Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

BoyKott (25): Głosy z magla, czyli kultura w czasach zarazy algorytmicznej

Świat, jak wiadomo, schodzi na psy, a w Polsce proces ten przebiega ze szczególnym, narodowym wdziękiem. Żyjemy w epoce, w której słowo pisane zostało zastąpione przez obrazek, myśl przez mem, a dyskusja przez pyskówkę. Wydawało się, że w tym cyfrowym jarmarku próżności, jakim jest platforma X (którą uparcie nazywam Twitterem, bo stary jestem i leniwy), nie ma miejsca na nic poza polityczną naparzanką i zdjęciami kotów. A jednak, jak mawiał pewien mój znajomy pesymista: „Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być śmieszniej”, albo – w tym przypadku – ciekawiej.

Oto bowiem doniesiono mi o inicjatywie zgoła karkołomnej, zwanej „Teatrem Głosów”. Grupa straceńców, pasjonatów i – nie bójmy się tego słowa – wariatów, postanowiła wykorzystać ten elektroniczny ściek do rzeczy wzniosłych. Zamiast obrzucać się inwektywami, co jest główną aktywnością nadwiślańskiego internauty, oni tam czytają. I to czytają na głos!

Proszę sobie wyobrazić ten absurd: w jednym okienku jakiś polityk bredzi o suwerenności, w drugim inny polityk bredzi o praworządności, a pomiędzy nimi, w tak zwanym „Space” (przestrzeni, po naszemu), ktoś czyta „Fajfy Literackie” albo eseje. Toż to dywersja! To sabotaż powszechnego ogłupiania.

Zawsze uważałem, że ucho jest organem szlachetniejszym od oka. Oko ślizga się po powierzchni, ucho musi wejść w głąb. W „Teatrze Głosów” nie ma scenografii, nie ma gorszących kostiumów, nie ma (dzięki Bogu!) celebrytów mizdrzących się do kamery. Jest tylko głos. Czysta wibracja powietrza, zamieniona w cyfrowe zera i jedynki, niosąca treść. Czytają tam Orzeszkową, Prusa, Herberta, a nawet – co przyjmuję z mieszaniną dumy i zażenowania – biorą się za publicystykę polityczną, odkurzając stare numery „Myśli Polskiej” czy teksty Ignacego Matuszewskiego.

Ktoś zapyta: po co? Czy nie lepiej obejrzeć serial na Netflixie? Otóż nie. W tym szaleństwie jest metoda. W czasach, gdy „dyktatura ciemniaków” (terminu używam w sensie ponadczasowym i ponadpartyjnym) opanowała media masowe, ucieczka w sferę audio jest formą emigracji wewnętrznej. To taki współczesny „Salon Niezależnych”, tyle że zamiast w zadymionej kawiarni, spotykają się w chmurze obliczeniowej. Uczestnicy tego przedsięwzięcia – a jest wśród nich i autor (mówię, bom smutny i sam pełen winy) – robią rzecz w Polsce niesłychaną: słuchają się nawzajem. Nie przerywają (zazwyczaj), nie krzyczą, lecz celebrują polszczyznę, której w telewizji już nie uświadczysz.

Oczywiście, jako sceptyk, muszę wbić małą szpilę. Czytanie na żywo w internecie niesie ryzyko. A to łącze zerwie, a to pies zaszczeka, a to mikrofon sprzęgnie. Ale może właśnie w tej niedoskonałości, w tym braku studyjnego lakieru, tkwi siła? To jest żywe, to jest ludzkie. To jest – o zgrozo – normalne.

Archiwizują te swoje występy na YouTube, tworząc bibliotekę dźwiękową dla potomnych. I bardzo dobrze. Bo kiedyś, gdy archeolodzy będą odkopywać nasze cyfrowe zgliszcza i znajdą miliardy wpisów o tym, co kto jadł na śniadanie i kogo nienawidzi, natrafią nagle na nagranie, w którym Marek Hurda czyta Boya albo ktoś recytuje Herberta. I może ci archeolodzy pomyślą wtedy, że nie byliśmy aż tak beznadziejnie głupi, jak wskazywałyby na to paski informacyjne w telewizji.

Inicjatywa ta udowadnia starą tezę, że nasz rodzimy system powszechnej niemożności bohatersko walczy z problemami nieznanymi w innym ustroju, a Polacy w tym czasie robią swoje obok systemu. „Teatr Głosów” to właśnie takie „robienie swojego”. Bez dotacji, bez ministerstwa, bez kłótni o stołki. Po prostu siadają i czytają.

Zatem, Szanowny Panie (lub Pani), który bierzesz w tym udział: róbcie to dalej. Niech ten Wasz teatr gra. Może nie zbawicie tym świata, może nie obalicie rządu, ale przynajmniej sprawicie, że przez godzinę czy dwie w eterze będzie unosić się coś więcej niż tylko smog i głupota. A to, w naszych warunkach klimatycznych, już jest sukces.

Konrad Szczebiot

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.