Przejdź do treści

Yorick nr 44 (styczeń 2016)

Przegląd Teatralny i Literacki ISSN 2080-9980

Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Politycy i sztuczna krew

Tomasz Miłkowski o premierze JULIUSZA CEZARA w warszawskim Teatrze Powszechnym:

Manipulacja, demagogia, cyniczna gra, wszystkie chwyty dozwolone. To nie jest świat miłych pań i panów, choć niektórzy uchodzą za szlachetnych. Za ludzi honoru. To świat polityki, w którym liczy się tylko zwycięstwo.

Taki obraz rzeczywistości wyłania się ze spektaklu Barbary Wysockiej w Teatrze Powszechnym, choć Szekspir został tu przykrojony do wymiarów naszych czasów. Kończący spektakl fragment z wystąpienia Wojciecha Jaruzelskiego, ogłaszającego wprowadzenie stanu wojennego, miał uświadomić opornym widzom, że mowa tu była o polityce dzisiaj uprawianej. Takie uwspółcześniające doraźne podpórki są świadectwem niewiary we własne siły. Skoro przez dwie godziny nie udało się widzów przekonać, aby zaczęli się bać, to na koniec trzeba ich ich postraszyć Generałem: Uwaga, autorytaryzm nadchodzi, jak grzmiała jedna z posłanek w naszym Sejmie.

Dowiedz się więcej »Politycy i sztuczna krew

Wizja lokalna Hamleta – „Udając ofiarę” w reż. Krystyny Jandy na deskach Och-Teatru

Tomasz Domagała pisze na swoim blogu http://domagalasiekultury.blog.pl :

Wala, główny bohater sztuki „Udając ofiarę” braci Priesniakowów, pracuje w policji, zajmując się na co dzień odgrywaniem ofiar przestępstw podczas wizji lokalnych. Udaje też ofiarę w życiu prywatnym. Osierocony właśnie przez ojca, nie mogąc pogodzić się z tym faktem, obarcza winą za rodzinną tragedię swoją matkę oraz brata zmarłego – Piotra. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że matka z wujem mają się ku sobie, co zaognia konflikt między nimi a młodym człowiekiem. Dramat rozpoczyna się snem, w którym ojciec Wali nawiedza go, oskarża swoją żonę i brata o morderstwo oraz nakazuje synowi zemstę.

Dowiedz się więcej »Wizja lokalna Hamleta – „Udając ofiarę” w reż. Krystyny Jandy na deskach Och-Teatru

Teatr, który mnie kochał

Alicja Müller o teatralnym Krakowie w minionym roku „jako miejscu pełnym sprzeczności” w ogniu gwałtownych polemik:

Marcin Świetlicki we wstępie do swojego jubileuszowego tomu wierszy zebranych napisał, że poezję robi się z antymaterii. W obliczu ostatnich, ale i – niestety – teraźniejszych wydarzeń w krakowskim (chociaż oczywiście nie tylko) świecie teatralnym, chciałoby się przedmowę poety sparafrazować i powiedzieć, że „teatr – jeśli chcemy nazywać go Teatrem – powinno robić się przeciw. Przeciw każdej instytucji, jakkolwiek by się nie nazywała. Przeciw niesprawiedliwości. Przeciw głupocie. Przeciw złym ludziom. Teatr jest ryzykiem. Teatr jest odwagą. Teatr jest niebezpieczny. Wszystko inne to łatwo przetłumaczalne na język nienawiści bajdurzenie. I tyle”i.

