Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Taka historia

W pewnym sensie to spektakl zaskakujący. Zrealizowany w opozycji do spektakli depresyjnych, do monodramów, które ukazują życie pełne zasadzek, pułapek, niemożności, nawet beznadziejności. Tymczasem Justyna Sieńczyłło w monodramie Żyj teraz prezentuje losy kobiet, które przeciwstawiają się złu, jakie ich spotyka. I to złu nie przez nie zawinionemu.

Nie zawsze dzieje się to natychmiast. Dotyczy to zwłaszcza bohaterki opowieści o przemocy w rodzinie, której doznaje kobieta przez ponad 20 lat, poniewierana i bita przez męża, skądinąd lekarza, niosącego innym pomoc. Przez wiele lat nie znajduje wyjścia z tej opresyjnej sytuacji. Zaciska zęby dla dobra dzieci. Dopiero przypadkowe spotkanie z sąsiadką, kobietą o podobnych doświadczeniach sprawia, że postanawia wyzwolić się z pęd uzależnienia i wybić na niepodległość. To jej wielkie zwycięstwo. Teraz może myśleć o przyszłości.

Inna z bohaterek to siostra mężczyzny, który oczekuje na wybłagane od losu, od dawna chciane dziecko. I nagle, mężczyzna uskrzydlony perspektywą ojcostwa, jadący na rowerze do swojej żony, przebywającej w szpitalu, ulega wypadkowi. Jakiś pirat drogowy go potrąca, zbiega z miejsca wypadku, a on, doszczętnie okaleczony, z uszkodzonym kręgosłupem, bez nadziei na samodzielne życie ląduje w szpitalu.

Lekarze dają mu 3-5% szansy, że będzie kiedykolwiek siadał. O chodzeniu mowy nawet nie ma. Ale nie z nim takie gry. Pomaga mu siostra, wspiera go psychicznie, odwiedza w szpitalu. Tym silniej okazuje swoją nieustępliwość. Pragnie wstać, pragnie usiąść, pragnie w przyszłości chodzić ze swoją córeczką. Walczy, ćwiczy, nie poddaje się i ku zdumieniu lekarzy osiąga sukces. Tuż przed narodzinami córeczki udaje mu się usiąść w fotelu inwalidzkim. To jego wielkie zwycięstwo.

Trzecia bohaterka też walczy. Pewnego dnia dowiaduje się, że choruje na raka. Że ma przed sobą kilka, zaledwie miesięcy życia. A tymczasem jej syn chodzi zaledwie do pierwszej klasy liceum. Nie ma krewnych, nie ma ojca. Co się z nim stanie? To staje się udręką kobiety, ale także jej głębokim postanowieniem, że się nie podda. Że wbrew porażającej diagnozie będzie żyła. Że dotrwa do matury syna. Że doprowadzi do pełnoletniości swojego dziecka, kiedy będzie już mógł sam ruszać w świat i walczyć o swoje.

Udaje się to znowu wbrew rokowaniom lekarza. Najpiękniejsze dni swojego życia spędza tuż przed maturą syna na wspólnych wakacjach nad Bałtykiem. Wtedy dostrzega piękno przyrody, piękno każdej chwili, piękno każdego promienia słońca. To odkrycie świata, którego nie dostrzegała i nie doceniała. Udaje jej się dotrwać, choć całkiem przecież niszczącej choroby nie pokona.

Oto losy trzech kobiet, różne losy, zwyczajne. To nie są bohaterki z pierwszych stron gazet. To osoby, które mijamy na ulicy. Od tego się zresztą ten spektakl zaczyna.

Na kolistym ekranie widzimy ludzi przechodzących obok, których nie znamy, którzy noszą swoje historie, którzy mają swoje troski, bóle, zwycięstwa i porażki. O nich postanowiła opowiedzieć aktorka, o ich walce, o tym, że trzeba żyć, żyć teraz. Kiedy opowiada o swoich bohaterkach, stopniowo wchodzi w ich emocje, czasem daje się im ponieść, a to z kolei udziela się widzom. Niektórzy ulegają silnemu napięciu i nie kryją łez.

Monodram dopełniają ciepłe piosenki, krzepiące, niosące pociechę, które mówią o dobrych słowach, jakie mogą ludziom pomagać. Piosenki na ukojenie egzystencjalnego bólu. Ten monodram chce pomagać dobrym słowem. Nie jest to pewno literatura wysokich lotów, zaskakująca oryginalną formą. To raczej scenariusz reporterski, a jednak z takich prostych historii, jakich wiele, bez mała banalnych, utkała Justyna Sieńczyłło, wspierana przez reżysera Wawrzyńca Kostrzewskiego, poruszające przedstawienie. Kostrzewski nadał tym opowieściom wymiar uogólnienia, z jednej strony prostoty, zwykłości, a z drugiej propozycji innego myślenia o świecie, w którym nie tylko depresja i głowa wsadzona do piecyka to jedyne możliwe wyjście z sytuacji. Zadbał o zbalansowanie napięć i stworzenie równowagi między emocjami i refleksją. W tym siła tego monodramu, wpisującego się w misyjną tradycję Teatru Kamienica, który opowiada o kobietach, które czują, że warto walczyć i warto żyć.

Ciekawe, że w czasach tak opresyjnych, tak trudnych, tak pełnych napięć pojawia się właśnie taka historia. Jak sesja terapeutyczna.

Tomasz Miłkowski

ŻYJ TERAZ, monodram Justyny Sieńczyłło, tekst Barbara Popławska, adaptacja i reżyseria, koncepcja plastyczna Wawrzyniec Kostrzewski, muzyka i aranżacje Piotr Łabonarski, muzyka do piosenek Maciej Ulatowski, teksty piosenek Barbara Popławska, światło Mikołaj Zwierzyński, wizualizacje Jakub Wójcik

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.