Glooria!
GLOORIA!
Był chór Marka Dąbrowskiego, był sztandar, był Chopin, „Gaudeamus”,były mowy, byli laureaci. Wspaniali laureaci, ludzie, którzy dbają o to abyśmy zdrowi byli. I była, naturalnie, zaproszona publiczność, błyskały flesze. W Starej Pomarańczarni duch króla Augusta przypatrywał się nowemu theatrum, bardzo tym razem specyficznemu, bo z teatrem mającemu niewiele wspólnego a teatralnego bardzo. A wszystko to za sprawą prof. dr hab. n.med. Jerzego Woy – Wojciechowskiego, który rzecz ową super teatralnie przedstawił. I wykonawcom, którzy z teatrem tyle maja wspólnego, że i coraz na widowniach jako widzowie zasiadają. No, niektórzy z nich, tych lekarzy znamienitych, mają za sobą przeszłość teatralną, jak choćby sam Jerzy Woy – Wojciechowski, który swego czasu kabaret „Eskulap” założył i był w nim reżyserem, kompozytorem a i aktorem niejednokrotnie. Ale ad rem…
Po raz czternasty już wręczono naszym wybitnym eskulapom, nie tylko tym bardzo utytułowanym, medal „Gloria Medicinae”. Medal to szczególny, bo przyznawany od czternastu lat przez Kapitułę Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. Lekarze lekarzom – to rzecz cenna i zarazem szczególna. Na te dwie godziny zniknęły spory, zniknęła zawiść, zazdrość, wzajemne urazy, niechęci, walki.