Dowiedz się więcej »Teatr, który mnie kochał

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: U KRESU SIŁ

HRABINA BATORY w reżyserii Wiktora Rubina:

Chyba tracę cierpliwość. Byłem zaintrygowany Joanną Szaloną i prawdziwie zafascynowany Carycą Katarzyną duetu reżysersko-dramaturgicznego Wiktor Rubin i Jolanta Janiczak, ale z każdym kolejnym przedstawieniem tej pary jest coraz gorzej. Hrabinę Batory z Teatru Żeromskiego w Kielcach obejrzałem resztką sił. Wszystko w tym przedstawieniu jest udawane: głębokie treści, feministyczne zaangażowanie, teatralny eksperyment.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: U KRESU SIŁ

Nova Scena z musicalem

Nova Scena Teatru Roma pozwala na coś, czego dotychczas w musicalach rzadko doświadczaliśmy. Na intymność. To już nie wielkie show odbywające się gdzieś poza nami, które oglądamy z perspektywy widza, ale bliska historia dziejąca się obok nas. Pozwalająca znaleźć się w środku wydarzeń, otulić muzyką (w tym miejscu specjalny ukłon w stronę świetnej orkiestry pod dyrekcją Jakuba Lubowicza) i przeżyć ją nieco inaczej niż w sposób, do jakiego przywykliśmy.

Dowiedz się więcej »Nova Scena z musicalem

Chiny w powszechnym bigosie

Gdyby spektakl KRZYCZCIE, CHINY obejrzał Konstanty Puzyna:

Gdy 1 września 2014 roku Paweł Łysak przejmował dyrekcję Teatru Powszechnego im. Zygmunta Hűbnera w Warszawie z rąk Roberta Glińskiego, teatralne środowisko było zachwycone. Głośno mówiło się, że autor niekwestionowanego sukcesu Teatru Polskiego w Bydgoszczy ma jak największe szanse, aby podźwignąć warszawski Powszechny z zapaści. Nie protestowano, gdy nowy dyrektor odmładzał i odnawiał zespół aktorski, pokładano wielkie nadzieje we wprowadzanych zmianach. Czy słusznie?

Dowiedz się więcej »Chiny w powszechnym bigosie

ANKIETA KRYTYKA – ANDRZEJ WIRTH

Dane biograficzne: Andrzej Tadeusz Wirth, urodzony we Włodawie 10 kwietnia 1927 roku. Studia filozoficzne na UW, doktorat na UWr. Krótki okres pracy w Muzeum Narodowym. Przekłady niemieckojęzycznych dzieł (Brecht, Dürrenmatt i inni). Praca na uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych (NY, Yale, Harvard). Założenie Instytutu Teatrologii Stosowanej w Giessen…

Związki z teatrem: Instytut Teatrologii Stosowanej – realizacja tzw. teatrologii praktycznej; reżyseria performansów, m.in. wg „Decyzji” Brechta (USA)…

Debiut recenzencki: Teoria Brechta i spotkania z praktyką w Berliner Ensemble zajmowały mnie w młodości. Była to moja inicjacja również, jeśli chodzi o krytykę teatralną…

Biogram recenzencki: Eseje i recenzje, ukazujące się w gazetach jak i w formie zbiorów książkowych; juror na Kaliskich Spotkaniach Teatralnych…

Dowiedz się więcej »ANKIETA KRYTYKA – ANDRZEJ WIRTH

Portrety krytyków: Andrzej Tadeusz Wirth

W przeprowadzonym przez Thomasa Irmera wywiadzie-rzece Andrzej Wirth opowiada o swoim dzieciństwie. O latach spędzonych w rodzinnej Włodawie, które wspomina jakby były „z Czechowa”. O swoim ziemiańskim pochodzeniu, na które krzywo patrzeli później towarzysze z czasów PRL-u. Wreszcie o przerwaniu idylli, wybuchu wojny i ucieczce. W pewnym momencie teatrolog wspomina, jak groziła mu deportacja do obozu koncentracyjnego. Dzięki pomocy byłych służących wyznania mojżeszowego udało się tego uniknąć. Wśród rozmów o dramatycznych losach znajduje się nagle miejsce na przekorę: „Żeby zbić z tropu niemieckich przyjaciół, mówię zawsze, że uratowali nas Żydzi”.Dowiedz się więcej »Portrety krytyków: Andrzej Tadeusz Wirth

Z fotela Łukasza Maciejewskiego: KAWA I PAPIEROSY

NIEZNOŚNIE DŁUGIE OBJĘCIA Iwana Wyrypajewa w Teatrze Powszechnym:

Kiedy miałem dwadzieścia parę lat furorę zrobił czeski film „Samotni” Davida Ondříčka, wcale nie dlatego że był taki znowu wybitny, ale oddawał ducha tamtego czasu, nawiązywał idealny kontakt z moimi rówieśnikami. Był naszym kinem. Chodziliśmy na „Samotnych” wiele razy, oglądaliśmy dzieło Ondříčka przed balangą, po balandze, przed kawą, po papierosach.

