Prawie jak opera mydlana. Albo dąsy w piaskownicy. Najpierw wyglądało to na błąd techniczny, potem było dość zabawnie, ale na koniec coraz smutniej.
Czy tak zawsze muszą kończyć drogę nowe projekty polityczne, czy nie mają szans dłuższego trwania i wypróbowania sił, nim rozsadzą je wewnętrzne tarcia i brak doświadczenia?
Może nie wszystko stracone, może chwila spokojnej refleksji pomoże wybrnąć z tej sytuacji.
Komentatorzy myślą z troską o Polsce 2050, bo na oczach wszystkich okazuje bezradność wobec kryzysu, którego nikt jej nie narzucił ani nie spowodował z zewnątrz. Pewnie podobnie myślą członkowie koalicji, świadomi, że przecież tak wiele zależy od umiejętności porozumienia.
Tomasz Miłkowski
