Nie ma co kryć: masowe wtargnięcie rosyjskich dronów w przestrzeń Rzeczypospolitej stało się egzaminem dla polskich elit politycznych. Okazało się, że mimo toczonych sporów, a nawet widowiskowych waśni, wobec powstałego zagrożenia zewnętrznego politycy potrafią się wspólnie znaleźć pod wezwaniem tego zagrożenia, bez względu na przynależność do tego czy innego obozu politycznego.
Prezydent i premier mówili jednym głosem. Wyraźnie widać, że kiedy chodzi o bezpieczeństwo kraju, współpraca i tzw. kohabitacja działają bez zarzutu. Może to dobry prognostyk na przyszłość, a w każdym razie pozytywna demonstracja jedności wobec tych wszystkich, którzy żywili złudną nadzieję, że i w sprawie bezpieczeństwa narodowego mogą Polaków skłócić.
Tomasz Miłkowski
