Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Otchłań czyśćca pod Wawelem

Czy można opowiedzieć zwięźle o sprzedaniu diabłu duszy za młodość? Odbyć szybko wnikliwą podróż w polską tożsamość, na styku narodowych legend i uniwersalności Fausta? Przyglądnąć, jak Stary Aktor oddaje duszę diabłu za szansę zagrania najważniejszych ról w 60-letniej odsłonie Krakowskiego Teatru STU! – pisze Andrzej Piątek o przedstawieniu „Pan Twardowski. Faust krakowski” Krzysztofa Jasińskiego w Krakowskim Teatrze Scena STU.

Jasiński genialnie i precyzyjnie syntetyzuje tu tradycję i nowoczesność, przestrzeń literacko-kulturową Goethego i 60-letnią historię Krakowskiego Teatru Sceny STU – niepostrzeżenie i lekko przechodząc od poczucia humoru do tonów szlachetnych na miarę romantycznej powieści.

Czarnoksiężnik Twardowski jest lustrem Fausta, który próbuje wyjść poza ludzkie ograniczenia, co kończy się przegraną z „nieokreśloną nieskończonością”.

W przestrzeni, którą Katarzyna Wójtowicz gospodaruje oszczędne dobierając akcenty symboliczne nakierowane na budowanie nastroju tajemnicy bytu. Kostiumy Anny Czyż, nutą surrealizmu określają dwoistość natury postaci, co widać u Mefistofelesa. Muzyka Piotra Rościszewskiego zagęszcza magię poszczególnych scen.

Krzysztof Pluskota to Mefistofeles „przerażająco ludzki”, „piekielnie” inteligentny, który cynizmem magnetyzuje scenę i jest też rodzajem wodzireja scenicznej akcji. Mistrzowsko panuje nad każdym gestem i słowem. To Mefisto, lecz na scenie względem pozostałych postaci reżyser. Dla Młodego Fausta „ojciec”, który ma z nim relację toksyczną, niemniej ojcowską. Zatem, czy jako diabeł, który uosabia zło, nie jest również lustrem, odbijającym pragnienia Młodego Fausta?

Taki Mefisto, to nie jarmarczny diabeł, ale wyrafinowany intelektualista, który „pracuje” na ludzkim materiale, znając doskonale mechanizmy. Demonizm objawia w spokoju i ironii. Pakt z nim nie jest w sferze legendy, lecz metaforą współczesnych wyborów.

Andrzej Róg – Stary Faust wnosi postacią przytłaczające ciężary doświadczenia i bólu przemijania, godność niesłuchanego, starego mędrca, rodem z kultury antycznej, którego wiedza nie jest już mocą, lecz raczej izoluje od reszty świata. Kwestie mówione nasyca dziwnym lękiem, nie o siebie, a raczej współczesny świat, którego można się bać.

Pieczołowicie opracowana postać Starego Fausta mieści lęki współczesnego człowieka, a w Starym Aktorze dojrzałą mądrość artysty, który ma w perspektywie pożegnanie sceny.

Młody Faust Marcina Januszkiewicza bucha energią i chęcią życia, ale ma w tej gonitwie chwile zatrzymania dla refleksji. Jednak mimo to bardziej wnosi na scenę drapieżną żądzę odzyskania utraconego czasu. Młodość sprawia, że ma też naiwną wiarę w oszukanie przeznaczenia. Pokornieje, kiedy zderza się z brutalną rzeczywistością paktu z Mefistofelesem.

W roli Młodego Aktora raczy nas pięknie mówionymi współczesną modą tekstami wielkiej klasyki – od zawsze obecnej na scenie Krzysztofa Jasińskiego – lekko, szlachetnie, zrozumiale, z czułością i czujnością na słowo – „odśpiewywane”.

Beata Rybotycka dyskretną posągowością siostry Barbary wprowadza miarę szlachetności, graniczącej z uśmiechem. Joanna Pocica – siostra Anna, i Katarzyna Cichosz – siostra Małgorzata, absorbują nas erotyzmem, po części czyniąc też zrozumialszymi relacje Fausta i Twardowskiego o podłożu w psychikach.

A co dzieje się w naszych psychikach? Kiedy dla wygody bezgranicznie akceptujemy algorytmy? Płacąc wolnością, prywatnością, empatią? Wszak w dobie naukowych manipulacji można zachować młodość na nie wiadomo jak długo. „Pakt z Mefistofelesem” nabiera tu nowych znaczeń. Czy nie jesteśmy Faustami?

Jasiński stawiając Fausta przed lustrem czarnoksiężnika Twardowskiego, stawia nas też przed tym samym zwierciadłem. Z pytaniem, o granicę, której przekroczenie niszczy człowieczeństwo. Wolność, która kończy się tam, gdzie pycha nakazuje zająć miejsce Stwórcy. Może ocalenie leży nie w wiedzy czy młodości, lecz akceptacji śmierci? Kim jest „mędrzec”, który „ma prawo” decydować w imieniu i „dla dobra” świata? Wreszcie, czy potrafimy wyjść poza narodowe mity, czy też jesteśmy skazani na wieczne zawieszenie między marzeniami?

Przedstawienie Jasińskiego nie tylko wizualnie olśniewa, ale intelektualnie stymuluje. Wiele dowiadujemy się o sobie, kiedy goniąc za wiedzą i znaczeniem, wpadamy w pułapkę pychy, tracąc zdolność do dobrego przeżywania życia.

Brakowałoby tu czegoś niezwykle ważnego, gdyby Jasiński nie wprowadził akcentów związanych z mitem i fenomenem Krakowskiego Teatru STU, ludźmi, którzy tu byli twórczo i ślady zostawili, zapamiętanymi dożywotnio tekstami i piosenkami.

W tle sceny pojawiają się zdjęcia Zauchy, Grechuty, Wodeckiego, Maryli Rodowicz, Treli, Nowickiego, Jerzego Stuhra, Andrzeja Grabowskiego, Iwony Bielskiej. „Wielka brygada Krakowa”, czyli „Szalona lokomotywa”. Sceny z „Exodusu”, „Spadania”, „Hamleta”, „Wariata i zakonnicy”, „Wesela” i in. ważnych spektakli. Są też wplecione w przedstawienie teksty Szekspira, Witkacego, Wyspiańskiego, melodie Kantego i Grzywacza – wyśpiewane przez Rybotycką.

To jest ta „wartość dodana” przedstawienia, które jest także o duszy sprzedanej nie diabłu, ale sztuce, i cenie, jaką się za to płaci.

Andrzej Piątek

N/z Beata Rybotycka – siostra Barbara, Marcin Januszkiewicz – Młody Faust, Joanna Pocica – siostra Anna i Katarzyna Cichosz – siostra Małgorzata.

Archiwum Krakowskiego Teatru Scena STU.

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.