Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Między elegią a manifestem

,,Skandalista” powrócił. Nazwisko reżysera Olivera Frljicia najczęściej pojawia się w kontekście medialnych wrzaw towarzyszących pokazom jego spektakli. Pogłoski o ,,Naszej przemocy, waszej przemocy” rozgrzały do czerwoności część publiczności w czeskim Brnie. Nad Wisłą można w tym kontekście przypomnieć m. in. przypadek niedoszłej premiery ,,Nie-Boskiej Komedii. Szczątków” w krakowskim Starym Teatrze czy głośną ,,Klątwę” ze stołecznego Teatru Powszechnego.

W każdym z tych przypadków głównym przedmiotem sporu stały się nie tylko tematyka proponowanych spektakli, ale i sposób komunikowania o nich. Frljić chętnie powtarza, że w teatrze interesuje go konflikt. Jest w tym konsekwentny, wielokrotnie udanie lawirując w medialnych wrzawach i podkręcając towarzyszące im dyskusje oraz werbalne przepychanki. Chorwacki reżyser uprawia teatr polityczny, dotykający społecznych i politycznych napięć, co wynika w dużej mierze z jego osobistych doświadczeń w trakcie wojny w byłej Jugosławii.

Jednym z jego emblematycznych przedstawień było ,,25.671” poświęcone tematowi ,,wymazanych” – kilkunastu tysięcy obywateli Słowenii wykluczonych ze społeczeństwa z racji na swoje nierdzenne pochodzenie. Frljić doskonale zna bałkański tygiel narodowościowy i – czego nie ukrywa – mówi o nim z pozycji mocno lewicowych. Dobrze było to widać w spektaklu ,,Trylogia o chorwackim faszyzmie” z Chorwackiego Teatru Narodowego w Rijece z 2014 roku, poświęconego kwestii miejscowego nacjonalizmu wciąż odwołującego się do dziedzictwa ustaszy.

Zatrudniony obecnie w Maxim Gorki Theater reżyser powrócił po latach do Słoweńskiego Teatru Młodych w Lublanie, gdzie w 2010 roku zrealizował ,,Niech przeklęty będzie zdrajca ojczyzny”. Tym razem na tapet twórca wziął kwestię wojny w Palestynie, jako pretekst traktując sytuację szpitala Al Shifa w Gazie. W ostrzeliwanej przez Izraelczyków placówce znajdował się oddział noworodków, które wraz z chroniącymi je lekarzami stały się więźniami trwającego kilka dni oblężenia.

,,Inkubator” to spektakl będący zarazem elegią i manifestem, z wszystkimi tego konsekwencjami. Frljić zdecydowanie opowiada się po stronie ofiar i konstruuje swój spektakl z mocno zarysowanych sekwencji. To przedstawienie oparte na charakterystycznym języku scenicznym chorwackiego reżysera: wygrywaniu kontrastów, szybkich cięciach, graniu na emocjach i wytrzymałości widza, szybkim przechodzeniem między tonacjami serio i buffo, autotematyczne wyznania aktorów, niestety również operowanie wieloma kliszami i stereotypami.

W jednej ze scen tradycyjny arabski taniec dabke towarzyszy swoistemu danse macabre aktorów ze szpitalnymi inkubatorami. W innej chcąca uciszyć płaczące dziecko pielęgniarka opowiada mu żarty kpiące z sytuacji Palestyńczyków i sama się z nich śmieje, choć jej długi śmiech staje się w pewnym momencie histerycznym spazmem bezsilności. Intymne wyznanie izraelskiej kobiety, oparte na fikcyjnym liście do oddającego jej swoje organy Palestyńczyka, zwraca uwagę na proceder systemowego pobierania organów od Arabów przez państwo izraelskie. W pewnym momencie zostaje szybko ucięte i skontrowane ekstatycznym tańcem w świetle migających stroboskopów, nieprzypadkowo użytych tutaj w kontekście Żelaznej Kopuły – systemu ochrony powietrznej Izraela mającego (jak się okazało – nie do końca skutecznie) chronić go przed rakietowymi nalotami.

