Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Karp w chmurze, czyli dialektyka Kevina


Zasiadamy więc znów do stołu, Drodzy Państwo, w tej naszej nadwiślańskiej szopce, która z roku na rok staje się coraz bardziej cyfrowa, a coraz mniej – wybaczcie staroświeckie słowo – ludzka. Patrzę na to współczesne Boże Narodzenie i dochodzę do wniosku, że historia, jak to ona, lubi płatać figle. Za komuny walczyliśmy o karpia i pomarańcze, widząc w nich symbol wolnego świata. Dziś, gdy karp jest dostępny w każdym dyskoncie (często już wypatroszony z godności i ości), a pomarańcze gniją na potęgę, okazało się, że to wcale nie o towary chodziło. Chodziło o rytuał. Tyle że myśmy ten rytuał zamienili na algorytm.

Zacznijmy od najważniejszego sacrum. Nie, nie mam na myśli Pasterki. Mam na myśli tego małego, jasnowłosego potwora z Ameryki. Socjologowie donoszą, że film „Kevin sam w domu” urósł w Polsce do rangi eksperymentu społecznego, a bukmacherzy przyjmują zakłady o jego oglądalność. To jest, proszę Państwa, fenomen, przy którym bledną nasze narodowe powstania. Przez lata walczyliśmy z sowietyzacją, by wpadłszy w objęcia Zachodu, uznać za narodową świętość komedię o sadystycznym bachorze, który znęca się nad dwoma nieudolnymi proletariuszami. Czyż to nie jest chichot historii? Zamieniliśmy „Dziady” Mickiewicza na „Kevina”. Może i słusznie, bo w „Dziadach” ciągle ktoś cierpi za miliony, a w „Kevinie” cierpią tylko włamywacze, i to ku ogólnej uciesze gawiedzi. To jest ten nasz nowy, wspaniały humor zapomnienia, a nie refleksji. Śmiejemy się, żeby nie myśleć.

A myśleć jest o czym, choć strach. Boże Narodzenie AD 2025 to już nie jest czas pojednania, to jest czas zawieszenia broni w wojnie polsko-polskiej. Stół wigilijny stał się linią frontu. Z jednej strony wujek „Patriota”, z drugiej kuzynka „Europejka”. A pośrodku barszcz, czerwony jak nasze polityczne emocje. Badania mówią, że Polacy boją się rozmów o polityce przy stole. I słusznie! Bo u nas nie ma rozmowy, jest tylko „wyjaśnianie”. Kiedyś Herod był w jasełkach jeden i wiadomo było, że to łajdak. Dziś każdy ma swojego Heroda. Dla jednych Herodem jest Prezes, dla innych Premier, a dla jeszcze innych Unia Europejska czy inny Tusk. I tak siedzimy, łamiemy się tym kruchym opłatkiem, życzymy sobie „wszystkiego najlepszego”, a w duchu myślimy: „żeby cię cholera wzięła z tymi twoimi poglądami”. To jest, proszę Państwa, szczyt hipokryzji, ale może ta hipokryzja to jedyne spoiwo, które trzyma ten naród w kupie? Gdybyśmy tak raz powiedzieli sobie prawdę w oczy, to by od Bałtyku do Tatr nie został kamień na kamieniu. Więc kłamiemy. I to jest nasza polska racja stanu.

Patrząc na współczesne szopki krakowskie, te misterne konstrukcje z „lekkich i nietrwałych materiałów”, ze sreberek po czekoladzie i celuloidu , dochodzę do wniosku, że są one najdoskonalszą metaforą naszej państwowości. Z wierzchu błyszczy, mieni się kolorami wawelskich arrasów, wieże strzelają w niebo, ale w środku – pusto, a całość trzyma się na klej biurowy i słowo honoru. Wystarczy silniejszy podmuch historii, by ta wspaniała konstrukcja pofrunęła w niebyt.  

A jednak, muszę przyznać wyższość szopce nad Sejmem. W szopce kukiełka porusza się tylko wtedy, gdy animator pociągnie za sznurek. Kukiełka nie ma ambicji, nie wygłasza expose bez sensu i – co najważniejsze – gdy przedstawienie się kończy, grzecznie wraca do pudełka. Nasz polityk, niestety, nawet po skończonej kadencji uważa, że wciąż jest na scenie i domaga się oklasków.

Słyszę, że ludowe „Herody”, gdzie śmierć ścina głowę tyranowi, zanikają. Szkoda. To był jedyny moment w roku, kiedy prosty człowiek mógł zobaczyć na własne oczy, że władza ziemska ma swój kres. Dziś, w dobie telewizji, władza wydaje się nieśmiertelna, a diabła zastąpił urzędnik skarbowy. Może więc rację mieli ci wiejscy aktorzy, że Herod musi zginąć podwójnie: ciało bierze śmierć, a duszę diabeł. W przypadku wielu naszych mężów stanu obawiam się, że diabeł mógłby się poczuć oszukany pustką tego drugiego naczynia. 

A co przed świętami? Nowa świecka tradycja: „wigilia firmowa”, zwana pieszczotliwie „śledzikiem”. To jest dopiero teatr absurdu! Ludzie, którzy na co dzień by się w łyżce wody utopili w walce o premię, nagle dzielą się opłatkiem w sali konferencyjnej, pod czujnym okiem HR-u. To jest ta nowoczesna „wspólnota”, o której tak marzyli liberałowie. Wspólnota oparta na fakturze VAT. Korporacjonizm to mitologia dla klasy średniej. Wmawia się nam, że jesteśmy „rodziną”, żebyśmy wydajniej pracowali. A potem wracamy do naszych apartamentowców, gdzie nie znamy sąsiada zza ściany, i włączamy Facebooka, żeby sprawdzić, czy ktoś nas lubi. Samotność w tłumie, samotność w sieci, samotność przy pełnym stole.  

I tak to mija, proszę Państwa. „Dzień jest długi, lecz rok krótki”. Czas przyspieszył tak, że nie nadążamy go przeżywać. Konsumujemy czas, tak jak konsumujemy te pierogi – łapczywie, bez gryzienia, byle szybciej, byle więcej. Wpadliśmy w tę „smugę cienia” jako cywilizacja. Mamy wszystko: smartfony mądrzejsze od nas, samochody, co same parkują, i lodówki, co zamawiają zakupy. Tylko sensu mamy jakby mniej.  

Więc może paradoksalnie, w tej całej mojej „nienawiści” i „czarnowidztwie”, będę bronił tych świąt. Nawet tych kiczowatych, nawet tych z „Kevinem” i z kłótnią o politykę. Bo to jest ostatni moment w roku, kiedy ten szalony pociąg zwany Polską na chwilę zwalnia. Kiedy przez moment udajemy, że jesteśmy lepsi niż w rzeczywistości. A udawanie, Drodzy Państwo, to pierwszy krok do bycia.

Zatem: Wesołych Świąt. I niech Wam karp ością nie stanie, gdy będziecie czytać paski w telewizji.

Konrad Szczebiot

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.