Zupełnie niedawno wybrałem się na spektakl „Nieznośnie długie objęcia” Iwana Wyrypajewa do Teatru Powszechnego i od razu uderzyła mnie imponująca liczba widzów z wejściówkami czekającymi w foyer. To były głównie młode, inteligentne twarze, podejrzewam, że w większości studenci i licealiści. Podczas spektaklu siedzieli wszędzie, gdzie się tylko dało, niektórzy z braku wolnych miejsc cały spektakl oglądali na stojąco. Brawo na stojąco bili już wszyscy. Nie było wątpliwości, że plotka poszła w miasto, a „Nieznośnie długie objęcia” czeka bardzo długi teatralny żywot. Mamy teatralny hit.

Dowiedz się więcej »Z fotela Łukasza Maciejewskiego: KAWA I PAPIEROSY

Oklaski cichną i trzeba szukać czegoś nowego

Z Bartoszem Porczykiem rozmawia Tomasz Miłkowski

Niedawno reżyserował pan Amadeusza Shaffera we wrocławskiej szkole teatralnej. To przypadek czy świadomy wybór, a może nostalgia, bo w Amadeuszu pan debiutował?

Od Amadeusza się zaczęło – to było moje pierwsze wyjście na scenę, grałem różne drobne role, byłem lokajem, byłem jakimś świętym, zakonnicą. Wtedy byłem na II roku, spektakl robili studenci IV roku pod opieką Waldemara Zawodzińskiego, więc to było dla mnie ekscytujące wydarzenie – już samo wejście najpierw na scenę studyjną, a później do Teatru Jaracza, gdzie „Amadeusz” został przeniesiony. Potem zapomniałem o tym spektaklu, a bardzo go lubiłem. Wtedy się zastanawiałem, którego z głównych bohaterów mógłbym zagrać, czy Salieriego, czy Mozarta. Najpierw myślałem o Mozarcie, bo jest taki fajny, biedny, ale dzisiaj myślę, że Salieri ma o wiele więcej do zaoferowania.

Dowiedz się więcej »Oklaski cichną i trzeba szukać czegoś nowego

Kordian, czyli Polacy

Na koniec roku wracam do KORDIANA w inscenizacji Jana Englerta w Teatrze Narodowym, który aż natrętnie rezonuje ze współczesnością. Kwestia Szatana – „Jak się rozejrzeć, wszystkie takie same” nie chce odkleić się od pamięci. Oto poszerzona wersja recenzji opublikowanej wcześniej na łamach tygodnika „Przegląd”:

Kordian, czyli Polacy

Takie przedstawienie zdarza się raz na dziesięć lat albo i rzadziej. Przedstawienie, które podtrzymuje wiarę, że teatr nadal jest zdolny wadzić się z tym, co najważniejsze, że posiada wewnętrzne siły, dające szansę tworzenia wielkich, sugestywnych wizji. Tak jest tym razem. Inscenizacja „Kordiana” wedle scenariusza i w reżyserii Jan Englerta w Teatrze Narodowym, przygotowana z myślą o jubileuszu 250-lecia teatru, jest takim właśnie wyjątkowym przedstawieniem. Choć jubileuszowe, to nie ma nic wspólnego z okolicznościową celebrą. Żywe, nawet drapieżne, teatralnie zachwycające i mądre.

