Tadeusza Micińskiego był jednym z najciekawszych przedstawień 1979 roku. Meissner zdała sobie wówczas sprawę, że nie tylko potrafi przygotować dużą inscenizację, ale także dobrze panuje nad zespołem, potrafi nadzorować pracę całego teatru. „Najwyższy czas żebyś sama została dyrektorem” – usłyszała wówczas po raz pierwszy. „Dlaczego nie” – pomyślała. W gorącym politycznie okresie, na początku lat osiemdziesiątych, Meissner pracowała na Wybrzeżu. Do Gdyni przyjechała delegacja z teatru zielonogórskiego. „Chcemy żeby została pani naszym dyrektorem”. Meissner była członkiem „Solidarności”, nie PZPR, ale w gorączkowym okresie solidarnościowego karnawału, udało się przeforsować jej kandydaturę. Lubuski Teatr w Zielonej Górze prowadziła przez cztery sezony, doświadczenie tam zdobyte przydało się również w Toruniu, gdzie trafiła na zaproszenie dotychczasowego dyrektora, Marka Okopińskiego. Błyskawicznie wprowadziła na afisz wywrotowych autorów, od Różewicza, poprzez Bułhakowa i Babla, kończąc na Gombrowiczu, szybko zrozumiała też że gruntownych zmian wymaga odbywający się w Toruniu Festiwal Teatrów Polski Północnej. Zaczęła się mała rewolucja. Zamiast skromnej prezentacji spektakli z północnej części Polski, Meissner otworzyła szeroko granice. Zaczęła pokazywać w Polsce spektakle z Litwy i Estonii, wkrótce międzynarodowy festiwal „Kontakt” zyskał markę jednego z najważniejszych wydarzeń w tej części Europy. Pod adresem Meissner posypały się komplementy i nagrody: od prestiżowego „Paszportu Polityki” w uznaniu „za propagowanie polskiej kultury i teatru na świecie” po liczne wyróżnienia państwowe. Siłą festiwalu była autonomia autorskiej propozycji. Zamiast bazować na znanych, sprawdzonych nazwiskach, kuratorka ryzykowała, szukała nowych zjawisk i trendów. W ten sposób odkryła dla polskiego teatru wiele wspaniałych nazwisk.
„Ciągle słyszeliśmy wtedy w mediach o otwarciu, dla mnie jednak granice były wciąż szczelnie zamknięte, niewiele było wiadomo o tym, co teatralnie dzieje się w takich miejscach jak Estonia czy Syberia. Postanowiłam poszukać tam teatru i sprowadzić najciekawsze spektakle. To się sprawdziło”.
Do Torunia przyjeżdżali najwięksi: Nekrošius, Koršunovas, Arcybaszew, Hermanis, Purcărete, Marthaler, Platel, Polskę reprezentowali między innymi Lupa, Grzegorzewski, Teatr Ósmego Dnia.
Z okazji dwudziestolecia „Kontaktu” pomysłodawczyni festiwalu napisała: „Pokonać mentalną i intelektualną przepaść jaka dzieli Europę! Stworzyć przestrzeń, w której obie Europy, Wschodnia i Zachodnia, mogłyby się odnaleźć! Nawiązać kontakt! Walczyć o rozpoznanie statusu polskiego wobec pozostałych teatrów Europy i świata! To wyzwania, wobec których stanęła nasza polska, po-PRLowska rzeczywistość teatralna. I trzeba im było sprostać za wszelką cenę”.
Z Torunia trafiła do Krakowa. Propozycja objęcia dyrekcji Teatru Starego była kusząca, ale i ryzykowna. Meissner chciała wpuścić do skostniałego teatru świeże powietrze, zaprosiła do współpracy nowe nazwiska. Nie udało się. Nową dyrektorkę popierali reżyserzy, w tym Andrzej Wajda i Jerzy Jarocki, ale odrzucił zespół aktorski. Ostatnim jak dotąd przystankiem w dyrektorskiej karierze reżyserki był Teatr Współczesny we Wrocławiu. „Gratuluję władzom Wrocławia, że przekonały Kraków, by oddał im Krystynę Meissner” – ironizował Andrzej Wajda. Meissner objęła teatr w styczniu 1999 roku, zaraz potem zaczęła przygotowania do pierwszej edycji nowego międzynarodowego festiwalu który wkrótce stanie się teatralną wizytówką Wrocławia. Pierwszy „Dialog” otworzyli „Oczyszczeni” legendarny spektakl Krzysztofa Warlikowskiego według Sarah Kane. Przedstawienie Warlikowskiego wyznaczyło pułap zainteresowań, poszukiwań i inwencji nowej dyrektorki. Meissner nie obawiała się podejmować niewygodnych tematów, prowokowała do dyskusji wykraczających poza teatr. We „Współczesnym” za jej dyrektury odbyły się głośne premiery „Transferu!” Jana Klaty, spektaklu o zbiorowej pamięci, opowiadającego o przesiedlonych po wojnie Niemcach i Polakach, czy polsko-izraelskiego projektu „Bat Yam – Tykocin” składającego się z dwóch autonomicznych przedstawień, „Bat Yam” zrealizowała we Wrocławiu, z polskimi aktorami Yael Ronen, „Tykocin” z izraelskimi aktorami wyreżyserował Michał Zadara w Tel Awiwie. Największymi reżyserskimi osiągnięciami samej Meissner z tego okresu były spektakle „Np… Majakowski” według Majakowskiego oraz „Hopla, żyjemy!” inspirowany tekstami Gabriela Gracii Marqueza.
Krystyna Meissner z powodzeniem realizowała także spektakle telewizyjne (do historii gatunku przeszło widowisko „Wielkiego człowieka do małych interesów” Fredry z kreacją Bronisława Pawlika), realizowała spektakle operowe, wielokrotnie przybliżała polskim widzom dramaturgię niemieckojęzyczną: „Niepokoje wychowanka Törlessa” Roberta Musila, czy „Fernando Krapp napisał do mnie ten list” Tankreda Dorsta.
W 2009 roku, w wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej”, podkreślała: „Najpierw byliśmy przez lata zniewoleni, a potem łatwo daliśmy się ponieść lenistwu. Ale ciągle próbuję podsuwać motywację, prowokować do wyjścia z tego marazmu. Chciałabym, byśmy samodzielnie osądzali rzeczywistość, byli tolerancyjni, skłonni do konsensusu… Takie marzenie…”. Przyznana w tym roku reżyserce Nagroda Goethego jest potwierdzeniem że praca Krystyny Meissner u podstaw została doceniona. Marzenia się spełniają.
Łukasz Maciejewski
[Szkic napisany na zamówienie Goethe Institut]