Zaskakujący jest tytuł tego monodramu, będącego wędrówką do wnętrza filozofii Franza Kafki, jego sposobu postrzegania świata. Franz Kafka nie jest uważany za szczęśliwca. Przeciwnie, jawi się jako kapryśny pechowiec, niepogodzony ze światem, pełen lęków i obsesji. Raczej ucieka przed życiem niż do niego lgnie. A jednak u Stolarskiego wygląda to inaczej.
Zaczyna się od stóp.
W półmroku majaczą duże, właściwie ogromne stopy z prawej strony sceny. Wyglądają jak stopy wielkoluda, Guliwera, jakiegoś olbrzymiego stwora. Wkrótce okaże się, że to małpa.
Małpa-bohater opowiadania Kafki „Sprawozdanie dla Akademii”. Opowiadania często przywoływanego na świadka przez pisarzy, kiedy mowa o tym, kim właściwie jest człowiek, czym jest nauka, jaka istnieje zasadnicza różnica między osobą myślącą a zwierzęciem. Gdzie jest ta granica? Niepokojące pytania.
Pojawiają się one dość często w twórczości południowoafrykańskiego noblisty Coetzee’ego. Po to też opowiadanie sięgnęła bohaterka jego nowel i powieści o Elisabeth Costello, nieistniejąca pisarka, też noblistka, swego rodzaju porte parole pisarza, która na kartach jego utworów rozważa różne aspekty bycia człowiekiem na podstawie sławnego opowiadania Kafki. To uporczywe poszukiwania istoty człowieczeństwa stało się też przedmiotem zainteresowania Krzysztofa Warlikowskiego, kiedy przygotowywał spektakl „Elisabeth Costello”.
Ośrodkiem monodramu Janusza Stolarskiego także jest „Sprawozdanie dla Akademii”. Cóż z niego wynika? Otóż wynika gorące pragnienie wysłowienia się. Małpa, człekokształtna, ale jednak nie człowiek, dąży do tego, aby mu dorównać. „Każdy na swój sposób wydobywa się z podziemi, ja – przez pisanie” – notował Franz Kafka w liście do Grety Bloch. To zdanie przywołują niczym motto twórcy spektaklu.
Rozumna małpa, ale jednak niepotrafiąca się wysłowić, także pragnie „wydobyć się z podziemi”. W pewnym momencie dochodzi do wyczekiwanej chwili, kiedy wydobywa się z niej głos. To moment przesilenia, moment niezwykły w tym monodramie, zniesienie niewidzialnej, ale trwałej granicy.
To jakiś rodzaj wycia, jęku, tęsknoty, zgrozy. Dźwięk, który wzbudza lęk, a jednocześnie przecież nieci nadzieję, że istnieje szansa porozumienia, że można znaleźć swoją drogę wyjścia z podziemi. Bo o tym jest to przedstawienie.
Zresztą jego tytuł świadczy o obranej ścieżce myślowej. To ma być szczęśliwa gwiazda. Poprzez nawiązania do rozmaitych tekstów Kafki, splecionych tak misternie, tak kunsztownie, że nie widać różnic między tymi tekstami, nie widać żadnych przęseł, aktor(łac. actor), osoba grająca jakąś rolę w teatrze lub fi... More głosi pochwałę życia i pochwałę siły woli, która pokonuje wszystkie bariery.
Wygląda to na jednorodną wypowiedź, a przecież nią nie jest. Udało się twórcom tego spektaklu stworzyć bardzo sugestywną opowieść o człowieku, który szuka swojej szansy, który boi się tego świata, który nie potrafi nawiązać dobrego kontaktu z tym światem, ale go wypatruje, ciągle mając nadzieję, że go odnajdzie. Dowodzi tego znamienna zmiana tożsamości bohatera monodramu, który stopniowo jednoczy się z autorem. Bo oto w pewnym momencie, pod koniec monodramu na ekranie widzimy już nie zdjęcia Franza Kafki, ale zdjęcia Janusza Stolarskiego, a właściwie pomieszane zdjęcia ich obu, pisarza i współczesnego aktora, który w jego tekstach, w jego niepokojach i lękach, w jego tęsknotach odnajduje tony sobie bliskie. Stąd ta podwójna tożsamość, znak jedności ze swoim bohaterem.
Piękny monodram, mądry, będący pochwałą sztuki i pochwałą życia.
Tomasz Miłkowski
SZCZĘŚLIWA GWIAZDA wg Franza Kafki, scenariusz Janusz Stolarski, Łukasz Musiał, reżyseria i wykonanie Janusz Stolarski, muzyka Sebastian Dembski, video Tomasz Jarosz, scenografia i projekty graficzne Tomasz Ryszczyński, reżyseria świateł Arkadiusz Kuczyński, współpraca Renata Stolarska, Teatr Ósmego Dnia, 27 marca 2025.
