Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Z FOTELA ŁUKASZA MACIEJEWSKIEGO: WSZYSCY JESTEŚMY RUDZI

I mieliśmy święto.

W Teatrze Telewizji „Ruda” Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk i Wawrzyńca Kostrzewskiego – w reżyserii Wawrzyńca.

„Ruda”, ruda, tak, taki kolor. I wiele innych rzeczy.

Postać z imienia i nazwiska. Małgorzata Sarzyńska. Znana w Jeleniej Górze i nie tylko (ja nie znałem).

Po spektaklu, znakomitym dodam na początku, najciekawszym obok Wojtyszki w tym sezonie w Teatrze Telewizji, zerknąłem na jej prace, są wyeksponowane w internecie, nie wiem, to się chyba czuje po prostu, ja nie poczułem w każdym razie, malarstwo nie za bardzo, ale postać fascynująca.

Fascynująca dlatego, że tak ją opowiedzieli twórcy, tak zagrała swoją mamę Olga Sarzyńska, tak zagrali inni.

Napisałem reżyserowi w esemesie – jeżeli mi się coś podoba, bardzo lubię chwalić, i żeby twórcy to usłyszeli – napisałem, że po obejrzeniu „Rudej”, poczułem, że „wszyscy jesteśmy rudymi”. Tak uważam.

Jest jednostkowy los. Bardzo trudny, tragiczny, a właśnie te trudne, tragiczne są – cholerny paradoks – najsmaczniejszą pożywką dla transmutującej wszystko sztuki.

Bieda, ale nie za bardzo jeszcze, mama rudej w handel zanurzona bardziej niż w macierzyństwo (Mario Maj – jesteś wielka, znowu byłaś wielka), i marzenia tej dziewczyny, żeby malować, pokazywać, wystawiać, żeby być gdzie indziej, z innymi, w lepszym czymś. No ale ileż osób ma podobne marzenia. Potem mijają. Małgosi nie minęły. Nigdy nie minęły.

Życie w Jeleniej Górze. Codzienność w Jeleniej. Dzieci, córka, syn, mama, mama umiera, malowanie, portrety, ktoś zauważy, ktoś nie. Chłopy jakieś, mąż chleje, inni też nietrzeźwi, ale ona, Małgosia, ma pasję. Nie pomyliła się wtedy, kiedy chciała pokazać swoje prace pierwszy raz. Wie, że jest po właściwej stronie rudego serca.

Tyle było podobnych opowieści. Filmowych zwłaszcza. Kino o malarzach. Od „Nikifora” po „Mr. Turnera”, żeby tylko o najlepszych wspomnieć. Kostrzewski wygrywa tym, że nie opowiada o mitach, ikonach, o Gauguinach czy Lautrecach.

Nie, mówi nam o rudej, o dziewczynie, o matce, o kobiecie, o Polce, w Polsce, z garbem Konwickiego na grzbiecie, z „kompleksem” naszym.

A Olga Sarzyńska w życiowej roli, grając swoją mamę, wyobrażam sobie, jakie to musiało być trudne, ów garb przenosi na siebie. Na pozostałych. Na nas.

Na tych rudych.

Łukasz Maciejewski

[Fot. Natasza Młudzik]

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.