Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

KSIĘŻNICZKA W NARODOWYM?

 

Historię „Księżniczki na opak wywróconej” znamy dobrze i nie o dramacie Calderona chciałbym pisać. Na większą uwagę zasługuje wystawiona na scenie imitacja, czyli podróbka, tłumaczenie bowiem byłoby czymś innym i nieprzypadkowo tak właśnie nazywa swój tekst Rymkiewicz. To jakby inna wersja językowa, a nie tylko przekład. To coś znacznie bogatszego i bardziej spontanicznego. Rymkiewicz przybliża komedię mistrza hiszpańskiego baroku za pomocą języka nam współczesnego. Nie znaczy to zaś, że język ten jest banalny czy potoczny – zachowuje wiele walorów poetyckich.

 

Można traktować dramat i spektakl jako zabawę konwencjami i czyni to wielu interpretatorów. Możliwe także, iż intencje autora ku temu właśnie zmierzały. Nie jest to jednak teatralna kostka rubika, którą moża dowolnie przestawiać i bawić się nią samą, bo Calderon zasługuje na coś więcej. Siła i wnikliwość tekstu nie pozwalają nam zapomnieć, że rozgrywa się przed nami uniwersalna maskarada męsko-damskiego kontredansa. Bardzo serio i bardzo do końca. Jednak taniec w finale spektaklu, który jako żywo nawiązuje do tego z programu „Gwiazdy tańczą na lodzie”, jest ukłonem w kierunku telenoweli. Calderon na takie traktowanie nie zasługuje, bo – o ile wiem – nie podpisał żadnej umowy z telewizją. Zapewne usłyszę zarzut: jeśli na tej scenie 40 lat temu „Balladyna” mogła jeździć hondą, to czy dziś Piotr Adamczyk nie może w finale tańczyć na lodzie? Ależ może, odpowiem, tylko że jedynie dla tego faktu nie warto było odbudowywać Teatru Narodowego. Nastał nam jaśnie panujący kapitalizm i jest kilka scen w Warszawie, gdzie taki taniec, nawet pod dyktando Calderona, byłby na miejscu. Życzyłbym sobie jednak, aby podobne incydenty odbywały się jak najdalej od Sceny Narodowej.

W tej scenicznej adaptacji dramatu niezwykle ważnym elementem jest scenografia. Przez niemalże cały spektakl widzimy jej dwa główne elementy: fontannę i karuzelę. W sposób oczywisty ilustrują odmienne światy uczuć, namiętności i męsko-damskich komplikacji. Cała akcja rozgrywa się w przestrzeni od fontanny do karuzeli i od karuzeli do fontanny. Karuzela – co jasne dla każdego – jest naprzemiennością, wibrowaniem, jej istotą jest pęd, który oszałamia, ale nie wiedzie naprzód, w jakąkolwiek dal – nigdzie się nie posuwamy, cały czas jesteśmy w tym samym miejscu. Na karuzeli. I kręcimy się w kółko. Fontanna ma równie oczywiste i narzucające się odniesienie do świata męsko-damskich uniesień i powikłań. O ile karuzela nawiązuje do świata kobiecego, o tyle fontanna jest skojarzeniem ze światem męskich reakcji (wysmukły penis otoczony wodą). Pomysłodawczynią scenografii jest Barbara Hanicka.

W obsadzie aktorskiej, obok występującego gościnnie Piotra Adamczyka, z ekipy Narodowego występują Marek Barbasiewicz, Henryk Talar i Małgorzata Kożuchowska. Najmilszą niespodzianką jest to, że pozostali aktorzy dorównują swoim znanym kolegom i w spektaklu nie ma słabych ról. Zarówno Ewa Konstancja Bułhak, Kinga Ilgner, Monika Dryl, Anna Ułas, a także Arkadiusz Janiczek i Robert Jarociński, wraz z Grzegorzem Małeckim i Wojciechem Solarzem tworzą bardzo wyrównany zespół i czuć tu rękę mistrza Jana Englerta, który jest reżyserem całości. Nie ujmując nic z zasług Emilowi Wesołowskiemu jako twórcy układów tanecznych, podtrzymuję swoje zastrzeżenia, co do ich charakteru w tej adaptacji. Słowa pochwały za układ szermierczy należą się Tomaszowi Grochoczyńskiemu, a za scenariusz walk Wiesławowi Chmielińskiemu.

Na uwagę niezaprzeczalnie zasługuje fakt uniwersalności charakterystycznych cech relacji damsko-męskich, które celnie uchwycił Calderon, a spektakl w Narodowym pomysłowo wyeksponował. Pewna niezmienność, struktura nieredukowalna w tej sferze, nawet w epoce redefiniowana płci, tożsamości i relacji, zachowuje swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości po przemianach ustrojowych, obyczajowych, społecznych. Nie wszystko jest więc kwestią umowy międzyludzkiej, społecznej, państwowo-politycznej lub ekonomicznej. Spektakl w tej adaptacji zabawnie, acz niegłupio o tym przypomina, stawiając tym samym koncepcje genderowe pod znakiem zapytania, za co mu chwała. Wolałbym jednak bez tańca na lodzie, pozostając w przestrzeni między karuzelą a fontanną. Ta mi odpowiada.

 

Bogdan Falicki

 

 

 

„Księżniczka na opak wywrócona” w imitacji Jarosława Marka Rymkiewicza, premiera 24 kwietnia 2010 r., Sala Bogusławskiego w Teatrze Narodowym;

reżyseria Jan Englert, scenografia Barbara Hanicka, muzyka Maciej Małecki, reżyseria światła Wojciech Puś, układy taneczne Emil Wesołowski, układ szermierczy Tomasz Grochoczyński, scenariusz walk Wiesław Chmieliński

 

 

 

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.