Dowiedz się więcej »Kordian, czyli Polacy

Z fotela Maciejewskiego: UFO NASZE CODZIENNE

 „PŁATONOW”, reż. Konstantin Bogomołow, Narodowy Stary Teatr:

Czechowowi nic nie grozi. Ustanowił wzorzec portretu psychologicznego w teatrze. Bohaterowie twórcy „Wiśniowego sadu” i „Płatonowa” bawią się w cierpienie, ponieważ cierpią naprawdę, nie potrafią jednak zdefiniować, dlaczego tak jest, skąd się to bierze, skąd cała ta nostalgia. Zagadują małe dramaty, zapijają je herbatą, leniuchują i dedukują. Nuda jest częścią egzystencji, dobrym wytłumaczeniem bezwładu.

W najnowszej adaptacji „Płatonowa” w reżyserii Konstantina Bogomołowa bezwład „czechowowskich ludzi” niewiele ma w sobie wdzięku, budzi jednak nie tyle sprzeciw, co zrozumienie. Oni to my. Bezkształtni, bezpłciowi, z wyjałowioną fantazją. „Płatonow” w reżyserii Bogomołowa także śmieszy, ale od dawna nie miałem w teatrze poczucia, że uśmiechnięty grymas części widowni brzmi brutalnie, autoironicznie. Samo-obnażenie.

Dowiedz się więcej »Z fotela Maciejewskiego: UFO NASZE CODZIENNE

Performatolog, czyli młot na „Kordiana”

W osobliwy sposób uczcił 250. rocznicę urodzin Teatru Narodowego w Warszawie Dariusz Kosiński, performatolog (dawniej: teatrolog) z Uniwersytetu Jagiellońskiego, pełniący również obowiązki zastępcy dyrektora Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego. Otóż na portalu tegoż Instytutu (e-teatr) pomieścił felieton Jubileusz. Kulminacja, w którym dał wyraz swej niechęci wobec jubileuszowej premiery Kordiana w reżyserii Jana Englerta.

Dowiedz się więcej »Performatolog, czyli młot na „Kordiana”

Artysta czy menadżer

Kto powinien stać na czele instytucji artystycznej?Artysta czy menadżer? Po naradzie w ZASP-ie zastanawia się Tomasz  Miłkowski:

To pytanie, jak powracająca melodyjka powraca w dyskusjach środowiskowych, zwłaszcza wśród ludzi teatru. Nie wiadomo bowiem – nie ma tu ustalonych jednolitych kryteriów i nawet nie wiadomo, czy takie być powinny – kto jest pożądanym zwycięzcą rozpisywanych konkursów na dyrektora teatru: artysta czy menadżer? Reżyser czy geolog, choreograf czy inżynier? Pytania można mnożyć, ale nie rzecz w takich czy innych zgrabnych figurach stylistycznych, ale o namysł, kto jest gwarantem poziomu artystycznego teatru. Wiadomo, że każdy mówiąc o Teatrze Narodowym w Warszawie nie wskaże dyrektora-menadżera Krzysztofa Torończyka, ale Jana Englerta jako lidera tej sceny. Już nieco inaczej będzie i bardziej zawile w przypadku Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana, w którym funkcję dyrektora pełni artysta, Andrzej Seweryn [na zdj.]. Mimo to dyrektor pracuje z pomocą dwóch zastępców, jednego d.s. artystycznych (jest nim Jarosław Gajewski) i drugiego d.s. administracyjnych. W tym przypadku mamy więc do czynienia z duumwiratem kierownictwa artystycznego.

Dowiedz się więcej »Artysta czy menadżer

Kordian przymierza kostiumy

Prawie wszystkie realizacje „Kordiana” kończyły się nie najlepiej dla ich twórców. Jak da sobie radę Jan Englert? – pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie. Odpowiedź na to pytanie już znamy: Poradził sobie wyśmienicie, zarówno inscenizator jak i cały zespół Teatru Narodowego:

