„Klub kawalerów” garściami czerpie ze „Ślubów panieńskich” Aleksandra Fredry – panny zaciekle broniące się przed zamążpójściem, zastępując kawalerami, zaciętymi wrogami ożenku. Czym to się kończy, z góry wiadomo, rzecz w tym, jak do tego końca dojdzie. Bałucki korzysta więc z pomysłu swojego wielkiego poprzednika i choć nie dostaje mu talentu poetyckiego, trudno mu odmówić ogromnej zręczności w konstrukcji dramaturgicznej. Toteż, nie wzbudzając w sobie nadmiernych oczekiwań estetycznych, znaleźć można w „Klubie kawalerów” doskonały materiał dla teatru. Świetnie zdaje sobie z tego sprawę Krystyna Janda, która po raz kolejny bierze na warsztat komedię Bałuckiego, „Klub kawalerów” reżyserowała już w Teatrze Telewizji (2001) i dowodzi jak doskonale można bawić się na tej wydawałoby się staroświeckiej komedii.
Na scenie Och-Teatru, o bardzo specyficznej przecież przestrzeni, widzimy restaurację z końca XIX wieku, którą zaludniają panowie w eleganckich tużurkach i panie w pięknych sukniach (dzieło Tomasza Ossolińskiego), z oszałamiającymi wręcz kapeluszami (dzieło Marty Galik). Wszystko to niesłychanie cieszy oko, ale równie silnie cieszy ucho, bo potyczki słowne, zderzenia charakterów, oczekiwań i pomyłek stanowią źródło kaskady humoru.
O sile tego przedstawienia decydują aktorzy. Błyszczą tutaj w dobrej formie dawni aktorzy Teatru Montownia na czele z Rafałem Rutkowskim, jako Piorunowiczem, gwałtownikiem, złośnikiem, a jednocześnie zazdrośnikiem. Dopełnia to męskie grono kreacja Tomasza Drabka, znanego z kabaretu Pożar w Burdelu, który zachwyca onieśmieleniem omdlewającego wiecznie Nieśmiałowskiego i ukazana w oszałamiającym tempie taneczna wręcz rola Michała Zielińskiego, który jako nomen omen Motyliński przemienia się z zawołanego wroga kobiet w ich dozgonnego wielbiciela.
Równie wyraziście prezentują się kreacje kobiet. Stonowaną rolę zatroskanej mamy wdowy tworzy Maria Seweryn, z którą kontrastuje Pelagia Dziudziulińska Izabeli Dąbrowskiej, zawsze tworząca atmosferę napięcia, zgiełku i niebywałego zamieszania swoją nieposkromioną energią, niczym petarda przelatująca przez scenę, aby odsłonić naturę kobiety, która wie wszystko i zawsze wie, jak się nie zachować.
Wspaniała zabawa. Widzowie mają przed sobą dwie godziny pysznej uciechy. A na przystawkę wysłuchać mogą z offu krótkiego słowniczka terminów relacji damsko-męskich w wykonaniu Krystyny Jandy, które przez ostatnie półtora wieku trochę się jednak zmieniły.
Tomasz Miłkowski
KLUB KAWALERÓW Michała Bałuckiego, reżyseria i opracowanie teksty Krystyna Janda, oprawa literacka Szymon Majewski, scenografia Zuzanna Markiewicz, kostiumy Tomasz Ossoliński, modystka Marta Galik, światło Katarzyna Łuszczyk, choreografia(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... More Emil Wesołowski, Och-Teatr, premiera 11 lutego 2026.
