Tego jeszcze nie było, przynajmniej za naszych czasów. Bo w przeszłości i owszem, posłowie ościennych państw poczytywali za swój obowiązek wypowiadać się zdecydowanie i nakierować niekoniecznie rozumnych maluczkich na jedynie słuszną drogę.
Czy to oznacza otwarcie kolejnej puszki Pandory (a nie z Pandorą, jak sugerował pewien minister), nie wiem. Ale bardzo to zasmucające, że dochodzi do tak wyraźnego naruszenia dobrych obyczajów dyplomatycznych. Pewnie, jak to już nieraz bywało, wszystko rozejdzie się po kościach. A jeśli nie? Trudno będzie pozostawać w pozycji biernej. Szczególnie niedogodna to pozycja dla prawicy. Zawsze tak gromko wzywała do wstawania z kolan, a na kolana ją ciągnie.
Tomasz Miłkowski