„Kordian” Juliusza Słowackiego chodzi za Janem Englertem od dawna. Wprawdzie Kordiana Englert nigdy nie zagrał, ale w „Kordianie” występował. Przed niemal 40 laty grał Mefista w inscenizacji Erwina Axera. Postać, upleciona z kilku innych (Doktora, Chmury, Diabła, Adiutanta), przykuwała uwagę demonizmem, przewrotnością, mocą wpływania na ludzkie losy. W zgodnej opinii recenzentów tą rolą Englert przyćmił resztę obsady. W telewizyjnym widowisku na podstawie „Kordiana”, które podpisał jako reżyser (1994), zagrał Cara. Dwuczęściowy spektakl budził podziw rozmachem, ale recenzenci marudzili, że przy okazji zagmatwał sensy dramatu. Podobne opinie dominowały po wcześniejszej premierze „Kordiana” w reżyserii Englerta w stołecznym Teatrze Polskim (1987). Dowiedz się więcej »Kordian przymierza kostiumy

WSTYD

Groteskowy układ zdarzeń. Absurdalne aż do granic paradoksu zwroty akcji. Danse Macabre szczerzących zęby sądowych werdyktów…

Proszę państwa, tu nie chodzi o żaden postmodernistyczny scenariusz. Rzecz tyczy być albo nie być stołecznego Teatru Kamienica. A że wciąż krąży plotka o eksmisji, stąd i moje pytania. Kto wywołał cały spór? Dlaczego? Cui bono?

Z jednej strony konfliktu znaleźli się artyści – zapaleńcy: Justyna Sieńczyłło, Emilian Kamiński oraz rzutki zespół aktorsko-administracyjno-techniczny. Za nimi siedem lat budowy sceny, ściśle mówiąc trzech scen we wnętrzach kamienicy – Aleja Solidarności 93. Pęczniały koszty. Malały środki. Rosły kredyty. Wreszcie powstał teatr, któremu już strzyka kolejna siódemka.

Dowiedz się więcej »WSTYD

LILKA i jej tajemnice

Już kilka lat temu Joanna Żółkowska [na zdj.] wpadła na pomysł, aby przybliżyć osobowość poetki, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, zwanej przez najbliższych Lilką. Jej wiersze nie zostały zapomniane nigdy, ale nowego impulsu, aby zainteresować się losami poetki dostarczył jej niedawno wydany tom wspomnień, WOJNĘ SZATAN SPŁODZIŁ. ZAPISKI 1939-1945 w opracowaniu Rafała Podrazy.

Pierwszy szkic do spektaklu LILKA, CUD MIŁOŚCI zobaczyliśmy rok temu na scenie kameralnej Teatru Polskiego w Warszawie. Teraz odbyła się premiera, najpierw w Nowym Sączu, patronie przedsięwzięcia, a kilka dni temu (23 listopada) w Warszawie, na tej samej samej scenie Teatru Polskiego.

Dowiedz się więcej »LILKA i jej tajemnice

Jak ten czas boli

W przypadku autora Mary Stuart łatwiej byłoby wskazać rejony sztuki, których nie uprawiał niż definiować Jego własną przestrzeń artystyczną.

Wolfgang Hildesheimer. Niemiec z urodzenia. Palestyński emigrant z rodzinno – politycznych uwarunkowań. Obywatel Europy z wyboru. Szwajcarski rezydent z potrzeby serca. Niezwykłą osobowość. Człowiek wielu pasji i talentów. Projektant wnętrz, malarz, grafik, scenograf, tłumacz, dramatopisarz, prozaik, eseista. A jakby tego było mało, podczas drugiej wojny światowej oficer brytyjskiego wywiadu.

Dowiedz się więcej »Jak ten czas boli

Butoh – kontynuacja

W listopadzie polscy teatromani i miłośnicy tańca mieli szczególną ucztę. Do Krakowa, Warszawy i Poznania przyjechał znakomity tancerz butoh – Yoshito Ohno, syn Kazuo Ohno (1906-2010), jednego z twórców tego stylu.

Czym jest butoh? To nie tyle rodzaj tańca, określony sposób poruszania się, ile filozofia, jaka leży u jego podstaw i stan umysłu. Jego istotą jest poznanie wartości życia i tajemnicy śmierci. Nie chodzi w nim o opowiadanie jakiejś fabuły, ale o znalezienie relacji ze światem, o przekaz emocji.

Dowiedz się więcej »Butoh – kontynuacja

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.