„TERMOPILE POLSKIE” REŻ. JAN KLATA
Wszyscy już się wybrali, a ja na końcu (chociaż spektakl grany będzie latami, nie mam wątpliwości) – „Termopile polskie” w Teatrze Narodowym.
Nie dlatego, że nie chciałem, tylko nie mogłem – wszystkie wcześniejsze terminy miałem po prostu zajęte. No, ale się udało.
Ja z Klatą mam różnie, rozmaicie, bardzo dobre rzeczy („Sprawa Dantona” we Wrocławiu), znakomite („Wesele” w Krakowie), i haniebne też („Król Ubu” w „Starym”). Drażni mnie i fascynuje. To chyba dobrze, bo nie nudzi.
„Termopile”. Miałem poczucie, że to jest teatr. Niby bzdura, teatr to teatr, co za głupoty stary wypisujesz. A jednak. Teatr.
To nie jest takie proste. Nie-teatru jest najwięcej. I czasami, często, mam tego dosyć. I zdradzam teatr z wyrachowaniem, a kiedyś, lata temu, biegałem na wszystko z bijącym sercem. Już nie bije wcale albo bije mniej. A tu był teatr.
I wielka idea Teatru Narodowego – żeby na wypasie, ale mądrze, ale wielkimi literatami, z wykrzyknikiem, z pytajnikiem, z trzema kropkami. Z wszystkim, czego unikamy zwyczajowo.
Tak było właśnie. Polska, wielka i marna, Miciński jako patronat bolesny. I widowisko wielkie i atrakcyjne zarazem. Kostiumy, scenografia, światło.
No, w Narodowym jesteśmy jednak.
Wszyscy piszą, i to jest słuszne, o profetyzmie, że historia się powtarza, że Putin, Ukraina, to i tamto, zamknąłem oczka na owe doraźności.
Mnie zafrapowało w tym spektaklu bardziej zanurzenie w przeszłości, w głębokiej przeszłości, tłumaczenie mechanizmów, najgorszych decyzji, najstraszniejszych. Nic nie jest proste, ale i właśnie z tego powodu jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy. Na barykadach z atłasu, z lycry, z betonu.
Stenka – królowa (nie tylko caryca Katarzyna), i zespół, naprawdę zespół, granie zespołowe (a w Narodowym zdarzało się pod tym względem rozmaicie), no i Jan Frycz-Poniatowski. Genialny słaby król. Janek, mój Janek, nie napiszę więcej, bo serce mi pęknie.
Najważniejsza scena przedstawienia – Stanisław August Poniatowski tańczy „jak mu zagrają”.
Chochoły, chocholi taniec.
Łukasz Maciejewski
