Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Dalejże, na Krzyżaka

Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda.

Kiedy jednak oglądałem „Krzyżaków”, nie mogłem się uwolnić od wspomnienia zdjęcia Konrada Adenauera w płaszczu krzyżackim (1958). Leciwy kanclerz, który został wówczas honorowym członkiem Zakonu, odwołał się do wzorca Rycerza-Zakonnika jako szermierza cywilizacji. Wywarło to jak najgorsze reakcje w Polsce – Sienkiewicz tkwił w nas za mocno, nadal tkwi, by przełknąć taką obelgę. Tym śladem utożsamienia Krzyżaka z Niemcem, podążył najwyraźniej Jan Klata, nawet jeśli jego intencją było ośmieszenie tego związku.

Uwiarygadniają te skojarzenia wyświetlane na horyzoncie sceny zdjęcia dokumentalne, przywołujące czasy hitlerowskiego najazdu, obozów koncentracyjnych, drutów kolczastych Auschwitz, brutalnych egzekucji. Na scenie harcują rycerze i zakonnicy, a na ekranie robią swoje Niemcy spod znaku swastyki. Chcąc nie chcąc, spektakl Klaty, choć teatralnie znakomity, myślowo ląduje na prawicowej mieliźnie: oto największe zagrożenie czyha na nas z Zachodu, a nie ze Wschodu, gdzie toczy się wojna. U Sienkiewicza też tak jest. Rzeczypospolita zmaga się z Tatarami, ale polscy rycerze lgną do bitki z Krzyżakami. I w końcu, jak wszyscy wiemy, dochodzi do wielkiej bitwy, zwycięskiej dla Rzeczypospolitej, choć politycznie niewykorzystanej.

Bitwa grunwaldzka w spektaklu Jana Klaty wypełnia drugi akt – przy czym od razu trzeba dodać, że pokazana po trwającej kwadrans przerwie sama trwa zaledwie kwadrans, co po niemal dwuipółgodzinnym pierwszym akcie zakrawa na celowy żart.

U Klaty ta zwycięska bitwa niekoniecznie jest zwycięska, to raczej ustawka kibolska, zapiekła jatka, która kończy się pobojowiskiem usłanym przez trupy obu walczących stron. I na koniec tak naprawdę nie wiadomo, kto komu tu sprawił łomot, mimo znaczącego udziału członków Bractwa Rycerskiego Warmińska Dzika Kompania. „Wszyscy tłuką się ze wszystkimi, heavy metal huczy rozkręcony na pełny regulator, jazgot rośnie, aż wszyscy umierają” – jak celnie komentował te scenę Eryk Maciejowski. Klata jest bezwzględny w swojej diagnozie, może nieodkrywczej, ale jasnej: wojna zawsze jest przegrana.

Trochę szkoda potencjału tego widowiska, że tak niepostrzeżenie (może i dla siebie) skręca w stronę sentymentów endeckich. Bo przecież ma w sobie takie struny, na których można by wygrać głębokie przewartościowanie polsko-niemieckich relacji. Świadczą o tym dwie potężne, emocjonalnie silne, mistrzowsko zagrane sceny: przebaczenie, kiedy Jurand (Cezary Studniak) odstępuje od pomsty nad komturem Zygfrydem, który sprowadził na jego córkę i cały ród nieszczęście. i scena wyrzutów sumienia, jakie komtura (Marian Czarkowski) nachodzą.

To skądinąd fascynujące w tym spektaklu – balansującym na pograniczu groteskowej przesady, niemal kiczu i czystej, lirycznej prawdy. Tak krystalicznej jak brzmi pieśń wykonywana przez Danusię (Agnieszka Giza-Gradowska) i Jagienkę (Małgorzata Rydzyńska) „Gdybym ja miała skrzydełka jak gąska” – takie też są pełne czułości i namiętności relacje Zbyszka (Maciej Cymorek) z pannami, piękną Danusią i mężną Jagienką.

Aktorskich osiągnięć jest w tym spektaklu więcej, co wystawia dobre świadectwo teatrowi z Olsztyna, by tylko wymienić soczystą rolę Maćka z Bogdańca (Maciej Mydlak).

Wielu twórcom tego widowiska należą się słowa uznania, począwszy od scenografii i kostiumów, niezwykle zabawnych – wojowie i rycerzy zakonni w puchatych srebrnych zbrojach wyglądają jak kukiełki na chudziutkich nóżkach – a przy tym przekornie upiorowych, przez warstwę muzyczną, projekcje aż po scenariusz, który z powieści Sienkiewicza wydobywa esencję i wątki pomijane, jak choćby miejsce kobiet w zakonie, role profetycznych patronek Polski (królowej Jadwigi) czy furor wojenny ogarniający mężczyzn.

Jan Klata kolejny raz dał przedstawienie, które stawia przed Polską wiele pytań i niewygodnych obserwacji. Nawet jeśli czasem jego sugestie budzą wątpliwości czy pytania, to nie można im odmówić wysokiej temperatury.

Tomasz Miłkowski

KRZYŻACY Henryka Sienkiewicza, scenariusz Jan Klata, Ishbel Szatrawska, reżyseria i oprac. muz. Jan Klata, scenografia Mirek Kaczmarek, choreografia Maćko Prusak, projekcje wideo Natan Berkowicz, Teatr im. Stefa Jaracza w Olsztynie, premiera 13 września 2025.

[Fot. Karolina Jóźwiak/ mat. Teatru]

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.