Fragment szkicu pióra Bożeny Frankowskiej, poświęconego Marii Bechczyc Rudnickiej, ktory ukażę się jako jeden z kolejnych tomików Alafabetu Krytyki Tetaralnej nakładem polskiej sekcji AICTMiędzynarodowe Stowarzyszenie Krytyków Teatralnych (Associ... More.
MARIA BECHCZYC-RUDNICKA
Dziś byłaby uważna za krytyka niemodnego, nie nadążającego rzekomo za swoim czasem, może za krytyka lekceważonego. A mimo to dziś czytana jawi się jako krytyk wybitny wśród najwybitniejszych.
Pisarka, dziennikarka, tłumaczka, krytyk teatralny, kierownik literacki teatru, urodziła się 1 lutego 1888 w Warszawie, zmarła 6 czerwca 1982 w Lublinie.
Pierwsze recenzje teatralne napisała dopiero w 1945 w lubelskim dwutygodniku "Zdrój". Miała wówczas 57 lat. W dwa lata póżniej została kierownikiem lubelskiego Teatru Miejskiego (obecnego Teatru im. Juliusza Osterwy) Pełniła tę funkcję lat siedemnaście. W roku 1952 wybrano ją prezesem Oddziału Lubelskiego Związku Literatów Polskich. W 1960 objęła funkcję redaktora naczelnego lubelskiego pisma literackiego "Kamena". Miała wówczas 74 lata. W sześć lat póżniej (1966) wydała pierwszy zbiór recenzji teatralnych pt. Godziny osobliwe. Ostatnią recenzję teatralną napisała w roku 1982 z przedstawienia Pamiętników pana Paska , mając 94 lata.
"Była nestorką polskiej krytyki teatralnej, zjawiskiem niezwykłym w naszym życiu teatralnym. W wieku lat dziewięćdziesięciu i więcej nie tylko była człowiekiem w pełni sprawnym fizycznie i umysłowo, lecz aktywnym w stopniu rzadko spotykanym u młodszych. Towarzyszyła przez blisko cztery dziesięciolecia teatrowi lubelskiemu (…) interesowała się żywo tym wszystkim, co działo się w teatrze polskim i europejskim, wiele podróżowała, docierając zarówno do miast położonych daleko od wielkich ośrodków kulturalnych, jak i do Paryża, Berlina, Moskwy czy Leningradu." Tak napisał Roman Szydłowski, prezes Klubu Krytyki Teatralnej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w artykule Maria Bechczyc Rudnicka, zamieszczonym w zbiorze szkiców i wspomnień z dziejów lubelskiego teatru pt. Jego siła nas urzekła… (Lublin 1985, s. 444).
Była "fenomenem polskiej krytyki teatralnej". Nie tylko z powodu niezwykłego układu drogi zawodowej. Ale także z powodu wagi wypowiadanych myśli oraz taktu i kultury, z jakimi formułowała spostrzeżenia, uwagi, oceny.
Była wśród nas, a bardzo mało wiedzieliśmy o znaczeniu jej dorobku krytycznego. Czytana dzisiaj, postawiona obok najgłośniejszych w dwudziestoleciu międzywojennym (Boy, Irzykowski, Terlecki, Zawistowski), prównywana z najlepszymi po II wojnie światwoej (Zygmunt Greń, Józef Kelera, Konstanty Puzyna) niespodziewanie zajmuje w polskiej krytyce miejsce nie tylko osobne i własne – to było wiadome od dawna, ale nieprzeczuwanie wysokie. Upływający czas i dzisiejszy poziom krytyki teatralnej w Polsce (merytoryczny, zawodowy i kulturalny) dodaje znaczenia sposobowi, w jaki towarzyszenia teatrowi lubelskiemu i polskiemu, jej opisom codziennego dnia teatru, jego wielkich zwycięstw i bezprzykładnych porażek, jej obronie prawa inscenizatora do swobody i eksperymentu oraz jej stanowczego sprzeciwu wobec lekceważenia sztuki dramatopisarza i kunsztu aktora. Była znana i zauważana, a przecież z perspektywy lat wydaje się zbyt mało doceniana za życia i zauważana jakby nie w pełni. Publicystyka Marii Bechczyc Rudnickiej dziś czytana olbrzmienieje w swoim znaczeniu. I pewnie z czasem będzie rosła coraz bardziej, jawiąc się jako trudny do osiągnięcia wzór zawodowego, mądrego i eleganckiego towarzyszenia teatrowi przez krytyka. Barwna biografia, postawa wobec świata i ludzi, miejsce, jakie zajęła w kulturze Lublina, znaczenie w polskiej krytyce teatralnej i życiu literackim – to temat nie na szkic, ale na ważną i potrzebną monografię. Jej książki, recenzje, publicystyka przeczytane dziś na nowo urastają niesłychanie, zadziwiając trafnością, przenikliwością i niezawisłością sądów. Zdradzają szeroką znajomość polskiej i światowej literatury, europejskiego teatru XX wieku (z autopsji!), wypowiedzi krytyków teatru Młodej Polski, okresu międzywojennego i kilku dziesiątków lat po II wojnie.
Bożena Frankowska