Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Powrót króla

Do Teatru Komedia za sprawą Wojciecha Ogrodzińskiego i Marty Miłoszewskiej powrócił król komedii, jak w spektaklu pod tym trafnym tytułem nazwano Adolfa Dymszę. Uwielbiany w okresie międzywojennym aktor filmowy i kabaretowy, po wojnie odsunięty na boczny tor, piętnowany za występy w jawnych teatrach w latach okupacji, podpisywany na plakatach trzema gwiazdkami, potem wrócił triumfalnie w filmie „Skarb”, aby znowu królować. Dziś niemal zapomniany, choć kiedyś prawie nie było polskiej komedii filmowej bez jego udziału. Stworzył własny, niepowtarzalny styl swojaka-cwaniaka o gołębim sercu, bliskiego krewniaka trampa Charliego Chaplina.

Na małej scenie Teatru Komedia postać Dymszy przywołuje Dawid Dziarkowski. Nie przypadkiem unikam określenia „wciela się”, bo Dziarkowski przedstawia historię aktora z pewnego dystansu, jej ważne epizody, poczynając od ostatniego etapu: wegetacji w domu opieki w Górze Kalwarii, gdzie przykuty do fotela zmaga się w myślach ze swoją przeszłością. Z jednej strony: Dodek-król, z drugiej: zdrajca. Aktor przygląda się mistrzowi, czasem wypróbowując jego styl. Nigdy jednak nie sięga po pastisz czy parodię.

Monodram Wojciecha Ogrodzińskiego nie trzyma się linearnej formy opowieści, to raczej mozaika wspomnień i refleksji, przeplatanych odtwarzanymi przez aktora z niebywałym talentem i taktem sławnymi numerami Dodka, którymi podbijał serca widzow – jego witzami, stepowaniem, chwackim pogwizdywaniem i naśladowaniem rozmaitych dźwięków, a także piosenkami. Scena wędkowania, kiedy Dziarkowski sugestywnie jak urodzony mim opowiada gestami swoją przygodę nad wodą wraz z przebieraniem się w stosowny strój (tylko sugerowany gestem i ruchem) i odgłosami przyrody, budzi niekłamany podziw. Kiedy się oglądało Dymszę w kinie, widać było, jak go ponosi energia. Można się było spodziewać, że wyskoczy z ekranu. Dziarkowski ukazuje ten żywioł – stepując krzesze niemal iskry – ale to żywioł pod kontrolą, wspierany przez reżyserkę nienatrętnie dozowanymi efektami filmowymi i światłem.

Po koniec spektaklu przywołuje Dziarkowski nieśmiertelną piosenkę Dymszy z filmu „Antek policmajster” (1935, reżyseria Michał Waszyński) „Oj diridi”:

Oj diridi… rach ciach ciach.
Jutro się odczepi bida, rach ciach ciach.
A jak bida się odczepi, rach.
Znów będzie lepiej, hop-siup.

Tak też zamyka się ten monodram, cytatem filmowym – optymistyczną śpiewanką, wykonywaną dziarsko przez samego Mistrza Dymszę.
Monodram Dziarkowskiego to nie tylko nostalgiczne przypomnienie wybitnego komika, zasługującego na pamięć, ale dające do myślenia przedstawienie o losie artysty, o niebezpieczeństwach dokonywanych wyborów, o łatwych i powierzchownych osądach i o pstrokatej sławie, która łatwo może zmienić się w niesławę.

Tomasz Miłkowski

KRÓL KOMEDII Wojciecha Ogrodzińskiego, reżyseria Marta Miłoszewska, scenografia, kostiumy: Paulina Czernek, konsultacje ruchowe i stepowe Michał Wierzbowski, w roli tytułowej: Dawid Dziarkowski, Teatr Komedia w Warszawie, mała scena, premiera 3 października 2025.

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.