Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Lektury Yoricka: Między światłem a cieniem. Jan Holoubek w rozmowie z Cezarym Łazarewiczem

Świetnie to się czyta. Rozmowa dwóch miłośników kina wciąga, jak każda opowieść o autentycznej pasji. Niemal niespostrzeżenie z tej kolorowej opowieści o przymierzaniu się do zawodu filmowca, wyłaniają się fragmenty biografii Jana Holoubka, jego dorastaniu u boku sławnych rodziców, silnej więzi z czułą Mamą, dochodzeniu do partnerstwa z ojcem-mentorem, od którego przejmie wiele cennych rad. Będzie się też musiał „wyzwalać” od ciężaru nazwiska, które z jednej strony wiele ułatwiając, z drugiej przez wiele lat stanowiło rodzaj wyzwania, Musiało sporo czasu upłynąć, nim bohater wywiadu-rzeki mógł pracować na to samo, ale już swoje nazwisko, nie oglądając się na dorobek rodziców.

Wbrew oczekiwaniom nie poszedł do łódzkiej filmówki na studia reżyserskie. Ojciec poradził mu, żeby zadbał o fach, bo fach trzeba mieć w ręku. A reżyseria filmowa to zajęcie nader niepewne. Co innego operatorka – na operatorów zawsze będzie zapotrzebowanie.

Poszedł więc na studia operatorskie i nie żałuje. Zresztą w szkole stosunek do tych na reżyserii był, łagodnie mówiąc, kpiarski: „Wpajano nam – mówi Jan Holoubek – że reżyserzy są bałwanami, którzy się na niczym nie znają. To my operatorzy naprawdę wiemy, jak się kręci filmy”. I rzeczywiście, potwierdziły to doświadczenia studenckie – system kształcenia reżyserów daleki jest od ideału, często stają się niewolnikami fachowców, bez operatorów czują się na planie jak dzieci we mgle. Nie żałuje więc studiów operatorskich, przeciwnie, uważa, że to dzięki nim poznał film od podszewki, dowiedział się tak wiele o technicznej stronie produkcji, o planowaniu, o świeceniu. Rasowy reżyser powinien to wiedzieć.

Wszystko, a więc filmowy „bzik” wziął Jan Holoubka od dziecka. To się zaczęło od pierwszej kamery wideo, która rodzice kupili wcale nie dla niego, ale aby za jej pomocą upamiętniać rozmaite rodzinne wydarzenia, przede wszystkim związane z ukochanym i rozpieszczanym „Jasiem”. A Jaś już się z kamerą nie rozstał, przykleił się do niej, przez oko kamery oglądał świat, nawet gdy niczego nie zapisywał.

Film to praca zespołowa, powtarza wiele razy Holoubek, i pewnie ma rację, choć zdaje sobie sprawę z tego, że to reżyser, czyli pierwszy na planie musi trzymać cugle w ręku, wszystko wiedzieć i zarządzać, nawet jeśli targają nim wątpliwości. Tylko tak można ten mechanizm opanować i podporządkować sobie.

Widać niezgorzej to mu wychodzi, skoro na jego filmy i seriale spada deszcz deszcz nagród. Począwszy od pierwszej dorosłej produkcji, czyli filmu paradokumentalnego – rozmowy Gustawa Holoubka z Tadeuszem Konwickim „Słońce i cień”. Okazało się, że to testament Ojca, ale także przepustka dla Jana Holoubka do własnego kina. Wtedy uwierzył w siebie i uwierzyli w niego inni. Bez tej wiary nie narodziłby się reżyser.

Yorick

Między światłem a cieniem. Jan Holoubek w rozmowie z Cezarym Łazarewiczem, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025

PS. Książka jest pięknie ilustrowana, ale redakcja nie ustrzegła się przykrej myłki – na stronie 145, jak zauważyła Marzena Dobosz – tekst nagle się urywa i kawałek książki ginie w chmurze, na stronie 146, choć temat jest kontynuowany, ale nie ten sam wątek. Jak zwykle, nigdy dość sprawdzania.

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.