Drugi dzień festiwalu przyniósł spotkanie ze słowem w jego trzech odmiennych wcieleniach: jako medytacji, rozmowy i muzycznej opowieści.
W Liceum im. Stefana Żeromskiego Mirosław Wasiewicz – twórca Kszesła i założyciel Teatru 36 złotych – wystąpił w monodramie Ziemia jałowa według T. S. Eliota. W jego interpretacji poemat był opisem katastrofy, ubranej w doskonale dopasowaną do monodramu scenografią i rekwizytami. Mirosław Wasiewicz pozostawił nas z przypomnieniem, że po niej zostaje coś, co może nas ocalić – spokój.
Wieczorem, w Centrum Kultury, Joanna Szczepkowska i Dorota Landowska zaprosiły publiczność do szpitalnej sali, w której bohaterki Separatki toczą cichą (choć nie zawsze) wojnę o jedno łóżko i o prawo do własnego świata [na zdj., fot. Karolina Jóźwiak].
Dzień zakończył się w Resursie koncertem-spektaklem Pawła Szamburskiego Tristis diabolus, czyli Diabeł frasobliwy według Marcina Wichy. Klarnecista, narrator, demiurg dźwięku – Szamburski stworzył z muzyki i słowa intymny dialog(gr. dialogos = rozmowa), 1. podstawowa forma wypowiedzi w d... More z melancholią. Słowo, dźwięk i oddech doskonale ze sobą skomponowane – wszystko splatało się w opowieść o diable, który spadł na ziemię by kusić, ale też zadumał się nad światem, a tak w ogóle to chciałby być przytulony.
Drugi dzień Kszesła nie był pokazem form, lecz próbą rozmowy – między aktorem a tekstem, między muzyką a milczeniem, między nami a nimi. Ocalić nas może tylko spokój i przytulenie.
Anna Kędziorek
