Czy Polsce potrzebny jest prezydent wybierany w powszechnych wyborach? Zważywszy na skromne prerogatywy, byłoby dość, gdyby na ten urząd powoływany był przez Zgromadzenie Narodowe.
Zapewne względy godnościowe zaważyły na decyzji ojców konstytucji o wyborze prezydenta w głosowaniu powszechnym. Daje to jednak mylący efekt: zarówno wybrany jak i wybierający mogą żywić przekonanie, że to rzeczywiście urząd nad wyraz silny, zwłaszcza że określany jako „pierwsza osoba w państwie”.
Nie byłoby w tym nic budzącego niepokój, gdyby nie to, że prezydent niekoniecznie bywa gołębiem współpracy i zechce walczyć o coraz większe wpływy. I nikt nie może mu w tym przeszkodzić. Chyba że czwarta władza.
Tomasz Miłkowski
