Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

My w lustrze Leara

Jagoda Opalińska o „Learze” w warszawskim Teatrze Dramatycznym:

Lektura tego dramatu niesie szczególny rodzaj przenikającego wszystkich bohaterów oszustwa. Przenikanie na wskroś. Oszustwo na wylot. Właściwie tylko Kordelia, Kent i Błazen rozpoznają fałsz już w zarodku. Jakże skromny bilans, dodatkowo pomniejszony o błazeńską przestrzeń podporządkowaną in statu nascendi aktowi permanentnej demaskacji. A więc jedynie osamotniona heroiczna dwójka nie ulega mocy kłamstwa. Natomiast dookoła fruwają oszuści i oszukiwani.

Stygmat organicznego szalbierstwa dopełnia w inscenizacji Wawrzyńca Kostrzewskiego, (prem. Teatr Dramatyczny 29 V 2021), wyzuty ze złudzeń stygmat zagłady. Strukturalny rygor pięknie wsparty uszczegółowioną semantyczną polifonią. Ciekawy zamysł. Fascynująca realizacja.

Reżyser w programowym słowie pisze: „Nie chcę odbierać postaciom prawa do zaślepienia, do emocji”. I bogu dzięki, gdyż Szekspirowski dramat prowadzony ścieżką zamkniętych konstatacji traci metaforyczny pogłos. Nota bene inscenizatorski projekt nie tylko kształtuje długi łańcuch otwartych semantycznych tropów, ale – co istotne – z nich wyrasta. Choć nie zawsze mu w warstwie metaforyzacji pomaga czasem zbyt metalowy przekład Piotra Kamińskiego. Natomiast właśnie na linii wielowymiarowego sporu o prymat władzy wypuszcza pędy wszędobylskie oszustwo. Krzyczy konfrontowana z miłością wolność. Walczy wciąż nieujarzmiona, choć zdegradowana i zraniona prawda …

Taka plątanina rozrzuconych pytań odbija się w apokaliptycznej panoramie świata. Jej przesłanie dotyka całej materii scenografii (Martyna Kander), generuje precyzyjny ruch (Jarosław Stanek, Katarzyna Zielonka), uzasadnia system instalacji video (Franciszek Barciś). Groźne memento krąży wzdłuż i wszerz brzmienia oraz sensu wypowiedzi. Natomiast idąc dalej dźwiękiem, dialog nasyca się gęstą muzyką Piotra Łabonarskiego, która sięgnąwszy rejonów inferna poraża.

Lear jako tekst teatru zawiera cudowną, bo nieoczywistą dysharmonię dwu porządków przekazu. Mocno eksponowanej baśniowej przypowieści towarzyszy wizja ostatecznego rozrachunku. Echo moralitetu wraca zwielokrotnionym echem multiplikowanych otwartych symboli. Taki łańcuch dziwnych niedookreślonych powiązań tworzy aktorski plan. Jego epicentrum stanowią wizerunki władcy odsłaniające kolejne etapy wędrówki do sedna wiedzy o skundlonej kondycji człowieczeństwa.

Lear Haliny Łabonarskiej. Rola gigant. Już pierwsze kadry odrzucają myśl, iż bohater działa pod presją starczej naiwności. Jest siła każdego gestu. Jest żołnierski krok. Jest formatujący sylwetkę wodza mundur. Imponujący monolit, któremu aktorka nadała posągowy szlif obciążony szczególnego kształtu rysą. Ujawnia się ona przy reakcji na wszelkiej maści pochlebstwa. Fałszywki nasłuchiwane z pochyleniem głowy i przychylnym spojrzeniem. Ekpresja trzymana w cuglach królewskiej buty. Zapowiedź drogi przez mękę samoświadomości. Ciąg dalszy wyznacza seria nerwowych paroksyzmów wibrujących między utratą królewskich apanaży a odsłoniętym upokorzeniem. Jeszcze widać monarszy kontur, jeszcze słychać ton rozkazu. Warsztatowa selekcja sięga rdzenia majestatu. Lecz pomimo i ponad zęby szczerzy szaleństwo. Groźne w ekspresyjnym detalu. Nieubłagalne w dalszym locie ku sferom bezgranicznego zatracenia. Łabonarska tej drogi nie demonizuje. Ona ją uprzedmiatawia. Dzięki temu uruchamia się machina tragigroteski. I nie jest to efekt mniej lub bardziej zręcznego odkształcenia. Proces segmentacji dotknąwszy obszarów słowa i działania, ujawnia proces głębokiej atrofii. Dialog obumiera wraz z psychofizycznym oprzyrządowaniem wizerunku Leara. Ściśnięte do utraty sensu zdania. Splątane pół-gesty. Przedłużony stan agonalny. Wiwisekcja tuż obok syntezy. Ascetyczna wyrazistość uchwycona w Szekspirowsko – Beckettowskim lustrze.

