Tomasz Miłkowski pisze w „Przeglądzie” po premierze MEIN KAMPF w stołecznym Teatrze Powszechnym:
Jakub Skrzywanek, reżyser „Mein Kampf” w warszawskim Teatrze Powszechnym był asystentem Oliviera Frljicia podczas realizacji „Klątwy”. Rozczarowany blokadą dialogu po tej premierze na pewien czas odsunął się od głównego nurtu teatru i zajął się spektaklami dla dzieci. Jednak powrócił do spraw, które go nurtują. Teraz stawia odważnie ze współtwórcami „Mein Kampf” pytania nie tyle o to, jak to niegdyś z hitleryzmem bywało, ale o to, jak te – wydawałoby się z sukcesem przezwyciężone – idee faszystowskie odradzają się w społecznej świadomości.
To ważne przedstawienie, nawet jeśli nie pod każdym względem perfekcyjne – dyskusyjny jest prolog, ilustrowany gimnastyką gołych pośladków aktorów, nazbyt obciążający fizycznie aktorów koniec pierwszej części (przez co część tekstu nie dociera), ale to detale, jeśli zważyć całość, i to nie tylko antyfaszystowską wymowę spektaklu, ale także jego realizację.
Gra zaledwie sześcioro aktorów, ale wspomagani muzyką, czasem wideo, sugestywną scenografią tworzą widowisko, w którym widz poznaje proces narodzin programu Hitlera. W akcie pierwszym towarzyszymy dojrzewaniu bohatera w domu rodzinnym, jego ucieczce i tułaczce, wreszcie odkryciu idei nacjonalistycznych – szczególnie silnie oddziałuje opowieść snuta przy zupie przez Klarę Bielawkę o wzbieraniu fali odrażającego antysemityzmu. W akcie II uchylamy drzwi do kuchni partyjnej, Hitler opisuje sposób upowszechnia swoich idei – Arkadiusz Brykalski odsłania kulisy propagandy (tej prawdomówności miał potem Hitler żałować). W akcie III mamy do czynienia z utrwalaniem zasad ideowych, a przede wszystkim mitem czystej rasy. Aleksandra Bożek czyta fragmenty „Mein Kampf” poświęcone hodowli czystych rasowo Niemców, marzeniom o zdrowej rasie, nieskażonej żadnymi ludzkimi „odpadami”, a pozostali, a także i ona, figlują w scenach służących rozmnażaniu, podczas których śpiewają piosenkę „Dla Ciebie chcę być białą”, znaną z międzywojennego filmu „Czarna Perła” Eugeniusza Bodo. Zderzenie złowieszczych zapowiedzi zapisanych w „Mein Kampf” ze słodko-idiotyczną piosenką do usypiających taktów fokstrota, kontrast eugeniki i romansu to prawie terapia wstrząsowa, której poddają widzów aktorzy, wytwarzający w tym spektaklu pełną napięcia atmosferę. Każdy wnosi swój wkład w temperaturę spektaklu, malującego stopniowe narodziny faszyzmu.
Logika tego procesu jest boleśnie czytelna. Obserwując powstawanie jednego z najhaniebniejszych manifestów, jakie zna ludzkość, do którego pozornie przez lata całe nie było dostępu, doznajemy wrażenia, że przenikanie faszyzmu do świadomości dokonuje się bez mała mimochodem. Czasem, zgoła taktownie i kulturalnie. I nagle padamy ofiarą swego rodzaju deja vu. Okazuje się, że tezy głoszone przez twórcę NSDAP znamy zupełnie z innych ust. Dlatego ten spektakl działa jak szczepionka.
Tomasz Miłkowski
MEIN KAMPF, słowa: Adolf Hitler, reż. Jakub Skrzywanek, dramaturgia(gr. dramatourgia), 1. twórczość dramatyczna, ogół utwo... More Grzegorz Niziołek, scenografia i kostiumy Agata Skwarczyńska, muzyka Karol Nepelski, ruch Agnieszka Kryst, wideo Magda Mosiewicz, Teatr Powszechny, premiera 23 marca 2019