Przedstawienie Frlicjia jest najmocniejsze, gdy z dziennikarską precyzją uderza w kontrowersyjne tematy związane z konfliktem w Gazie, i robi to – nomen omen – w tempie strzałów z karabinu. Jedną z ciekawszych scen przedstawienia jest sąd odbyty przez noworodki nad Netanjahu i izraelskim ministrem wojny Jo’awem Galantem. Jest to również krytyka bierności władz europejskich wobec wyroku Międzynarodowego Trybunału Karnego dotyczącego wspomnianych polityków. Wcześniej dzieci – odgrywane tu przez zabawki-lalki – wspominają swoje nigdy nieprzeżyte życie. W tle słychać wówczas relaksującą muzykę, a naszym oczom ukazuje się złożony z balonów napis ,,Gasa Resort”. To sugestywne odwołanie do pomysłu zrobienia z części Palestyny luksusowego kurortu na skutek masowych wysiedleń. Frljić wzmacnia teatralne znaki poprzez ich nakładanie na siebie, gdy scenę połogu dopełnia relacją z ataku wojsk izraelskich na szpital. W jeszcze innej sekwencji poprzez metaforę programu kulinarnego ,,waży się” wartość życia Palestyńczyka w stosunku do życia mieszkańca Izraela.

Lecz – parafrazując klasyka – jaka w tym wszystkim jest metoda? ,,Inkubator” jest zarazem elegią dla bezbronnych ofiar wojny, ale i politycznym manifestem z wszystkimi tego konsekwencjami i uproszczeniami. Polityczny wielogłos widać dopiero w scenie poświęconej głodówce Dragi Potočnjak, chcącej zaprotestować przeciwko okrucieństwom dziejącym się w Gazie. Reszta zespołu zarzuca jej antysemityzm, brak zwracania uwagi na inne konflikty na świecie. Dyskusja szybko schodzi na tematy dotyczące tożsamości i mocno rozmywa.

W tym momencie widać nieskuteczność politycznego teatru uprawianego przez Frljicia. Sytuacja Palestyny jest już bardzo mocno obecna w społecznych czy studenckich protestach, w sferze publicznej (wystarczy wspomnieć m. in. wydane po polsku publikacje Rashida Khalidiego czy Rai Shedaheha). ,,Inkubator” nie wzbudzi gorącej medialnej burzy, a przecież to ona stanowiła część metody twórczej Frljicia. Oparte na technice wzbudzania szoku najmocniejsze artystyczne wizje wojny i tak bledną wobec jej namacalnych, realnych przejawów. Frljić stał się już niejako teatralnym klasykiem, posługującym się ogranymi i charakterystycznymi zabiegami inscenizacyjnymi, niebezpiecznie dryfującym w stronę stania się epigonem samego siebie. I w tym sensie też dość przewidywalnym, choć w swojej twórczej drodze zdecydowanie konsekwentnym.

Przychodzi tu również na myśl inna refleksja. Osobnym zagadnieniem stała się dzisiaj medialność wojen. Bo która z nich, wbrew erystycznemu zabiegowi w scenie z Potočnjak, polegającemu na zestawieniu ze skompromitowanym argumentem antysemityzmu, zasługuje tu i teraz na uwagę świata? Na społeczne zainteresowanie, uliczne manifestacje, nakładkę na Facebooku, chwytliwy hashtag? Co ze skutkującą już nie tysiącami, a milionami ofiar wojną domową w Kongu, z rzezią chrześcijan w Nigerii? To jedno z pytań dla współczesnego teatru politycznego, tak poszukującego sprawczości i realnego wpływu na sferę publiczną.

A Historia pędzi.

Szymon Spichalski

Teatr Mladinsko w Lublanie, Inkubator, reżyseria Oliver Frljić, scenografia Igor Pauška, kostiumy Slavica Janošević, reżyseria światła Kristina Kokalj, muzyka Sven Horvat, premiera 16 maja 2025. Spektakl prezentowany na Festiwalu Prapremier w Bydgoszczy 8 liostopada 2025.

[Fot. Matej Povšen, Slovensko mladinsko gledališče]

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.