Rok Wajdy – od wielu miesięcy o tym wiedzieliśmy.
I rozpoczęły się malownicze szykowania. Wajda jest malowniczy.
Ja, siłą rzeczy – doba jest mocno ograniczona – skupiam się na Festiwalu Andrzeju Wajdy w Suwałkach, któremu z Andrzejem Pągowskim dyrektorujemy, i – wierzcie albo nie – będzie to w tym roku prawdziwa torpeda jeśli chodzi o nazwiska, gości, pomysły i oprawę. Napisałem też ogromny tekst o „Kobietach Wajdy”, chyba udał się na tyle, że będzie miał swoje reperkusje wydawnicze i kuratorskie. Ale na tym musiałem jednak poprzestać. Przepraszam zatem w tym miejscu kilkanaście (chyba już nawet kilkadziesiąt) instytucji, szefów kin, DKF’ów, pomysłodawców przeglądów, także poza Polską, którym musiałem odmówić. Nie mam czasu. I już go w tym roku niestety nie znajdę.
A ponieważ miałem tę świadomość, bardzo chciałem w sposób oryginalny, mniej typowy, uhonorować Wajdę w „Przywróconych arcydziełach”, zrobić coś nietypowego.
Szybko do głowy przyszły mi „Powidoki”, ostatni film mistrza.
I młodzi aktorzy, cała grupa, dla których ten film był debiutem. Są też ostatnim już pokoleniem mogącym powiedzieć o sobie: „Zaczynaliśmy u Wajdy. Zaczynaliśmy pod okiem Wajdy”.
I w poniedziałek, w Krakowie, w MOS’ie, to moje marzenie się spełniło. Trzy dni po setnych urodzinach Andrzeja Wajdy, w dziesięć lat po realizacji filmu, do Krakowa przyjechali przede wszystkim ci, którzy u boku Wajdy wtedy zaczynali:
Mateusz Rzeźniczak
Bronisława Zamachowska
Tomasz Włosok
Adrian Zaremba
Mateusz Janicki
Był z nami także wspaniały Mariusz Bonaszewski (trzykrotnie z Wajdą pracował).
I była żywa rozmowa.
Żywa jak filmy Wajdy. Chwilami dotkliwa, uśmiechnięta, dowcipna, przekorna.
Dla każdego z nich, dla Pana Mariusza również (przejmująca była jego opowieść o konflikcie z Wajdą, o ich skomplikowanej relacji), spotkanie z reżyserem okazało się naznaczające: mnie z tej listy nie wyłączając.
To spotkanie to także opowieść o losach aktorskich i ludzkich: Mateusz Rzeźniczak, wspaniały, był moim studentem, to jest zawsze niezwykła więź, Bronia – kiedy grała w filmie miała tylko czternaście lat – studiuje dzisiaj wzornictwo (Strzemiński ją naznaczył, można powiedzieć), Tomek Włosok – wybitny aktor(łac. actor), osoba grająca jakąś rolę w teatrze lub fi... More i mój przyjaciel też, Adrian Zaremba – ładna, spokojna, bardzo dobra kariera zawodowa, Mateusz Janicki – pozostał w Krakowie, jest filarem zespołu Teatru Słowackiego, ale i świetnie radzi sobie filmowo przecież, o Mariuszu Bonaszewskim nie wspominam, bo nie wypada.
Losy ludzkie, losy filmowe, powidoki,
Dobrze było nam razem tego wieczoru.
Wajda kochał młodych ludzi, młodych aktorów, to była jedna z jego czołowych cnót.
Opowiadał Tomek Włosok („Powidoki” to była pierwsza rola Tomka w ogóle): „Wajda mówił nam, że zawsze bardzo mu zależało na spotkaniu ze Strzemińskim. I takie spotkanie mogło się odbyć, ale akurat wtedy Wajdzie coś wypadło, grzech zaniechania. I dlatego w „Powidokach” chciał, żebyśmy byli w tym filmie kimś w rodzaju młodego Andrzeja Wajdy. Młodymi ludźmi, którzy bardzo chcą słuchać artysty, uczyć się od niego, żeby zapamiętać jak najwięcej”.
Jestem pewien, że w poniedziałek było Panu Wajdzie z nami bardzo dobrze.
[Foto: Jarek Kmieć]