Rola spowiedź, ale nie rola monodram. Spinająca inscenizatorskie ramy zagłada penetruje bowiem każdą warstwę uczestnictwa. Od indywidualnego planu po zbiorowy. Poćwiartowany, wielogłosowy dyskurs oraz dwu godnej artystycznej miary koryfeuszy. Tragicznie uwikłany w proceder zła Hrabia Gloucester Mariusza Wojciechowskiego. Nicowane środki wyrazu. Udręka w świetle bólu i w smudze patosu. A z drugiej strony obarczony samotnictwem Kent Łukasza Lewandowskiego. Prawda kamuflażu opleciona warsztatową dyscypliną. Chwilami tylko kontur, szkic do portretu, lecz pomiędzy słowami człowiek honoru współodczuwający gehennę Leara. Ciekawy zamysł i precyzyjna realizacja.

Teraz zbliża się moment młodych aktorskich wilków. Jednak najpierw dygresyjny przypis. Lear Gustawa Holoubka. Teatr Dramatyczny, sezon 1977 – przedstawienie Jerzego Jarockiego. W soczewce panoramy świata odbija się szaleństwo, któremu aktor narzucił status diagnozy. Obłęd dyktowany refleksją. Myślowy sprint per fas et nefas odsłaniany z biegiem wnikliwego osądu oraz wspaniałej autokontroli emocjonalnych spięć. Ślad aktorskiej maestrii zawsze wart pamięci., ale nie w tym rzecz.

Kostrzewski dał ludziom, którzy są dopiero kilka lat na scenie dialogi po szekspirowsku futrowane neurotyczną gorączką i równocześnie osadzone wśród absurdu, groteskowych zwrotów. Wymóg karkołomny zważywszy pulsujące semantycznymi odcieniami zbliżeniowe kadry. Stąd Holoubkowa dygresja. Tymczasem artystyczny rezultat pojawia się bez taryfy ulgowej. No może z jednym ale. Dykcyjne paprochy. Zresztą, co tu deliberować. Halinę Łabonarską słychać zewsząd, gdy – wszak utalentowanej – młodzieży zdarzają się połknięte końcówki, wyplute spółgłoski itd.,itp…. Natomiast znakomicie wybrzmiewa organiczny kontrast. Dysonans rzeźbiarskim dłutem wydobyty z wnętrza akcji, określa postać Edgara Mateusza Webera. Strategia grzechu interesująco umiejscowiona w charakterologicznym, zwichrowanym powinowactwie ze strategią, odrzucającej kodeks moralny, walki o władzę – Edmund Marcina Stępnia. Sadyzm w wyzutym ze złudzeń przymierzu z pozorem, czyli wizerunek kobietona modliszki – Regana Karoliny Charkiewicz oraz wizerunek kobietona lwicy – Goneryla Lidii Pronobis. Zaś tuż obok będący na rozdrożu między miałkim ego a presją agresywnego okrucieństwa, co widać i czuć – Książe Szkocji (Sebastian Skoczeń) oraz Książe Kornwalii (Konrad Szymański). Kontrastowo sygnalizowanej tajemnicy znakomicie strzeże KordeliaBłazen Agaty Różyckiej. Wycyzelowany reżyserski konterfekt, swoją drogą smaczne słówko i żal że zapomniane, zyskał intrygującą dychotomię. Prawa, butna, strzelająca prawdą między oczy królewska córka oraz uzbrojony w morale stosowne dla profesji, lecz niewątpliwie butny i niewątpliwie strzelający prawdą między oczy królewski błazen. Oczywisty rozdział społecznych funkcji i nieoczywista a symboliczna wspólnota postawy wobec ludzkiego kundlizmu. Brawo! Podziękowania należą się również dalszemu planowi (Tomasz Budyta, Kamil Mróz, Karol Wróblewski) za autentyczną obecność w szekspirowsko-beckettowskich plenerach.

Krytyk tyż człowiek. Może mu się zdarzyć skok na bok tematu. Jednak akurat mój jest ad vocem przedstawienia. Otóż pewnego wieczoru po przyjściu z teatru Halina Łabonarska – dla przyjaciół Łaba – zanotowała kilka uwag o swoim Learze. Mały tekst na małej kartce wysłany do bliskich sms-em. Znalazłam się wśród adresatów. Potem trochę gadałyśmy przez telefon i poprosiłam Łabę o możliwość uszczknięcia gdzieś kiedyś cytatu. Dostałam zgodę, choć autorka się zdziwiła, mówiąc, że to przecież wierszykowy drobiazg. No i proszę państwa właśnie teraz nadeszła pora, by rzecz we fragmencie, który mnie szczególnie poruszył, ujawnić.

Mój Lear otwarty na przestrzeń kosmiczną.

Boleśnie rozdarty w pogoni za miłością!

W butach z filcową podeszwą –

– samotne dramatyczne scherzo!

Bez szansy! Bez tchnienia!

Komicznie rozpięty na jednej strunie –

Nad przepaścią, która nie daje nadziei.

Wielkość pierwotna, która nie powróci!

Finale momento! Crescendo! I c i s z a!

……………………………………..

W kulisach oddech! Oddech!

Czy mój?…Czy Leara?…

Jagoda Opalińska

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.