Relacja ze zwiedzania wystawy „Niech nas widzą! Wizerunek, strój, ciało”, czynnej w Zamku Królewskim w Warszawie do 8 lutego 2026 r.
Ten wyjątkowy pokaz, wymykający się muzealnym schematom m.in. poprzez odważne skojarzenie w tych samych przestrzeniach wielkich historycznych dzieł m.in. Marcella Bacciarellego, Bartłomieja Strobla, Antoona van Dycka, Louisa Michela van Loo, Alexandre-Françoisa Desportes’a ze współczesnymi pracami Zofii Kulik, Magdaleny Abakanowicz, Edwarda Dwurnika, czy Teresy Pągowskiej, żeby wymienić niektóre z nich, a królewskich regaliów czy wystylizowanych porcelanowych figurek ze strojami haute couture i prêt-à-porter Yves’a Saint Laurenta, Christiana Diora, Paco Rabanne, Johna Galliano, Alexandre Mc Queena, Coco Chanel i innych projektantów światowych z kolekcji Adama Leja, przekonuje, jak dalece wchodzą one we wzajemny dialog(gr. dialogos = rozmowa), 1. podstawowa forma wypowiedzi w d... More, wspólnie nadając ton komunikacji wizualnej. Wystawa uzmysławia rolę ubioru poza jego funkcją czysto użytkową. Jak się okazuje, znaczenie dla tego, „jak nas widzą”, ma zarówno strój, wraz z jego atrybutami, jak i jego brak, a także kolor, ozdoby czy tworzywo… Mało tego – na przestrzeni wieków symbolika zawarta w ubiorach ewoluowała, powodując, że te same ich elementy po latach nabrały zupełnie innych znaczeń – jak gorset, który – co czytamy w omówieniu – wcześniej był oznaką patriarchalnego ucisku, a obecnie – kobiecej siły.
Niemal 250 obiektów (m.in. z Luwru, Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu, Galerii Obrazów Starych Mistrzów w Dreźnie, słynnych kolekcji krajowych oraz zbiorów prywatnych) przedstawia ubiór w roli języka znaczeń, pozwalającego na określenie statusu społecznego, gustu, poglądów czy upodobań, znaków, które przewijają się w stylistyce różnych okresów historycznych. Dużym atutem narracyjnym ekspozycji jest odwołanie do kolekcji Zamku, która stanowi punkt wyjścia dla ukazania naszpikowanyvh symboliką i bogactwem treści figur władcy, rycerza, myśliwego, Diany, Flory, filozofa, kostiumu orientalnego czy kobiecej atrakcyjności…
Autorka i kuratorka wystawy, Monika Przypkowska, pod kierunkiem której członkowie Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy RP
mieli zaszczyt poznawać wszelkie znaczeniowe zakamarki tej imponującej opowieści, twierdzi, iż jej ideę określa podtytuł; „wizerunek, strój, ciało”, a analiza znaczeń zawartych w dziełach sztuki, pochodzących od XVI w. po współczesność, sprowadza się m.in. do konstatacji o ponadczasowej potrzebie kreacji tytułowego wizerunku, do której – jak się okazuje – niekonieczna jest współczesna technologia…
(Izabela Witkowska-Martynowicz)






