Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Anatomia dotyku w oparach miejskiej dżungli, czyli „Lekcje tańca” bez taryfy ulgowej

Proszę Państwa, żyjemy w epoce ustrukturyzowanej alienacji. Z jednej strony nasze telefony wibrują od nadmiaru powierzchownych, cyfrowych kontaktów, z drugiej – na samą myśl o prawdziwej, fizycznej bliskości i odsłonięciu własnych słabości reagujemy panicznym lękiem. Współczesny teatr publiczny, tonący nierzadko w dotowanych z państwowej kasy, pretensjonalnych dekonstrukcjach, próbuje nas uczyć o tolerancji i wykluczeniu, zazwyczaj krzycząc ze sceny za pomocą mętnych, publicystycznych frazesów. Tymczasem Teatr im. Adama Mickiewicza w Częstochowie sięga po kameralny tekst Marka St. Germaina „Lekcje tańca” w reżyserii Anety Groszyńskiej (ach te wspomnienia z akademickiej wspólnej ławy…). I tu pojawia się ów cudowny paradoks: to właśnie ta rzekomo prosta komedia obnaża naszą emocjonalną ułomność skuteczniej, niż niejeden awangardowy, wielomilionowy manifest.

Fabuła na papierze mogłaby zwiastować katastrofę. Oto Senga, kontuzjowana tancerka zmuszona do porzucenia kariery (Hanna Zbyryt), spotyka na swojej drodze Evera, profesora w spektrum autyzmu, dla którego najdrobniejszy dotyk jest niewyobrażalną torturą (Bartosz Kopeć). Ileż to razy widzieliśmy podobne schematy, z których wylewała się blada, niedokrwista, tania propaganda sukcesu, kończąca się uściskiem dłoni na tle zachodzącego słońca? Niejeden gryzipiórek z pewnością zżymałby się na samą myśl o takiej lukrowanej wtórności. Jednak Groszyńska (nie jestem tu w żadnym razie stronniczy!) z żelazną konsekwencją odrzuca pokusę łatwego, hollywoodzkiego sentymentalizmu. Zamiast operomydlanego banału, serwuje nam brutalnie szczerą wiwisekcję dwojga rozbitków życiowych, rozpaczliwie miotających się w swoich nowojorskich, wyizolowanych twierdzach.

W tym spektaklu nie uświadczymy żadnych inscenizacyjnych fajerwerków, które miałyby maskować braki warsztatowe – cała uwaga skupia się na ascetycznej, lecz niezwykle funkcjonalnej scenografii Mai Zęgoty oraz, przede wszystkim, na gigantycznym kunszcie dwojga aktorów. Bartosz Kopeć jako uciekający przed światem profesor tworzy kreację wybitną (a rola to arcytrudna!), misternie omijając pułapkę medycznej karykatury. Jego paniczny lęk przed bodźcami to w istocie mikrokosmos „wielkiego mechanizmu świata”– bezdusznego, hałaśliwego z narzuconymi z góry normami, które miażdżą nadwrażliwą jednostkę. Z kolei Hanna Zbyryt z brawurą i niewybrednym, życiowym humorem portretuje kobietę, której ciało – dotychczasowe narzędzie triumfu i zawodowej potęgi – stało się jej największym, bolesnym więzieniem. Co najważniejsze – udaje jej się zwycięsko wybrnąć trudnego zadania kontrapunktowania specyficznej roli Bartosza Kopecia. 

Tytułowe lekcje tańca nie są tu jedynie pretekstem do komediowych gagów, choć tych – podanych z iście farsową werwą i fenomenalnym wyczuciem rytmu – na scenie nie brakuje. Pod płaszczykiem ostrego dowcipu i fizycznej niezgrabności kryje się tu jednak głęboko obywatelski imperatyw. Przedstawienie to w sposób absolutnie nienachalny, ale z żelazną precyzyją edukuje widza o tym, jak funkcjonować obok neuroróżnorodności, nie wpadając przy tym ani na sekundę w nudny ton akademickiego wykładu.

Częstochowska inscenizacja to absolutny dowód na to, że aby stworzyć teatr mądry, angażujący i przywracający elementarną godność ludzkim zmaganiom, nie trzeba epatować skandalem ani produkować donosów na publiczność. Wystarczy świetnie skonstruowany literacko tekst, reżyserski słuch na prawdę psychologiczną i dwójka artystów, którzy z chirurgiczną precyzją rozbrajają nasze własne lęki. To wspaniała lekcja rzemiosła, z której niejeden zadufany w sobie, stołeczny salon mógłby dziś wyciągnąć bardzo konkretne wnioski. A i last but not least stanowi ten spektakl dobrą rozrywkę dla steranych szarą codziennością częstochowian.

Konrad Szczebiot

[Fot. Piotr Dłubak/ Teatr Adama Mickiewicza w Częstochowie]

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.